STRONA GŁÓWNA

Wszyscy Ludzie Prezydenta

Thomas Jefferson

Człowiek wolności, sprzeczności i niespokojnego umysłu

Trzeci prezydent Stanów Zjednoczonych. Autor Deklaracji Niepodległości. Człowiek, który napisał słowa o wolności — ale sam nie potrafił w pełni urzeczywistnić ich we własnym życiu.

3. prezydent USA
1801–1809 lata prezydentury
Monticello dom, plantacja i symbol jego wielkich sprzeczności

Kiedy pada nazwisko Thomas Jefferson, większość ludzi od razu myśli: Deklaracja Niepodległości. I słusznie, bo to właśnie on był jej głównym autorem. Wielu wie też, że był trzecim prezydentem Stanów Zjednoczonych, stworzył podstawy amerykańskiej wolności religijnej, założył Uniwersytet Wirginii i na zawsze wszedł do panteonu ojców założycieli.

Ale Jeffersona nie da się zamknąć w jednym akapicie podręcznika. Obok Jeffersona polityka istniał także Jefferson prywatny: człowiek ogromnego intelektu, niemal obsesyjnej ciekawości świata, wyrafinowanego smaku, licznych pasji i wielkich sprzeczności.

Im głębiej wchodzi się w jego biografię, tym mniej przypomina on pomnik, a coraz bardziej żywego, niespokojnego i skomplikowanego człowieka. Człowieka, który pisał o wolności językiem niemal doskonałym, ale sam nie potrafił w pełni zastosować tych słów we własnym życiu.

Thomas Jefferson urodził się 13 kwietnia 1743 roku w Albemarle County w Wirginii. Pochodził z rodziny plantatora i geodety Petera Jeffersona oraz Jane Randolph, należącej do jednej z wpływowych rodzin kolonialnej Wirginii.

Chłopiec z Wirginii i niespokojny umysł

Jefferson dorastał w świecie ziemi, plantacji, lokalnej polityki i kolonialnej elity. Już jako młody człowiek wyróżniał się wyglądem. Mierzył około sześciu stóp i dwóch i pół cala, czyli blisko 189 centymetrów. Miał jasną cerę, piwne oczy i włosy o rudawym odcieniu.

Jefferson nie chciał jedynie uczestniczyć w świecie. Chciał go opisać, zmierzyć i zbudować na nowo.

Studiował w College of William and Mary, a następnie przygotowywał się do zawodu prawnika pod kierunkiem George’a Wythe’a, jednego z najwybitniejszych prawników kolonialnej Wirginii.

Czytał niemal obsesyjnie. Interesował się filozofią, polityką, historią, nauką, architekturą, muzyką, matematyką, rolnictwem i językami. Jego umysł niemal nigdy nie odpoczywał. Każdy przedmiot mógł stać się początkiem nowego projektu: książka, roślina, zegar, kość wymarłego zwierzęcia albo plan budynku.

Nie był więc wyłącznie politykiem. Był człowiekiem renesansu żyjącym na amerykańskim pograniczu — prawnikiem, pisarzem, architektem, eksperymentatorem, smakoszem i obserwatorem natury.

Martha i osobista tragedia

W 1772 roku Jefferson poślubił Marthę Wayles Skelton, młodą wdowę pochodzącą z zamożnej wirgińskiej rodziny. Mieli sześcioro dzieci — pięć córek i jednego syna — choć tylko dwie córki dożyły dorosłości.

Ich małżeństwo trwało zaledwie dziesięć lat. Martha zmarła w 1782 roku po kolejnych ciążach i latach problemów zdrowotnych. Jej śmierć całkowicie załamała Jeffersona.

Był człowiekiem uczuciowym, ale zamkniętym. Znacznie lepiej wyrażał siebie na papierze niż podczas publicznych wystąpień. John Adams wspominał, że przez długi czas Jefferson niemal nie odzywał się w Kongresie.

Potrafił stworzyć genialny tekst, ale jego głos podczas przemówień bywał tak cichy, że część słuchaczy po prostu go nie słyszała. Jefferson nie był człowiekiem podium. Był człowiekiem pióra.

Trzydzieści trzy lata i słowa, które zmieniły świat

Kiedy w 1776 roku w Filadelfii obradował Drugi Kongres Kontynentalny, Jefferson został wybrany do pięcioosobowej komisji, która miała przygotować dokument uzasadniający zerwanie kolonii z Wielką Brytanią.

Obok niego znaleźli się John Adams, Benjamin Franklin, Roger Sherman i Robert R. Livingston. To jednak Jefferson otrzymał zadanie napisania pierwszego projektu.

Thomas Jefferson miał zaledwie 33 lata, gdy napisał pierwszą wersję Deklaracji Niepodległości.

To jego pióro stworzyło słowa o równości ludzi, prawach naturalnych, życiu, wolności oraz dążeniu do szczęścia. Deklaracja Niepodległości stała się jednym z najważniejszych dokumentów politycznych nowoczesnego świata.

Nie stworzyła od razu rzeczywistości równości. Stworzyła jednak język, którym kolejne pokolenia mogły domagać się wolności. Korzystali z niego abolicjoniści, działacze praw obywatelskich, kobiety oraz ludzie walczący o prawa człowieka na całym świecie.

1743

Urodził się w Albemarle County w Wirginii.

1776

Napisał pierwszą wersję Deklaracji Niepodległości.

1785

Został amerykańskim ministrem we Francji.

1790

Objął urząd pierwszego sekretarza stanu USA.

1801

Został trzecim prezydentem Stanów Zjednoczonych.

1803

Dokonał zakupu Luizjany.

1819

Założył Uniwersytet Wirginii.

1826

Zmarł w Monticello dokładnie 4 lipca.

Największa sprzeczność Jeffersona

Właśnie w słowach o równości zaczyna się największy dramat jego biografii. Ten sam człowiek, który napisał, że wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi, przez całe życie posiadał zniewolonych ludzi.

Nie jest to drobny szczegół ani przypis na marginesie. To centralna sprzeczność jego życia. Majątek Jeffersona, jego bezpieczeństwo ekonomiczne i możliwość prowadzenia licznych eksperymentów zależały od systemu niewolniczego.

Jefferson pisał przeciw niewolnictwu i nazywał je złem. Obawiał się jego wpływu na moralność właścicieli oraz przyszłość narodu. Nigdy jednak naprawdę nie wyszedł z systemu, który sam krytykował.

Jefferson rozumiał niesprawiedliwość niewolnictwa, ale nie zdobył się na konsekwencję odpowiadającą własnym słowom o wolności.

Nie stworzył politycznej kampanii na rzecz jego likwidacji. Często mówił o niewolnictwie jak o tragedii, którą powinny rozwiązać przyszłe pokolenia. Tymczasem sam każdego dnia korzystał z pracy zniewolonych ludzi.

Sally Hemings i historia długo wypierana

Z niewolnictwem wiąże się również jedna z najbardziej kontrowersyjnych części jego biografii — wieloletnia relacja z Sally Hemings, zniewoloną kobietą mieszkającą w Monticello.

Sally była przyrodnią siostrą zmarłej żony Jeffersona. Towarzyszyła jego córce podczas podróży do Francji i przez pewien czas mieszkała w Paryżu, gdzie jej sytuacja prawna wyglądała inaczej niż w Wirginii.

Nie znamy dokładnie charakteru ich prywatnej relacji ani uczuć Sally. Wiemy jednak, że nie była kobietą wolną, a Jefferson był jej właścicielem. Tej historii nie można więc oddzielić od realiów władzy, nierówności i niewolnictwa.

Od gubernatora do sekretarza stanu

Kariera polityczna Jeffersona rozwijała się szybko. Zasiadał w Virginia House of Burgesses, był delegatem na Kongres Kontynentalny, gubernatorem Wirginii i amerykańskim ministrem we Francji.

Po powrocie z Europy George Washington mianował go pierwszym sekretarzem stanu Stanów Zjednoczonych. Jefferson odpowiadał za politykę zagraniczną młodego państwa.

Szybko wszedł jednak w konflikt z Alexandrem Hamiltonem, sekretarzem skarbu. Hamilton wierzył w silny rząd federalny, bank narodowy, rozwój przemysłu i rozbudowane instytucje finansowe.

Jefferson marzył o republice niezależnych właścicieli ziemi, ograniczonym rządzie centralnym, prawach stanów i obywatelskiej prostocie. Ze sporu tych dwóch ludzi narodził się pierwszy wielki system partyjny w historii USA.

Przyjaciel i rywal Johna Adamsa

Relacja Jeffersona z Johnem Adamsem była jedną z najbardziej niezwykłych w historii Ameryki. Najpierw byli przyjaciółmi i współpracownikami podczas rewolucji. Później stali się politycznymi przeciwnikami.

W wyborach 1796 roku Adams został prezydentem, a Jefferson, jako kandydat z drugim wynikiem, wiceprezydentem. W jednej administracji znaleźli się więc przywódcy dwóch coraz bardziej wrogich obozów.

Wybory 1800 roku były wyjątkowo brutalne. Zwolennicy Adamsa przedstawiali Jeffersona jako bezbożnego radykała, który sprowadzi do Ameryki chaos rewolucyjnej Francji.

Obóz Jeffersona oskarżał Adamsa o monarchizm, tyranię i próbę ograniczenia wolności słowa. Dawna przyjaźń niemal całkowicie rozpadła się pod ciężarem partyjnej polityki.

Prezydent, który poszedł na inaugurację pieszo

Jefferson zwyciężył w wyborach 1800 roku i został zaprzysiężony 4 marca 1801 roku. Był pierwszym prezydentem, którego inauguracja odbyła się w nowej stolicy w Waszyngtonie.

Według popularnej relacji na uroczystość udał się pieszo. Gest ten idealnie pasował do jego republikańskiego wizerunku: mniej królewskiego ceremoniału, mniej dystansu i więcej obywatelskiej prostoty.

Jego styl prezydentury był mniej formalny niż styl Washingtona i Adamsa. Organizował mniej ceremonialne spotkania, ograniczał protokół i próbował przedstawiać prezydenta jako zwykłego obywatela republiki.

Zakup Luizjany: decyzja większa od własnych zasad

Największym osiągnięciem prezydentury Jeffersona był zakup Luizjany w 1803 roku. Stany Zjednoczone kupiły od Francji ogromne terytorium rozciągające się od Missisipi w kierunku Gór Skalistych.

Transakcja niemal podwoiła powierzchnię państwa i zapewniła Amerykanom kontrolę nad Nowym Orleanem oraz kluczowym szlakiem handlowym na rzece Missisipi.

Zakup Luizjany praktycznie podwoił powierzchnię Stanów Zjednoczonych.

Problem polegał na tym, że Jefferson był zwolennikiem ścisłej interpretacji konstytucji, a dokument nie dawał prezydentowi wyraźnego prawa do zakupu olbrzymiego obcego terytorium.

Rozważał nawet przyjęcie poprawki konstytucyjnej. Ostatecznie uznał jednak, że okazja może się nie powtórzyć i polityczna konieczność jest ważniejsza niż jego wcześniejsze skrupuły.

Lewis i Clark oraz marzenie o Zachodzie

Po zakupie Luizjany Jefferson wysłał Meriwethera Lewisa i Williama Clarka na wyprawę przez nowe terytoria aż do Oceanu Spokojnego.

Ekspedycja miała zbadać geografię, przyrodę, możliwości handlowe i potencjalny szlak wodny prowadzący przez kontynent. Miała również zaznaczyć amerykańską obecność na rozległym Zachodzie.

Jefferson marzył o Ameryce rozległej, rolniczej i zbudowanej na niezależnych obywatelach posiadających własną ziemię. Widział ekspansję jako sposób zabezpieczenia republiki na kolejne pokolenia.

Ale także ta wizja miała ciemną stronę. Zachodnie ziemie nie były puste. Były domem wielu rdzennych narodów. Amerykańska ekspansja oznaczała stopniowe wypieranie ich z ziemi i niszczenie dotychczasowego świata.

Wojna z piratami berberyjskimi

Jefferson musiał również zmierzyć się z państwami berberyjskimi w Afryce Północnej. Ich władcy pobierali opłaty za bezpieczeństwo statków handlowych, a odmowa zapłaty mogła prowadzić do ataków i przejmowania załóg.

Jefferson od dawna sprzeciwiał się polityce płacenia trybutu. Uważał, że młoda republika powinna bronić swojej żeglugi, zamiast finansować kolejnych władców.

W czasie jego prezydentury doszło do pierwszej wojny berberyjskiej. Był to jeden z pierwszych konfliktów zbrojnych Stanów Zjednoczonych prowadzonych daleko od własnych granic.

Wolność religijna i prawo do własnego sumienia

Religia była jednym z obszarów, w których Jefferson bywa szczególnie źle rozumiany. Nie był ortodoksyjnym chrześcijaninem, ale nie można go też łatwo określić jako zwykłego ateistę.

Interesowała go etyka Jezusa, lecz odrzucał część tradycyjnej teologii, cudów i dogmatów kościelnych. Bywa określany jako deista, racjonalista religijny albo heterodoksyjny chrześcijanin.

Najważniejsze było dla niego przekonanie, że państwo nie powinno zmuszać człowieka do wyznawania określonej religii ani karać go za poglądy dotyczące wiary.

Jefferson pisał później o potrzebie istnienia muru oddzielającego Kościół od państwa. Nie chodziło mu o usunięcie religii z życia ludzi, lecz o ochronę sumienia przed przymusem władzy.

Monticello: dom, laboratorium i plantacja

Monticello było najważniejszym prywatnym projektem Jeffersona. Budował, przebudowywał i poprawiał je przez dziesięciolecia. Sam projektował pomieszczenia, kopułę, przejścia, mechanizmy i rozwiązania codziennego użytku.

Dom czerpał inspirację z architektury klasycznej i europejskiej. Jefferson chciał połączyć piękno starożytności z praktycznością amerykańskiego życia.

Monticello było jednak także plantacją. Architektoniczna harmonia domu była możliwa dzięki pracy zniewolonych ludzi. Piękno budynku i moralny ciężar miejsca pozostają nierozerwalnie połączone.

Książki jako fundament republiki

Jefferson kochał książki niemal obsesyjnie. Gromadził dzieła dotyczące historii, prawa, filozofii, języków, religii, nauki, architektury, rolnictwa i literatury.

Jego prywatny księgozbiór należał do największych w Ameryce. Jefferson przyznawał, że nie potrafi żyć bez książek.

Gdy podczas wojny 1812 roku Brytyjczycy spalili Waszyngton i zniszczyli Bibliotekę Kongresu, Jefferson zaoferował Kongresowi własną kolekcję liczącą kilka tysięcy tomów.

Dla Jeffersona naród bez wiedzy nie mógł być naprawdę wolny.

Ogrodnik i obserwator natury

Jefferson prowadził szczegółowe notatki dotyczące roślin, zbiorów, pogody i eksperymentów rolniczych. W swoim Garden Book zapisywał terminy sadzenia, kwitnienia i dojrzewania kolejnych gatunków.

Interesowały go warzywa, drzewa owocowe, winorośle i rośliny ozdobne. Szczególnie lubił tulipany oraz hiacynty. Planował rabaty, porównywał odmiany i obserwował pierwsze oznaki wiosny.

Wspomnienia jego wnuczki przedstawiają go nie jako odległego prezydenta, ale jako dziadka czekającego z autentycznym zachwytem na pierwsze kwiaty i rozmawiającego z rodziną o kolorach kolejnych odmian.

Ryż i rolnicze szpiegostwo

Jefferson uważał rolnictwo za fundament zdrowej republiki. Wierzył, że niezależni właściciele ziemi są najlepszym zabezpieczeniem wolności, ponieważ nie zależą całkowicie od państwa, banków ani wielkiego przemysłu.

Podczas pobytu w Europie poszukiwał nowych odmian roślin, które mogłyby przydać się amerykańskim farmerom. Szczególnie zainteresował się ryżem, który można było uprawiać bez zalewania pól.

Był to typowy Jefferson: filozof piszący o prawach człowieka, który jednocześnie potrafił zająć się bardzo praktycznym problemem pozyskania odpowiedniej odmiany rośliny.

Zegary, pomiary i potrzeba porządkowania świata

Jefferson fascynował się czasem, odległością i systemami pomiaru. Interesowały go zegary, urządzenia mierzące przebytą drogę oraz możliwość uporządkowania jednostek według systemu dziesiętnego.

Podczas podróży próbował dokładnie określać długość tras. Poszukiwał praktycznego odometru, który można byłoby zamontować przy pojeździe i wykorzystywać do mierzenia przejechanych mil.

Ten pozornie drobny szczegół świetnie pokazuje jego charakter. Jefferson nie lubił przyjmować rzeczywistości w gotowej formie. Chciał ją mierzyć, poprawiać i porządkować.

Szyfr Jeffersona

Jako dyplomata Jefferson wiedział, że korespondencja może zostać przechwycona i przeczytana przez obce rządy. Zainteresował się więc metodami zabezpieczania wiadomości.

Opracował urządzenie znane jako wheel cipher, czyli szyfr oparty na zestawie obracających się dysków z literami. Odpowiednie ustawienie dysków pozwalało kodować i odczytywać wiadomości.

W tej historii Jefferson przestaje przypominać statecznego polityka z portretu, a zaczyna wyglądać jak połączenie filozofa, konstruktora i człowieka zajmującego się narzędziami wywiadu.

Wino, kuchnia i smak Francji

Jefferson kochał dobre jedzenie i wino. Podczas pobytu we Francji poznawał europejskie winnice, kupował trunki i próbował rozwijać kulturę winiarską w Stanach Zjednoczonych.

Był jednym z pierwszych wielkich amerykańskich znawców europejskich win. Notował ceny, regiony, odmiany winogron i metody produkcji. Próbował również zakładać własne winnice w Wirginii.

Przywoził jednak do Ameryki przepisy, urządzenia kuchenne i pomysły poznane w Europie. Jego stół był częścią większego projektu przenoszenia europejskiej wiedzy oraz kultury do młodej republiki.

Cytaty, których nigdy nie powiedział

Jefferson jest jednym z najczęściej fałszywie cytowanych ojców założycieli. W internecie przypisuje mu się niemal każde mocne zdanie dotyczące wolności, tyranii, podatków, broni i oporu wobec rządu.

Popularne słowa o tym, że kiedy niesprawiedliwość staje się prawem, opór staje się obowiązkiem, nie mają potwierdzonego źródła w jego pismach.

Podobnie jest ze zdaniem o rządzie bojącym się ludzi i ludziach bojących się rządu. Brzmi ono jak Jefferson, ale badacze nie znaleźli dowodu, że rzeczywiście był jego autorem.

Kościuszko i niedokończony testament wolności

Jefferson przyjaźnił się z Tadeuszem Kościuszką. Łączył ich wzajemny szacunek, zainteresowanie republikańskimi ideami i przekonanie, że wolność powinna znaczyć więcej niż polityczne hasło.

Jefferson uważał Kościuszkę za jednego z najczystszych synów wolności, jakich poznał. Polski generał uczynił go wykonawcą swojego amerykańskiego testamentu.

Niezrealizowanie testamentu pozostaje kolejnym bolesnym rozdziałem w historii Jeffersona. Człowiek, który pisał o wolności i znał konkretny plan uwalniania ludzi, nie doprowadził tego projektu do końca.

Uniwersytet Wirginii — ostatnie wielkie dzieło

Po zakończeniu prezydentury Jefferson poświęcił ogromną część energii stworzeniu Uniwersytetu Wirginii. Sam uczestniczył w planowaniu programu, dobieraniu profesorów, wyborze książek i projektowaniu budynków.

Centralnym punktem kampusu została Rotunda inspirowana rzymskim Panteonem. Jefferson chciał, aby biblioteka, a nie kościół, stanowiła symboliczne centrum uniwersytetu.

Dla Jeffersona edukacja była warunkiem przetrwania republiki. Władza obywateli nie mogła działać, jeśli obywatele nie byli zdolni rozumieć świata i oceniać działań własnego rządu.

Epitafium bez prezydentury

Jefferson sam ułożył tekst, który miał znaleźć się na jego nagrobku. Polecił wymienić trzy osiągnięcia: autorstwo Deklaracji Niepodległości, autorstwo Statutu Wirginii o wolności religijnej oraz założenie Uniwersytetu Wirginii.

Nie wspomniał o tym, że był gubernatorem, sekretarzem stanu, wiceprezydentem ani trzecim prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Geniusz porządku i chaos własnych finansów

Jefferson przez całe życie zmagał się z długami. Mimo ziemi, pozycji, plantacji i wysokich urzędów jego sytuacja finansowa stawała się coraz trudniejsza.

Wydawał ogromne pieniądze na przebudowę Monticello, książki, wino, wyposażenie, podróże, eksperymenty i utrzymywanie stylu życia odpowiedniego dla człowieka jego pozycji.

Po jego śmierci rodzina została zmuszona do sprzedaży Monticello, wyposażenia domu i wielu zniewolonych ludzi, aby spłacić część zadłużenia. Było to brutalne zakończenie życia człowieka, który marzył o harmonii, lecz pozostawił po sobie finansowy chaos.

Pojednanie z Johnem Adamsem

Po latach politycznej wrogości Jefferson i John Adams ponownie zaczęli ze sobą korespondować. Pomógł im w tym wspólny przyjaciel Benjamin Rush.

Dwaj starzy rewolucjoniści pisali o polityce, religii, filozofii, starości i znaczeniu wydarzeń, których byli uczestnikami.

Jefferson i Adams nie przestali się różnić. Nauczyli się jednak ponownie ze sobą rozmawiać.

Ich późna korespondencja należy do najcenniejszych dokumentów w historii amerykańskiej republiki. Dawni przeciwnicy stopniowo odkrywali, że ich wspólne dzieło było większe niż partyjne konflikty.

Dzień, którego nie wymyśliłby scenarzysta

Thomas Jefferson zmarł 4 lipca 1826 roku w Monticello. Była to dokładnie pięćdziesiąta rocznica przyjęcia Deklaracji Niepodległości.

Tego samego dnia w Massachusetts zmarł John Adams — jego dawny przyjaciel, polityczny rywal, a następnie korespondencyjny towarzysz ostatnich lat.

Trudno wyobrazić sobie bardziej symboliczne zamknięcie epoki. Dwaj ludzie, którzy wspólnie budowali niepodległość, później niemal zniszczyli własną przyjaźń w partyjnym konflikcie, a na starość ponownie zaczęli ze sobą rozmawiać, odeszli w tym samym dniu.

Człowiek, którego nie da się uprościć

Thomas Jefferson nie daje się łatwo kochać bez zastrzeżeń. Nie był nieskazitelnym bohaterem. Nie był też człowiekiem jednoznacznym.

Był autorem słów o wolności i człowiekiem uwikłanym w niewolnictwo. Był geniuszem pióra, ale słabym mówcą. Był przeciwnikiem nadmiernej władzy, który jako prezydent podjął decyzję wykraczającą poza jego własne rozumienie konstytucji.

Był architektem harmonii, który nie potrafił uporządkować własnych finansów. Był prezydentem, który wolałby zostać zapamiętany jako założyciel uniwersytetu.

Był miłośnikiem tulipanów, książek, szyfrów, zegarów, win i skamielin. Ogrodnikiem, smakoszem, architektem, myślicielem i jednym z najbardziej skomplikowanych ojców założycieli Ameryki.

Historia nie jest po to, żeby tworzyć świętych. Historia jest po to, żeby rozumieć ludzi.

Jefferson fascynuje właśnie dlatego, że skupia w sobie całą wielkość i cały ciężar amerykańskiego początku. Jego idee okazały się większe niż jego własne życie.

Słowa o równości, których sam nie potrafił w pełni wypełnić, zostały przejęte przez ludzi domagających się wolności. Wizja wykształconej republiki stała się podstawą kolejnych instytucji. Zakup Luizjany zmienił skalę państwa, a Deklaracja zmieniła język świata.

Bo Thomas Jefferson był człowiekiem, który napisał świat, którego sam nie umiał do końca urzeczywistnić. Autorem wolności i więźniem własnej epoki. Geniuszem niespokojnego umysłu, pełnym wielkich idei, słabości i niewygodnych sprzeczności. I właśnie dlatego jego historia nie jest prostą opowieścią o bohaterze. Jest opowieścią o Ameryce — kraju, który od początku głosił wolność, a jednocześnie przez pokolenia musiał dopiero nauczyć się, co te słowa naprawdę znaczą.