Rok UPA i Szuchewycza na Ukrainie. Polska reaguje, inicjator z pięcioletnim zakazem wjazdu
22 października 2026 | Ameryka PL
Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza wywołała oburzenie w Polsce. Warszawa odpowiedziała sankcjami wobec inicjatora uchwały, a ukraińskie władze centralne próbują powstrzymać jej realizację.
Swiatosław Szeremeta, jeden z inicjatorów uchwały, został objęty zakazem wjazdu i pobytu w państwach strefy Schengen na pięć lat – do 20 października 2031 roku.
Lwowscy radni chcieli uczcić UPA
20 października Lwowska Rada Obwodowa, będąca odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego, przyjęła uchwałę przewidującą upamiętnienie w 2027 roku Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza, działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
Jednym z pomysłodawców był deputowany Swiatosław Szeremeta, który podczas obrad przekonywał, że są to bohaterowie ukraińskiej historii zasługujący na odpowiednie upamiętnienie.
W Polsce decyzja wywołała zdecydowany sprzeciw. UPA oraz kierujący nią Szuchewycz są związani z ludobójstwem polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej podczas II wojny światowej.
Kulminacją zbrodni wołyńskiej była tzw. krwawa niedziela, 11 lipca 1943 roku, kiedy oddziały UPA zaatakowały dziesiątki polskich miejscowości. Według polskich badań historycznych w latach 1943-1945 ukraińscy nacjonaliści zamordowali na Wołyniu i w Galicji Wschodniej około 100 tysięcy Polaków.
Sikorski reaguje. Zakaz na pięć lat
21 października minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował o podpisaniu wniosku dotyczącego wpisania Swiatosława Szeremety na listę osób niepożądanych w Polsce.
Szef MSZ wskazał między innymi na inicjowanie upamiętnienia dowódcy UPA oraz zarzucił Szeremecie związki z rekonstrukcją historyczną jednostki Galizien Waffen-SS. Sam zainteresowany zaprzeczył temu ostatniemu twierdzeniu.
Następnie minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński potwierdził, że Szeremeta został wpisany do rejestru osób niepożądanych, a zakaz wjazdu i pobytu obejmuje całą strefę Schengen i obowiązuje do października 2031 roku.
Szeremeta zdziwiony reakcją Polski
W rozmowie z ukraińskim portalem Zaxid.net radny określił reakcję polskich polityków jako dziwną. Przekonywał, że podobne uchwały upamiętniające UPA i Romana Szuchewycza podejmowano już wcześniej, również w innych ukraińskich regionach.
Szeremeta był już wcześniej objęty zakazem wjazdu do Polski – w 2017 roku, podczas sporu dotyczącego prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych.
Ukraina próbuje zatrzymać uchwałę
Kontrowersyjna decyzja spotkała się również z krytyką w Kijowie. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oceniło, że uchwała szkodzi wysiłkom na rzecz porozumienia historycznego z Polską.
Iryna Wereszczuk, zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy, zaapelowała do władz obwodu lwowskiego o unikanie działań szkodzących stosunkom z jednym z najważniejszych sojuszników Ukrainy.
Wiceminister polskiego MSZ Marcin Bosacki poinformował, że współpracownicy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zapewnili Warszawę, iż decyzja nie wejdzie w życie. Uchwała zniknęła również ze strony internetowej lwowskich władz obwodowych.
Nie oznacza to jednak jeszcze potwierdzonego formalnego uchylenia uchwały. Według doniesień z 22 października strona ukraińska prowadzi działania mające doprowadzić do zablokowania lub wycofania kontrowersyjnej decyzji.
Miller chce reakcji polskich miast
Były premier Leszek Miller zaapelował, by polskie miasta partnerskie Lwowa rozważyły zawieszenie lub zerwanie współpracy. Wymienił między innymi Kraków, Wrocław, Lublin, Rzeszów i Przemyśl.
Jego zdaniem Polska powinna także uzależniać część swojego wsparcia dla Ukrainy od konkretnych działań, w tym zgody na ekshumacje polskich ofiar.
W Krakowie i Przemyślu pojawiły się propozycje zawieszenia współpracy partnerskiej. We Wrocławiu radni PiS przygotowali apel wzywający władze miasta Lwowa do potępienia decyzji rady obwodowej. Samą uchwałę skrytykowali również przedstawiciele innych ugrupowań.
Warto podkreślić, że kontrowersyjną uchwałę przyjęły władze całego obwodu lwowskiego, a nie Rada Miejska Lwowa.
Spór o historię ponownie obciąża relacje
Decyzję skrytykowali także premier Donald Tusk, przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej oraz politycy różnych ugrupowań. Poseł KO Paweł Kowal wskazał, że gloryfikowanie osób odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne i ludobójstwo szkodzi relacjom Ukrainy z Polską oraz jej europejskim aspiracjom.
Sprawa pokazuje, jak głęboko nierozliczone zbrodnie z czasów II wojny światowej nadal wpływają na stosunki polsko-ukraińskie. Dla Polski pamięć o ofiarach ludobójstwa wołyńskiego pozostaje kwestią fundamentalną, także w okresie intensywnego wsparcia Ukrainy w wojnie z Rosją.
Kluczowe będzie formalne rozstrzygnięcie losów lwowskiej uchwały. Polska otrzymała zapewnienia, że nie zostanie ona zrealizowana, ale ostateczny rezultat działań władz Ukrainy wymaga dalszego potwierdzenia.
Polskie Radio | Euronews | Wirtualna Polska | PAP | Radio Rzeszów
Kontynuuj odkrywanie
Brief AmerykaPL
Najważniejsze wiadomości z USA, Chicago, Polski i świata. Krótko, konkretnie i po polsku.






Dodaj komentarz