Rodziny ofiar 11 września nie chcą Mamdaniego na uroczystościach w Ground Zero

STRONA GŁÓWNA

Rodziny ofiar zamachów z 11 września 2001 roku rozpoczęły zbieranie podpisów pod petycją wzywającą organizatorów obchodów 25. rocznicy tragedii do wykluczenia burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego z oficjalnej ceremonii w Ground Zero.

Zdaniem inicjatorów jego obecność podczas uroczystości byłaby niestosowna i bolesna dla osób, które straciły bliskich w atakach przeprowadzonych przez Al-Kaidę. Mamdani został przez część rodzin określony jako „nieproszony gość”, którego działalność polityczna, wypowiedzi i kontrowersyjne środowisko nie odpowiadają powadze miejsca ani charakterowi rocznicy.

Petycję zainicjował Giovanni Galante, którego 29-letnia żona Grace Catherine Galante zginęła 11 września. Pod apelem miało podpisać się już kilka tysięcy osób, w tym kilka set członków rodzin ofiar.

– To dla nas święty dzień. Nie jest to wydarzenie polityczne ani miejsce dla osób związanych z takimi poglądami – argumentował Galante.

Autorzy petycji wskazują przede wszystkim na niechęć Mamdaniego do jednoznacznego potępienia hasła „globalize the intifada”. Krytycy uważają, że slogan ten może być odbierany jako normalizowanie przemocy wymierzonej w Żydów oraz przenoszenie konfliktu bliskowschodniego na ulice amerykańskich miast.

W petycji przywołano również jego kontakty i polityczne związki z osobami wzbudzającymi poważne kontrowersje.

Jedną z nich jest imam Siraj Wahhaj, wskazywany jako domniemany niewspółoskarżony współspiskowiec w sprawie zamachu na World Trade Center z 1993 roku. Wahhaj występował również jako świadek charakteru szejka Omara Abdela Rahmana, skazanego za przygotowywanie ataków terrorystycznych na terenie Stanów Zjednoczonych.

Krytykę wywołało także mianowanie Ramziego Kassema na stanowisko głównego prawnika miasta. Kassem reprezentował wcześniej Ahmeda al-Darbiego, który przyznał się do udziału w spisku Al-Kaidy dotyczącym zamachu na francuski tankowiec.

Rodziny przypominają również o poparciu Mamdaniego dla kandydatów, którzy w przeszłości przedstawiali zamachy z 11 września w sposób uznawany przez nich za obraźliwy lub bagatelizujący odpowiedzialność islamskich terrorystów.

W petycji przywołano także poglądy ojca burmistrza, profesora Mahmooda Mamdaniego. Po zamachach z 2001 roku pisał on o konieczności analizowania samobójczych zamachowców jako elementu współczesnej przemocy politycznej, zamiast traktowania ich wyłącznie jako symbolu barbarzyństwa.

Sam Zohran Mamdani przyznawał wcześniej, że ojciec miał istotny wpływ na kształtowanie jego światopoglądu.

Dla rodzin ofiar nie są to jedynie akademickie rozważania. Ich zdaniem chodzi o sposób postrzegania terroryzmu, który 25 lat temu doprowadził do śmierci 2977 niewinnych ludzi.

Monica Iken-Murphy, której mąż Michael zginął 11 września, podkreśliła, że sprzeciw wobec obecności Mamdaniego nie powinien być przedstawiany wyłącznie jako partyjna walka.

Jej zdaniem najważniejszą rolę podczas obchodów powinny odgrywać rodziny, ocaleni, ratownicy oraz osoby zaangażowane od początku w proces upamiętniania ofiar.

– Nie chcę, aby rodziny czuły się niekomfortowo. Inni mogą przyjść innego dnia, ale pozwólmy rodzinom mieć ich własny czas – powiedziała.

Organizatorzy przekonują, że 25. rocznica powinna być poświęcona pamięci zamordowanych, jedności narodowej oraz jednoznacznemu odrzuceniu przemocy i islamskiego ekstremizmu.

Przedstawiciel burmistrza Jeremy Edwards poinformował, że Mamdani nadal planuje uczestniczyć w obchodach. Według jego biura burmistrz chce oddać hołd rodzinom, ocalałym i służbom ratunkowym oraz podkreślić, że Nowy Jork nigdy nie zapomni o zamachach.

Organizatorzy petycji nie zamierzają jednak ustąpić. Zapowiedzieli zwrócenie się o pomoc do członków Rady Miasta Nowego Jorku oraz władz odpowiedzialnych za organizację ceremonii.

Przedstawicielka 9/11 Memorial & Museum przypomniała natomiast, że urzędujący prezydenci, gubernatorzy i burmistrzowie od lat uczestniczą w obchodach bez wygłaszania przemówień i pozostają w specjalnie wyznaczonej strefie.

Dla wielu rodzin taki argument nie rozwiązuje jednak problemu. Ich zdaniem sama obecność polityka, którego wypowiedzi i kontakty budzą tak głębokie kontrowersje, może odciągnąć uwagę od ofiar i zamienić uroczystość pamięci w kolejny polityczny spór.

25 lat po ataku na Amerykę rodziny ofiar domagają się więc rzeczy podstawowej: aby Ground Zero pozostało miejscem pamięci o zamordowanych, a nie sceną służącą budowaniu wizerunku polityków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów