Lewy bohaterem Chicago Fire, 2 bramki i gracz meczu

STRONA GŁÓWNA

Na taki wieczór czekało całe polonijne Chicago. Robert Lewandowski w swoim pierwszym meczu przed publicznością na Soldier Field zdobył dwie bramki i poprowadził Chicago Fire do zwycięstwa 2:1 nad Charlotte FC. Polak nie tylko otworzył swoje konto w Major League Soccer, ale od razu zapisał się w historii klubu.

Charlotte FC objęło prowadzenie w 18. minucie po trafieniu Pepa Biela. Goście nie zdążyli jednak na dobre nacieszyć się golem. Zaledwie 93 sekundy później Jonathan Bamba posłał piłkę w kierunku Philipa Zinckernagela, ten zgrał ją głową, a Lewandowski przyjął futbolówkę przed polem karnym, przełożył ją na prawą nogę i precyzyjnym strzałem doprowadził do remisu. Była to jego pierwsza bramka w barwach Chicago Fire i pierwsze trafienie w MLS.

Lewandowski zrobił to, za co mu płacą

Pierwszy gol uspokoił Chicago, ale prawdziwy pokaz doświadczenia Polak dał w 68. minucie. Robin Lod posłał prostopadłe podanie pomiędzy obrońców Charlotte, a Lewandowski idealnie ruszył w tempo, znalazł się sam przed Kristijanem Kahliną i bez problemu umieścił piłkę w siatce.

Nie było efektownej przewrotki ani strzału z kilkudziesięciu metrów. Było za to coś, co od lat stanowi znak firmowy Lewandowskiego: perfekcyjne ustawienie, właściwy moment wyjścia do podania i spokój w sytuacji sam na sam.

To właśnie za takie akcje Chicago Fire sprowadziło do miasta jednego z najlepszych napastników ostatnich kilkunastu lat. Lewandowski nie musi dominować przez pełne 90 minut. Wystarczy, że dwa razy znajdzie się tam, gdzie powinien — i mecz zostaje rozstrzygnięty.

Polskie barwy na Soldier Field

Dla Chicago był to szczególny wieczór. Fire wróciło na Soldier Field po ponad dwóch miesiącach bez domowego spotkania, a Lewandowski po raz pierwszy wystąpił przed miejscową publicznością.

Na trybunach nie brakowało biało-czerwonych flag, koszulek reprezentacji Polski oraz kibiców, którzy przyszli przede wszystkim dla kapitana polskiej kadry. Soldier Field nie wypełniło się do ostatniego miejsca, ale polski język można było usłyszeć w wielu częściach stadionu.

Po dwóch wyjazdowych spotkaniach bez gola pojawiały się pierwsze pytania o to, jak szybko Lewandowski odnajdzie się w nowej drużynie. Odpowiedział w najlepszy możliwy sposób — dwoma trafieniami w domowym debiucie.

Dla nas, polskiego medium działającego w Chicago, ten mecz miał znaczenie wykraczające poza ligową tabelę. W mieście z jedną z największych polskich społeczności poza granicami kraju największa gwiazda polskiej piłki po raz pierwszy mogła świętować gole wspólnie z miejscową Polonią.

Historyczny debiut przed własną publicznością

Lewandowski został dopiero czwartym zawodnikiem w historii Chicago Fire, który zdobył co najmniej dwie bramki w swoim pierwszym domowym występie. Wcześniej dokonali tego Frank Klopas w 1998 roku, Andy Herron w 2008 roku oraz inny polski napastnik — Tomasz Frankowski, również w 2008 roku.

To interesująca klamra dla polskich kibiców Fire. Osiemnaście lat po dwóch golach Frankowskiego klubowy rekord domowego debiutu powtórzył najbardziej utytułowany polski piłkarz w historii.

Lewandowski rozegrał pełne 90 minut. Oprócz dwóch bramek brał udział w konstruowaniu akcji, cofał się po piłkę i próbował uruchamiać zawodników wbiegających ze skrzydeł. W 56. minucie świetnym podaniem stworzył okazję Zinckernagelowi, jednak Duńczyk nie wykorzystał sytuacji sam na sam.

Fire wraca na właściwe tory

Charlotte w pierwszej połowie potrafiło stworzyć Chicago problemy, ale po przerwie niemal całkowicie zniknęło. Goście oddali w drugiej części spotkania tylko trzy strzały i nie zmusili bramkarza Fire Chrisa Brady’ego do żadnej skutecznej interwencji.

Zwycięstwo pozwoliło Chicago Fire poprawić bilans na dziewięć zwycięstw, sześć porażek i dwa remisy. Drużyna ma obecnie 29 punktów i ponownie zbliżyła się do czołówki Konferencji Wschodniej.

Transfer Lewandowskiego od początku miał być czymś więcej niż ruchem marketingowym. Polak podpisał z Fire kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027–28 i został jednym z kluczowych zawodników projektu, którego celem jest walka o najwyższe miejsca w MLS.

Pierwsze spotkania pokazały, że 37-letni napastnik nadal potrzebuje czasu, aby zgrać się z nowymi kolegami. Mecz z Charlotte udowodnił jednak również, że nawet na tym etapie kariery wciąż potrafi samodzielnie przesądzić o wyniku.

W sobotni wieczór Chicago po raz pierwszy naprawdę poczuło, że Robert Lewandowski jest już jednym z jego sportowych bohaterów.

Chicago Fire – Charlotte FC 2:1

Bramki:
0:1 Pep Biel 18’
1:1 Robert Lewandowski 20’
2:1 Robert Lewandowski 68’

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów