Jeśli mieszkacie w Stanach Zjednoczonych, jest jedna rzecz, nad którą prawdopodobnie nigdy specjalnie się nie zastanawiacie. Wchodzicie na stację benzynową, do restauracji, centrum handlowego albo na lotnisko, widzicie napis „Restrooms” i korzystacie. Bez monety, bez bramki, bez pani siedzącej przy stoliku i pobierającej opłatę.
Dla Amerykanina płacenie za skorzystanie z toalety może dziś brzmieć jak dziwaczny europejski wynalazek.
Tyle że pół wieku temu sytuacja wyglądała dokładnie odwrotnie.






Dodaj komentarz