112 DNI. TYLE TRZEBA BYŁO, ŻEBY PROKURATURA ZAJĘŁA SIĘ KACPRZYKIEM.
112 DNI. TYLE TRZEBA BYŁO, ŻEBY PROKURATURA ZAJĘŁA SIĘ KACPRZYKIEM. No i wreszcie coś się ruszyło. Dawid Kacprzyk, były radny Koalicji Obywatelskiej i lekarz związany ze Szpitalem Południowym, pojawił się we wtorek w warszawskiej prokuraturze. Przeprowadzono z nim czynności, Kacprzyk miał usłyszeć zarzuty. Prokuratura ma przedstawić szczegóły dopiero jutro. I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsze […]

112 DNI. TYLE TRZEBA BYŁO, ŻEBY PROKURATURA ZAJĘŁA SIĘ KACPRZYKIEM.
No i wreszcie coś się ruszyło.
Dawid Kacprzyk, były radny Koalicji Obywatelskiej i lekarz związany ze Szpitalem Południowym, pojawił się we wtorek w warszawskiej prokuraturze. Przeprowadzono z nim czynności, Kacprzyk miał usłyszeć zarzuty. Prokuratura ma przedstawić szczegóły dopiero jutro.
I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsze pytanie.
Dlaczego dopiero teraz?
Afera wybuchła w czerwcu. Wtedy pojawiły się informacje o gigantycznych zarobkach — ponad 1,6 mln zł przychodu w ramach jednoosobowej działalności oraz niemal 4 tys. wykazanych godzin pracy w 2025 roku. Kacprzyk zrezygnował z mandatu radnego i wystąpił z Koalicji Obywatelskiej.
Pojawiły się również informacje o podejrzeniach dotyczących funkcjonowania SOR-u, przyjmowania niektórych osób poza normalną kolejnością oraz rozliczeń ze szpitalem. Prokuratura wszczęła dwa śledztwa — dotyczące m.in. podejrzenia oszustwa na ponad pół miliona złotych oraz nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Czy gdyby sprawa dotyczyła polityka prawicy, też czekalibyśmy 112 dni?
Bo jeżeli mamy mieć państwo prawa, to ono musi działać tak samo wobec każdego. Nieważne, czy ktoś ma legitymację partyjną KO, PiS-u, Konfederacji czy żadnej partii.
Publiczne pieniądze wymagają publicznej odpowiedzialności.
Jeżeli ktoś faktycznie naruszył prawo — powinien za to odpowiedzieć.
Jeżeli nie — powinien zostać oczyszczony z zarzutów.
Ale jedna zasada powinna być święta: partyjne znajomości nie mogą być przepustką do innego wymiaru sprawiedliwości.
Bo wtedy nie mamy państwa prawa. Mamy państwo dla swoich.
I właśnie dlatego warto bardzo dokładnie patrzeć prokuraturze na ręce.
Jutro dowiemy się więcej. I oby tym razem nikt nie próbował zamieść tej sprawy pod dywan.
Kontynuuj odkrywanie
Brief AmerykaPL
Najważniejsze wiadomości z USA, Chicago, Polski i świata. Krótko, konkretnie i po polsku.





Dodaj komentarz