Setki małżeństw dzieci w Niemczech. Wśród mężów mężczyźni z Syrii, Pakistanu i Iraku
Nie chodzi o pogłoski z internetu ani kolejną sensacyjną opowieść o integracji. W Badenii-Wirtembergii, jednym z najbogatszych niemieckich landów, urzędnicy odnotowali od 2012 roku 358 małżeństw z udziałem osób niepełnoletnich. Sprawa wyszła szerzej na jaw po interpelacji posłów Alternatywy dla Niemiec (AfD). To dane przekazane przez władze landu, a nie wymysł politycznych przeciwników imigracji.
z udziałem nieletnich
na drodze sądowej
w opisanych przypadkach
W jednym z przypadków 11-letnia dziewczynka z Iraku była żoną 17-letniego Irakijczyka. To małżeństwo unieważniono w 2020 roku. W innym 14-letnia Afganka była związana z 30-letnim mężczyzną. W 2024 roku zakończono także małżeństwo 16-letniej Niemki z 25-letnim Pakistańczykiem oraz 16-letniej Syryjki z 27-letnim Syryjczykiem.
Trudno o bardziej dosadne przypomnienie, że za urzędniczym słowem „przypadek” kryje się życie konkretnego dziecka.
Prawo dziecka nie kończy się na granicy kultury
Przez lata w europejskiej debacie migracyjnej zbyt łatwo mylono szacunek dla pochodzenia i tradycji z przekonaniem, że każdą praktykę należy traktować jako równorzędną.
Tymczasem dziecko nie jest niczyją własnością, a małżeństwo nie jest usprawiedliwieniem dla odbierania mu dzieciństwa. Jeżeli w jakiejś rodzinie albo społeczności utrzymuje się zwyczaj wydawania nieletnich dziewcząt za mąż, demokratyczne państwo nie może zasłaniać się „wrażliwością kulturową”. Musi stanąć po stronie dziewczynki.
Ta sprawa pokazuje, dlaczego krytyka określonych praktyk kulturowych jest uprawnioną częścią debaty o integracji.
Nie ma znaczenia, czy rodzina pochodzi z Syrii, Pakistanu, Iraku, Afganistanu czy z samych Niemiec. Standard powinien być jeden. Kto zamieszkuje w Niemczech, musi respektować niemieckie prawo i podstawowe prawa człowieka.
Żadne pochodzenie, religia ani rodzinny zwyczaj nie stanowią przepustki do wyjątków.
Osiem unieważnień. Co stało się z resztą?
Na 358 odnotowanych spraw tylko osiem zakończyło się prawomocnym unieważnieniem. Ta dysproporcja wymaga publicznego wyjaśnienia.
Nie oznacza jednak, że pozostałe 350 małżeństw nadal trwa: jak informują niemieckie media, sprawy zamykano również z innych przyczyn, między innymi gdy nieletni małżonek osiągał pełnoletność, zanim zapadło prawomocne rozstrzygnięcie.
I właśnie tutaj pojawia się najpoważniejsze pytanie do państwa: czy dziecko otrzymało realną pomoc wtedy, kiedy było dzieckiem?
Administracyjne zakończenie sprawy nie mówi przecież samo przez się, czy dziewczynce zapewniono bezpieczeństwo, możliwość nauki i niezależnego wyboru własnej przyszłości.
Jeśli procedury trwają tak długo, że dorastanie zamyka sprawę, system powinien dokładnie pokazać, jak chronił nieletnią osobę wcześniej.
Władze nie mogą udawać zaskoczonych
Od dawna było wiadomo, że przeniesienie rodzin do innego państwa nie sprawia, iż wszystkie normy społeczne automatycznie się zmieniają.
Dlatego odpowiedzialna polityka migracyjna powinna od początku zakładać nie tylko przyjmowanie przybyszów, lecz również zdecydowane egzekwowanie zasad ochrony dzieci, edukację o obowiązującym prawie i szybkie interwencje w rodzinach, w których dochodzi do nadużyć.
Niemiecki ustawodawca zakazał zawierania małżeństw przez osoby poniżej 18. roku życia w 2017 roku, a w 2024 roku zmienił przepisy dotyczące związków zawartych za granicą.
Samo uchwalenie ustawy nie wystarcza jednak do rozliczenia skuteczności działań. Odpowiedzi wymagają pytania o czas postępowań, wsparcie dla dzieci i liczbę spraw zakończonych bez unieważnienia.
Nie ma powodu, by przemilczać narodowości wymieniane w dokumentach. Nie ma też powodu obciążać odpowiedzialnością wszystkich Syryjczyków, Pakistańczyków czy Irakijczyków.
Odpowiadają konkretni dorośli oraz instytucje, które powinny zapobiegać krzywdzie. Polityczna poprawność nie może być ważniejsza od faktów, a krytyka polityki migracyjnej nie potrzebuje zbiorowej winy, żeby była stanowcza.
Najpierw bezpieczeństwo dziewczynek, potem polityczne przemówienia
Przedstawiciele AfD, którzy wystąpili o ujawnienie danych, skierowali uwagę opinii publicznej na sprawę wymagającą kontroli.
Ale pytania powinny trafić do całej niemieckiej klasy politycznej: ile dzieci objęto ochroną, jak szybko reagowano i czy procedury rzeczywiście działały?
To nie powinien być temat, który na chwilę trafia na czołówki, a potem znika w biurokratycznych sprawozdaniach.
Kontynuuj odkrywanie
Brief AmerykaPL
Najważniejsze wiadomości z USA, Chicago, Polski i świata. Krótko, konkretnie i po polsku.






Dodaj komentarz