
/
RSS Feed
Sherlock Holmes. Londyn. Baker Street. Lupa. Fajka. Zbrodnia.
I człowiek, który patrzy na nieznajomego przez kilka sekund, a potem mówi:
„Był pan żołnierzem. Służył pan za granicą. Jest pan rzemieślnikiem. I niedawno wrócił pan ze Szkocji.”
Brzmi jak literacka fantazja.
Tyle że Arthur Conan Doyle znał człowieka, który naprawdę robił coś bardzo podobnego.
Nazywał się Joseph Bell.
I nie był detektywem.
Był chirurgiem.






Dodaj komentarz