Kibice Chicago Fire pytają: czy naprawdę warto było poświęcać Cuypersa dla Lewandowskiego?

STRONA GŁÓWNA

Transfer Roberta Lewandowskiego miał rozpocząć nową epokę w historii Chicago Fire. Jeden z najwybitniejszych napastników swojego pokolenia, kapitan reprezentacji Polski i nazwisko rozpoznawalne na całym świecie przyjechał do miasta z ogromną społecznością polonijną. Klub zyskał zainteresowanie mediów, nowych kibiców, sprzedaż koszulek i prawdopodobnie większe wpływy z biletów.

Problem polega na tym, że Chicago Fire już wcześniej miało bardzo dobrego napastnika.

Hugo Cuypers nie był podstarzałą gwiazdą szukającą ostatniego dużego kontraktu. Miał 29 lat, znajdował się w najlepszym okresie kariery i w momencie odejścia prowadził w klasyfikacji strzelców MLS. Belg zdobył w tym sezonie 13 bramek i dołożył dwie asysty, został powołany do Meczu Gwiazd, a w ciągu dwóch i pół roku strzelił dla Fire 44 gole w 82 spotkaniach.

Mimo to Chicago sprzedało go do meksykańskiego Monterrey za około 7,5 miliona dolarów plus bonusy. Wcześniej Fire zapłaciło za niego prawie 2 razy tyle. Oznacza to, że klub pozbył się będącego w znakomitej formie lidera strzelców za kwotę wyraźnie niższą od tej, którą sam wcześniej wyłożył.

Jeszcze kilka dni przed odejściem Cuypersa wszystko wskazywało na to, że obaj napastnicy będą występować razem.

Belg przekazał Lewandowskiemu koszulkę z numerem 9, sam przyjął numer 99 i publicznie mówił, że liczy na wspólne sukcesy. Trener i dyrektor sportowy Gregg Berhalter opowiadał natomiast o ustawieniu 4-4-2, w którym Cuypers i Lewandowski mieli stworzyć jeden z najgroźniejszych duetów w MLS.

Duet przetrwał zaledwie kilka treningów.

Kiedy pojawiła się oferta Monterrey, Cuypers poprosił o zgodę na transfer. Według Berhaltera to sam zawodnik wyraził chęć odejścia, a meksykański klub był zarówno preferowanym kierunkiem Belga, jak i jedynym zespołem, który złożył formalną ofertę.

To ważna okoliczność, ponieważ nie można uczciwie twierdzić, że Fire wyrzuciło Cuypersa z klubu wbrew jego woli. Jednocześnie trudno ignorować kolejność wydarzeń. Najpierw do Chicago przyjechał słynniejszy napastnik, przejął numer 9 i został zapowiedziany jako centralna postać ofensywy. Chwilę później dotychczasowy lider strzelców uznał, że chce odejść.

Formalnie Cuypers poprosił o transfer. Sportowo jego decyzja wygląda jednak jak bezpośrednia konsekwencja sprowadzenia Lewandowskiego.

Reakcja fanów Chicago Fire była bardzo emocjonalna. Dyskusji pojawiło się tak wiele, że moderatorzy klubowego forum na Reddicie utworzyli osobny megawątek poświęcony przyjściu Lewandowskiego i odejściu Cuypersa.

Wśród komentarzy dominowały rozczarowanie, gniew i niedowierzanie.

Kibice przypominali, że Cuypers był nie tylko najlepszym strzelcem, ale również jednym z najciężej pracujących zawodników zespołu. Pressował obrońców, wracał do defensywy, wytrzymywał pełne 90 minut i pasował do systemu Berhaltera. Dla wielu był symbolem sportowej odbudowy klubu.

Lewandowski daje Chicago coś zupełnie innego. Jest lepszym technicznie i bardziej utytułowanym piłkarzem, ale w sierpniu skończy 38 lat. Nikt rozsądny nie może oczekiwać, że będzie wykonywał taką samą pracę bez piłki jak zawodnik młodszy o niemal dekadę.

Jedna z najczęściej powtarzanych obaw dotyczyła właśnie pressingu. Cuypers był pierwszym obrońcą Fire. Nawet jeżeli Lewandowski strzeli podobną liczbę bramek, drużyna może stracić intensywność, która pozwalała jej odzyskiwać piłkę wysoko na połowie przeciwnika.

Inni fani zwracali uwagę na głębokość składu. Sprzedając Cuypersa, Chicago zostało z 38-letnim podstawowym napastnikiem i bez sprawdzonego zastępcy. Każda kontuzja, zmęczenie lub potrzeba odpoczynku Lewandowskiego może teraz stworzyć poważny problem.

Chicago Fire nie znajdowało się na dnie tabeli i nie cierpiało na brak bramek swojego środkowego napastnika. Wręcz przeciwnie — miało lidera klasyfikacji Złotego Buta i zajmowało trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej.

Największe potrzeby zespołu znajdowały się raczej w środku pola. Fire brakowało kreatywnego zawodnika potrafiącego kontrolować tempo gry, przesuwać piłkę między formacjami i regularnie tworzyć sytuacje napastnikom.

Zamiast budować drużynę wokół Cuypersa i sprowadzić klasowego pomocnika, klub postawił na znacznie starszego zawodnika grającego na tej samej pozycji.

Z punktu widzenia marketingowego logika jest oczywista. Cuypers nie wypełni stadionu, nie sprzeda tysięcy koszulek i nie przyciągnie międzynarodowych mediów. Lewandowski może zrobić wszystkie te rzeczy.

Z punktu widzenia sportowego sprawa jest znacznie mniej jednoznaczna.

Klub wymienił sprawdzonego, będącego w najlepszej formie 29-latka na 38-letnią gwiazdę, której trzeba odpowiednio zarządzać czasem gry. To nie musi okazać się błędem. Jest to jednak poważne ryzyko, którego Fire nie musiało podejmować.

Pierwsze wyniki nie uspokoiły kibiców.

W swoim debiucie Lewandowski wystąpił przeciwko osłabionemu Interowi Miami, który zagrał bez Lionela Messiego. Chicago przegrało 2:3, a Polak nie zdobył bramki. Luis Suárez strzelił dwa gole dla Miami, a zwycięstwo gościom zapewniło późne trafienie Prestona Plambecka.

Trzy dni później Fire przegrało 1:3 z New York City FC na Yankee Stadium. Lewandowski rozegrał drugą połowę, oddał dwa strzały i ponownie nie wpisał się na listę strzelców.

Po dwóch spotkaniach bilans nowego napastnika wynosi więc zero bramek, a bilans zespołu — dwie porażki, sześć straconych goli i tylko trzy zdobyte.

Oczywiście ocenianie Lewandowskiego po dwóch meczach byłoby nieuczciwe. Polak dopiero poznaje nowych kolegów, system gry i realia MLS. Nie przepracował z Fire pełnego okresu przygotowawczego, a jego pierwsze występy przypadły na intensywny fragment terminarza.

Nie zmienia to jednak faktu, że presja od początku jest ogromna. Szczególnie dlatego, że zawodnik, którego zastąpił, prowadził w klasyfikacji strzelców.

Lewandowski nie może być w Chicago po prostu dobry. Musi być na tyle dobry, aby kibice przestali zastanawiać się, dlaczego klub zrezygnował z Cuypersa.

Największy problem z porównywaniem napastników polega na tym, że nie chodzi wyłącznie o gole.

Lewandowski może zdobyć kilkanaście bramek i nadal nie rozwiązać wszystkich problemów zespołu. Cuypers nie tylko kończył akcje, lecz także rozpoczynał pressing, wymuszał błędy i dawał kolegom możliwość agresywnej gry na połowie rywala.

Jeżeli Fire chce grać pod Lewandowskiego, musi dostosować cały system. Polak potrzebuje podań w pole karne, kreatywnych pomocników i zawodników wykonujących pracę, której on w tym wieku nie będzie już wykonywał przez pełne 90 minut.

Dlatego uwolnione miejsce Designated Player musi zostać wykorzystane bardzo dobrze. W spekulacjach pojawia się Leon Goretzka, były kolega Lewandowskiego z Bayernu Monachium. Taki transfer mógłby zmienić ocenę całej operacji. Doświadczony pomocnik światowej klasy pomógłby Fire w rozegraniu, dostarczaniu piłek do napastnika i kontrolowaniu spotkań.

Jeżeli jednak klub nie sprowadzi kolejnego znaczącego zawodnika, sprzedaż Cuypersa będzie wyglądała jak wymiana sportowej stabilności na marketingowy rozgłos.

Część nowych sympatyków Chicago Fire patrzy na Lewandowskiego i widzi legendę Bayernu, Barcelony oraz reprezentacji Polski. Wieloletni kibice klubu patrzą natomiast na Cuypersa i widzą zawodnika, który pojawił się przed światowymi kamerami, pracował w trudnym okresie i pomógł drużynie wrócić do ligowej czołówki.

Obie perspektywy są zrozumiałe.

Nie ma nic dziwnego w tym, że Fire wykorzystało okazję do sprowadzenia jednego z najbardziej znanych piłkarzy na świecie. Chicago jest naturalnym miejscem dla Lewandowskiego, a jego obecność może dać klubowi zainteresowanie, którego przez lata nie potrafił zbudować.

Nie ma też nic nierozsądnego w twierdzeniu, że sportowo Fire nie potrzebowało nowego środkowego napastnika. Potrzebowało raczej zawodników, którzy pomogliby już posiadanemu napastnikowi.

Na odpowiedź trzeba poczekać dłużej niż dwa mecze.

Lewandowski nadal ma umiejętności, których brakuje większości napastników w MLS. Jeżeli Fire będzie regularnie dostarczać mu piłkę w pole karne, powinien zdobywać bramki. Jego nazwisko może również pomóc klubowi sprowadzić kolejnych znanych zawodników i zwiększyć znaczenie Chicago na piłkarskiej mapie Ameryki.

Jednocześnie wiek, intensywność terminarza i brak jakościowego zmiennika są realnymi zagrożeniami. Lewandowski musi pozostać zdrowy, odzyskać rytm i szybko zbudować porozumienie z zespołem. Zarząd powinien natomiast wykorzystać wolne miejsce DP na zawodnika, który natychmiast podniesie poziom drużyny.

W przeciwnym razie kibice będą mieli prawo zapytać, dlaczego klub walczący o czołowe miejsce sprzedał najlepszego strzelca ligi w połowie sezonu.

Na razie decyzja Fire wygląda nie jak oczywiste wzmocnienie, lecz jak kosztowny zakład.

Chicago postawiło, że dwa lata z Robertem Lewandowskim dadzą klubowi więcej niż kilka kolejnych sezonów z Hugo Cuypersem. Pierwsze dwa mecze tego nie potwierdziły. Nie przesądziły również, że transfer zakończy się niepowodzeniem.

Pokazały jednak, że samo wielkie nazwisko nie rozwiązuje problemów drużyny.

Lewandowski musi zacząć strzelać. Zarząd musi sprowadzić kolejnego wartościowego zawodnika. A Fire musi zacząć wygrywać.

Dopiero wtedy kibice uwierzą, że odejście Cuypersa było częścią przemyślanego planu, a nie ceną zapłaconą za najgłośniejszy ruch marketingowy w historii klubu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów