Trump nie oszczędził nikogo podczas kolacji korespondentów. Żartował z Demokratów, mediów i własnego gabinetu

STRONA GŁÓWNA

Prezydent Donald Trump wystąpił w piątek podczas przełożonej kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu. Jego przemówienie trwało ponad godzinę i łączyło wezwania do jedności, podziękowania dla Secret Service oraz serię ostrych żartów wymierzonych w media, Demokratów i członków własnej administracji.

Trump przyznał, że pierwotnie przygotował znacznie bardziej konfrontacyjne wystąpienie, jednak zmienił je po próbie zamachu, do której doszło podczas pierwszego terminu wydarzenia w kwietniu.

– Przemówienie, które wcześniej przygotowałem, miało być naprawdę mocne. Zamierzałem wszystkich ostro zaatakować. Jednak coś się zmieniło – i chyba na lepsze – powiedział Trump.

Prezydent zaznaczył jednak, że nie zamierza całkowicie rezygnować z charakterystycznych dla siebie uszczypliwości.

– Trochę ich jednak zaatakujemy, jeżeli nie macie nic przeciwko – dodał.

Trump wszedł na scenę przy dźwiękach utworu Lee Greenwooda „God Bless the U.S.A.” i niemal natychmiast zażartował z możliwości ubiegania się o trzecią kadencję.

– Tak jak w przypadku mojej prezydentury, za drugim razem zawsze jest lepiej. A za trzecim będzie jeszcze lepiej. Oczywiście żartuję – powiedział.

Trump żartował między innymi z sekretarza zdrowia Roberta F. Kennedy’ego Jr., odnosząc się do serwowanej podczas kolacji wołowiny.

– Chcę, żebyście wiedzieli, że Bobby Kennedy, który jest tutaj z nami, osobiście przejechał tę krowę swoim samochodem – powiedział prezydent.

Jednym z głównych celów żartów został również gubernator Illinois J.B. Pritzker, wymieniany jako potencjalny kandydat Demokratów w wyborach prezydenckich w 2028 roku.

Trump ironicznie przestrzegał uczestników, by nie nazywali Pritzkera „grubą świnią”, jednocześnie wielokrotnie powtarzając właśnie to określenie.

Prezydent zaatakował również lidera Demokratów w Senacie Chucka Schumera, nawiązując do jego krytyki Izraela.

– Jutro wyślę mu piękny palestyński strój, żeby mógł przywitać Bibiego Netanjahu, gdy ten przyjedzie w przyszłym tygodniu – żartował Trump.

Jednocześnie, już poważniejszym tonem, opowiedział się za wprowadzeniem limitów kadencji dla członków Kongresu.

Trump podziękował Secret Service za ochronę zarówno podczas próby zamachu, jak i w czasie codziennego pełnienia obowiązków prezydenta.

Podczas uroczystości uhonorowano funkcjonariusza Victora Gonzalesa, który miał odegrać kluczową rolę w powstrzymaniu uzbrojonego napastnika przed wejściem do sali balowej podczas pierwszego terminu kolacji.

Według śledczych podejrzany, Cole Allen, przyjechał pociągiem z Kalifornii do Waszyngtonu po zakupieniu biletu w jedną stronę. Przed atakiem miał wysłać rodzinie i znajomym manifest wyjaśniający jego polityczne motywy.

Allen nie przyznał się do zarzutów, obejmujących próbę zamordowania prezydenta, użycie broni podczas przestępstwa z użyciem przemocy, przewiezienie broni przez granice stanowe oraz napaść na funkcjonariusza federalnego.

– Próba masowego morderstwa w Washington Hilton była atakiem na samą naszą demokrację – powiedział Trump.

Jednym z najbardziej komentowanych momentów wieczoru była reakcja Trumpa na nagrodzenie zespołu dziennikarzy „The Wall Street Journal” za artykuły dotyczące jego domniemanych związków z Jeffreyem Epsteinem.

Reporterzy otrzymali Nagrodę im. Katharine Graham za Odwagę i Odpowiedzialność. Ich materiał dotyczył listu urodzinowego i rysunku, które miały zostać przygotowane przez Trumpa dla Epsteina i umieszczone w albumie z okazji jego 50. urodzin.

Trump utrzymuje, że list jest fałszywy.

Gdy dziennikarze odbierali nagrodę, prezydent uśmiechał się, śmiał i żartobliwie rozkładał ręce. W pewnym momencie miał powiedzieć: „Nie wiem”.

Następnie uścisnął dłonie wszystkim reporterom pracującym nad materiałem.

– To nie był łatwy wieczór. Tyle tych wszystkich nagród. Czy ja mam coś do powiedzenia w tej sprawie? – żartował później Trump.

Prezydent złożył przeciwko wydawcy gazety pozew o zniesławienie na kwotę 10 miliardów dolarów. Sąd oddalił pierwotną wersję pozwu, uznając, że Trump nie wykazał, iż gazeta działała ze świadomą złośliwością. Sędzia nie rozstrzygnął jednak, czy sam list był autentyczny.

Trump złożył następnie poprawioną wersję pozwu, która nadal jest przedmiotem postępowania.

Pod koniec wystąpienia prezydent zapowiedział, że ma dla dziennikarzy „scoop”, po czym ogłosił, że zamierza kandydować po raz czwarty i założył czerwoną czapkę z napisem „TRUMP 2028”.

Trump potwierdził również, że zamierza pojawić się na kolejnej kolacji korespondentów w 2027 roku.

– Zapytali mnie, czy przyjdę w przyszłym roku. Powiedziałem: wrócę. Chyba że będziecie naprawdę, naprawdę paskudni – wtedy może nie – powiedział.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów