Internetowy żart podsumowuje całą sytuację:
„Marnie sobie radzisz jako burmistrz. Postaraj się bardziej”.
Zohran Mamdani: kupuje kask rowerowy.
Liberalny internet: „Nareszcie polityk, który słucha ludzi!”.
To nie jest zarządzanie największym miastem Ameryki. To starannie wyreżyserowany marketing influencera – a ogromna część aplauzu ponownie napływa spoza Nowego Jorku, a nawet spoza Stanów Zjednoczonych.
Mamdani został ostatnio skrytykowany za jazdę na rowerze bez kasku. Zamiast zwyczajnie zacząć go nosić, nagrał profesjonalnie przygotowany materiał. Kamera, odpowiednie światło, rozpakowywanie pudełka, teatralne stukanie palcami i spojrzenie prosto w obiektyw.
„Macie rację. Muszę być lepszy” – oznajmił, zakładając kask.
Film opublikowano z hasłem: „Słucham i uczę się. Bezpieczeństwo przede wszystkim, Nowy Jork”.
Efekt? Około 20 milionów wyświetleń i ponad 230 tysięcy polubień. Jeszcze większy zasięg osiągnął komentarz użytkowniczki „sushi”, która napisała:
„Pierwsza osoba w mojej rodzinie, która usłyszała polityka mówiącego: macie rację, muszę być lepszy”.
Komentarz zebrał około 470 tysięcy polubień i ponad 7 milionów wyświetleń – więcej polubień niż oryginalny materiał burmistrza.
Problem? Informacje wyświetlane przez platformę X wskazują, że konto jest prowadzone z Indii, zostało połączone przez indyjski App Store i sześciokrotnie zmieniało nazwę użytkownika.
Nie dowodzi to automatycznie, że konto jest botem albo że Mamdani kupił jego aktywność. Pokazuje jednak coś niezwykle charakterystycznego: lokalna decyzja burmistrza Nowego Jorku zostaje podbita do absurdalnych rozmiarów przez zagraniczne profile, a następnie przedstawiona Amerykanom jako dowód powszechnego zachwytu mieszkańców.
„Polityk dla ludzi”, bo założył kask
Reakcje pod filmem przypominają kult celebryty, a nie ocenę pracy urzędnika.
„Nie rozumiem, dlaczego nie wszyscy chcemy polityków, którzy nas słuchają” – napisał jeden z użytkowników.
„Cieszę się, że Zohran przypomina nam, jak wygląda polityk dla ludzi” – stwierdził kolejny.
Najbardziej trafny komentarz brzmiał jednak: „Uwielbiam wszystko, co robi ten człowiek, a on dosłownie tylko zakłada kask”.
Właśnie na tym polega absurd. Jego zaplecze medialne sprzedało to jako historyczny dowód pokory i odpowiedzialności.
To polityczny teatr skrojony pod TikToka.
750 niemal identycznych komentarzy
Zagraniczne pompowanie popularności Mamdaniego nie zaczęło się od kasku.
Według analityki opisanej podczas kampanii przez „New York Post” między 1 czerwca a 1 lipca liczba obserwujących Mamdaniego na Instagramie miała wzrosnąć z około 213 tysięcy do prawie 3 milionów. To skok o około 1295 procent. W tym samym okresie jego konto na TikToku miało urosnąć o ponad 1000 procent.
Przed prawyborami zaangażowanie kont z Indii, Pakistanu i Bangladeszu miało momentami przewyższać aktywność użytkowników ze Stanów Zjednoczonych.
Na Instagramie odnotowano ponad 750 niemal identycznych komentarzy „Let’s go bhai!”, czyli „Naprzód, bracie!”.
Jeden taki komentarz niczego nie dowodzi. Kilkaset niemal identycznych wiadomości, gwałtowny przyrost obserwujących i ogromne zaangażowanie pochodzące z drugiego końca świata tworzą już jednak wzorzec, którego nie można uczciwie przedstawiać jako spontanicznego zachwytu nowojorczyków.
Zagraniczny fan może być prawdziwym człowiekiem. Może autentycznie sympatyzować z Mamdanim. Nie jest jednak mieszkańcem Nowego Jorku, nie płaci tam lokalnych podatków i nie ponosi konsekwencji decyzji burmistrza.
Jego polubienie nie jest głosem zadowolonego nowojorczyka.
Polityczny pandering w czystej postaci
Mamdani bardzo dobrze rozumie współczesną politykę. Nie musi przekonywać odbiorców szczegółowymi wynikami. Musi sprawić, żeby poczuli się przez niego zauważeni.
Uśmiecha się, przyznaje rację w całkowicie bezpiecznej sprawie, wykonuje prosty gest i pozwala internetowej machinie przedstawić go jako wyjątkowego przywódcę.
To klasyczny pandering – schlebianie odbiorcom w celu obniżenia ich czujności. Polityk mówi dokładnie to, co ludzie chcą usłyszeć, a następnie wykorzystuje ich emocjonalną reakcję jako dowód własnej popularności.
Przyznanie się do błędu dotyczącego kasku nic go nie kosztuje. Nie wymaga rezygnacji z żadnej części socjalistycznego programu, podniesienia jakości usług ani podjęcia niepopularnej decyzji budżetowej. Jest perfekcyjną sceną marketingową: Mamdani może wyglądać na pokornego, nie ustępując w żadnej istotnej sprawie.
Algorytm nie wie, kto mieszka w Nowym Jorku
Dla algorytmu nie ma znaczenia, czy polubienie pochodzi z Queens, Indii, Pakistanu czy Bangladeszu. Nie odróżnia wyborcy od zagranicznego aktywisty, człowieka od częściowo zautomatyzowanego konta ani spontanicznego komentarza od skoordynowanej akcji.
Algorytm widzi jedynie nagły wzrost aktywności.
Pokazuje więc materiał kolejnym osobom. Prawdziwi użytkownicy widzą miliony wyświetleń i setki tysięcy polubień. Dochodzą do wniosku, że wszyscy kochają Mamdaniego, dlatego również dołączają do tłumu.
Tak powstaje sztucznie napędzana popularność: najpierw produkuje się wrażenie masowego poparcia, a później to wrażenie zaczyna przyciągać prawdziwych ludzi.
Milion polubień nie oznacza miliona zadowolonych nowojorczyków. Czasami oznacza tylko sprawny film, dobrze zaprojektowaną kampanię i zagraniczny tłum, który nigdy nie będzie musiał żyć z konsekwencjami polityki Mamdaniego.





Dodaj komentarz