Wyobraźcie sobie królestwo, w którym tysiące robotnic całe życie służą jednej królowej.
Karmią ją. Chronią. Opiekują się jej potomstwem. Budują dla niej podziemne miasto i są gotowe zginąć w obronie kolonii.
Królowa jest nie tylko ich władczynią.
Jest również ich matką.
A teraz wyobraźcie sobie, że do tego królestwa dostaje się obca królowa. Nie atakuje jednak otwarcie. Nie walczy z obecną monarchinią i nie próbuje samodzielnie jej zabić.
Zamiast tego sprawia, że córki rzucają się na własną matkę.
Brzmi jak scena z dramatu Szekspira albo najbardziej brutalny odcinek „Gry o tron”.
Tyle że wydarzyło się naprawdę.





Dodaj komentarz