Wyobraźcie sobie aplikację do zamawiania jedzenia. Otwieracie ją późnym wieczorem, przeglądacie burgery, pizzę, koreańskiego kurczaka, dokładacie frytki, sos, większy napój. Wszystko wygląda normalnie. Jest restauracja, są zdjęcia, ceny, opinie klientów, koszyk. Wpisujecie adres, wybieracie sposób płatności, klikacie „zamów” i po chwili na ekranie pojawia się nawet kurier. Jedzie w waszą stronę. Możecie obserwować go na mapie.
Tyle że kurier nigdy nie przyjedzie.
Restauracja nie istnieje. Jedzenie nie istnieje. Płatność też nie istnieje. Cały proces został stworzony wyłącznie po to, żebyście przez kilka minut mogli poczuć się tak, jakbyście coś kupili.
W Korei Południowej coraz popularniejsze stają się tak zwane „dopamine sites”, czyli strony dopaminowe. Ich zasada jest właściwie genialnie absurdalna: dostajesz całą przyjemność z robienia zakupów, ale bez samego zakupu.






Dodaj komentarz