Kiedy mówimy o ojcach amerykańskiej niepodległości, najczęściej wymieniamy George’a Washingtona, Thomasa Jeffersona, Benjamina Franklina, Johna Adamsa albo Samuela Adamsa.
Niewielu pamięta jednak człowieka, o którym John Adams powiedział, że był „płomieniem ognia”. Człowieka, którego wystąpienie miało być momentem, w którym narodziła się idea amerykańskiej niepodległości.
Nie podpisał Deklaracji Niepodległości. Nie został prezydentem. Nie dowodził armią. Kiedy w 1775 roku rozpoczynała się wojna z Wielką Brytanią, jego polityczna kariera była już właściwie zakończona.
A jednak bez Jamesa Otisa Juniora historia Stanów Zjednoczonych mogła potoczyć się zupełnie inaczej.





Dodaj komentarz