Netanyahu utworzy rząd czy Izrael czekają kolejne wybory? Polityczny impas po głosowaniu
Izraelczycy poszli do urn, ale nie wyłonili jednoznacznej większości. Benjamin Netanyahu i jego rywal Gadi Eisenkot stoją przed trudnym zadaniem utworzenia nowego rządu. Tymczasem rośnie znaczenie partii arabskich, a w tle pozostają Donald Trump, zagrożenie ze strony Iranu i przyszłość bezpieczeństwa Bliskiego Wschodu.
Wybory parlamentarne w Izraelu nie przyniosły jasnego rozstrzygnięcia. Choć ugrupowanie Likud Benjamina Netanjahu pozostaje największą partią, jego prawicowo-religijny blok nie dysponuje większością pozwalającą samodzielnie utworzyć rząd. Opozycja również stoi przed poważnymi przeszkodami. Izrael może więc czekać kilka tygodni negocjacji, a w przypadku ich niepowodzenia nawet kolejne wybory.
Netanyahu prowadzi, ale nie ma większości
Głosowanie odbyło się we wtorek 27 października. Obywatele Izraela wybierali 120 deputowanych do Knesetu, czyli jednoizbowego parlamentu państwa.
Pierwsze sondaże exit poll sugerowały bardzo wyrównany rezultat pomiędzy blokiem premiera Benjamina Netanjahu a opozycją skupioną wokół Gadiego Eisenkota, byłego szefa sztabu izraelskich sił zbrojnych.
W miarę liczenia głosów obraz wyborów zaczął się zmieniać. Prawicowo-religijny obóz premiera uzyskiwał lepsze wyniki, niż początkowo sugerowały niektóre sondaże, ale wciąż brakowało mu mandatów do samodzielnej większości.
Według danych opublikowanych 28 października przez „The Times of Israel”, po przeliczeniu 84,5% urn wyborczych przewidywany podział mandatów przedstawiał się następująco:
Szacowany podział mandatów na podstawie częściowego liczenia głosów. Dane z 28 października.
Każdy słupek przedstawia udział w 120-osobowym parlamencie. Wyniki pozostają nieostateczne. Większość parlamentarna wymaga co najmniej 61 mandatów.
Oznacza to, że żaden z dwóch głównych obozów nie uzyskał wystarczającego poparcia do samodzielnego utworzenia stabilnego rządu. Netanyahu potrzebuje dodatkowych partnerów lub poparcia parlamentarnego spoza dotychczasowej koalicji.
Co ważne, także opozycja nie może automatycznie uznać tego wyniku za własny sukces. Partie przeciwne premierowi różnią się programowo, a ich współpraca nie jest przesądzona.
Kneset nie wybiera premiera automatycznie
W izraelskim systemie parlamentarnym zwycięstwo największej partii nie oznacza automatycznie objęcia urzędu premiera. Najważniejsza jest zdolność zbudowania większości parlamentarnej.
Po ustaleniu wyników prezydent Isaac Herzog przeprowadzi konsultacje z przedstawicielami ugrupowań i powierzy misję utworzenia rządu politykowi, który jego zdaniem ma największe szanse na sukces.
Kandydat będzie musiał uzgodnić podział stanowisk, program gabinetu i poparcie niezbędne do uzyskania zaufania parlamentu.
Tak. Do czasu powołania nowego rządu Netanyahu pozostaje na stanowisku. Nie oznacza to jednak, że uzyskał już mandat do kolejnej kadencji. O tym zadecyduje dalszy proces parlamentarny.
Gadi Eisenkot i próba zakończenia ery Netanjahu
Głównym politycznym przeciwnikiem obecnego premiera jest Gadi Eisenkot, były szef sztabu Sił Obronnych Izraela, stojący na czele centrowego ugrupowania Yashar.
Eisenkot przedstawiał wybory jako referendum nad dotychczasowymi rządami Netanjahu. Po zamknięciu lokali wyborczych ogłosił, że obywatele opowiedzieli się za zmianą.
Polityczna deklaracja nie rozwiązuje jednak zasadniczego problemu: potencjalni partnerzy opozycyjni reprezentują różne środowiska i nie mają jednolitego stanowiska we wszystkich najważniejszych sprawach.
Eisenkot musi więc przekonać do współpracy ugrupowania, których wspólnym celem może być odsunięcie Netanjahu, ale których wizje przyszłego rządu różnią się między sobą.
Partie arabskie mogą zdecydować o politycznym układzie sił
Jednym z najbardziej interesujących elementów tegorocznych wyborów jest silna pozycja ugrupowań reprezentujących przede wszystkim arabskich obywateli Izraela.
W częściowych prognozach mandatowych partie Joint List oraz Ra’am zdobywały łącznie 17 miejsc.
Przy tak wyrównanym układzie sił ich stanowisko może mieć duże znaczenie podczas prób utworzenia nowego gabinetu.
Netanyahu sprzeciwia się budowaniu rządu uzależnionego od ugrupowań, które określa jako antysyjonistyczne. Eisenkot również wcześniej dystansował się od niektórych wariantów współpracy z partiami arabskimi.
Sytuację komplikuje również fakt, że poparcie zewnętrzne dla rządu nie jest tym samym co formalny udział partii w koalicji. Ugrupowania mogą wspierać określone decyzje parlamentarne bez obejmowania stanowisk ministerialnych.
Donald Trump i przyszłość współpracy amerykańsko-izraelskiej
Wybory są uważnie obserwowane także w Stanach Zjednoczonych. Benjamin Netanyahu utrzymuje bliskie relacje polityczne z prezydentem Donaldem Trumpem, a kwestie bezpieczeństwa Izraela pozostają ważnym elementem amerykańskiej polityki na Bliskim Wschodzie.
Trump poparł Netanjahu przed wyborami, a po rozpoczęciu liczenia głosów pozytywnie ocenił jego rezultat. Sugerował również, że jego poparcie pomogło izraelskiemu premierowi. Nie ma jednak podstaw, by traktować tę ocenę jako potwierdzoną przyczynę wyniku wyborczego.
Dla Waszyngtonu znaczenie ma nie tylko nazwisko przyszłego premiera, ale również trwałość jego gabinetu i zdolność do podejmowania strategicznych decyzji.
Iran pozostaje jednym z głównych tematów izraelskiej polityki
W kampanii wyborczej szczególnie istotne były kwestie bezpieczeństwa, wojny w Strefie Gazy oraz konfrontacji z Iranem.
Netanyahu od lat przedstawia irański program nuklearny i potencjał militarny Teheranu jako fundamentalne zagrożenia dla bezpieczeństwa Izraela. Akcentuje potrzebę zdecydowanej polityki odstraszania oraz ścisłej współpracy z USA.
Eisenkot również opowiada się za niedopuszczeniem do zdobycia przez Iran broni nuklearnej, choć różni się z Netanjahu w ocenie części celów strategicznych i sposobów ich realizacji.
Wynik wyborów może mieć wpływ na przyszłą strategię Izraela, lecz nie przesądza sam w sobie o rozpoczęciu nowych działań militarnych.
Czy Izrael czekają kolejne wybory?
Taki scenariusz pozostaje możliwy. Izrael ma za sobą wieloletnie doświadczenie politycznych kryzysów i trudności w tworzeniu większościowych koalicji.
W latach 2019–2022 obywatele pięciokrotnie wybierali Kneset. Kolejne głosowania były skutkiem powtarzających się impasów politycznych i braku trwałego porozumienia między partiami.
Po wyborach w 2022 roku Netanyahu zdołał utworzyć prawicowo-religijny gabinet dysponujący 64 mandatami. Obecne częściowe wyniki pokazują jednak, że odtworzenie takiej większości nie jest zagwarantowane.
Trzy scenariusze po wyborach
1. Rząd Netanjahu
Premier znajduje dodatkowe poparcie i buduje większość pozwalającą kontynuować dotychczasowy kierunek rządów.
2. Rząd opozycji
Eisenkot i jego partnerzy dochodzą do porozumienia umożliwiającego utworzenie alternatywnej większości.
3. Nowe wybory
Negocjacje kończą się niepowodzeniem, a Izrael ponownie staje przed koniecznością głosowania.
Komentarz AmerykaPL: wybory nie kończą politycznej walki
Izraelskie wybory przypominają, że największa liczba mandatów zdobyta przez pojedynczą partię nie oznacza jeszcze możliwości samodzielnego rządzenia. Netanyahu pozostaje centralną postacią izraelskiej polityki, lecz musi udowodnić, że potrafi zbudować większość.
Z konserwatywnej perspektywy istotne pytanie dotyczy tego, czy przyszły gabinet będzie w stanie zapewnić ciągłość polityki bezpieczeństwa w warunkach zagrożeń regionalnych. Stabilność polityczna nie zależy jednak wyłącznie od deklaracji przywódców, ale od trwałego porozumienia parlamentarnego.
Opozycja może wskazywać na brak większości obecnej koalicji jako argument za zmianą rządu. Zwolennicy Netanjahu mogą podkreślać utrzymującą się pozycję Likudu i poparcie dla jego podejścia do bezpieczeństwa.
Obie strony stoją jednak przed tym samym sprawdzianem: czy potrafią przełożyć wynik wyborczy na stabilną większość w Knesecie?
Jeśli się to nie uda, Izrael może powrócić do znanego już scenariusza kolejnych wyborów. A to oznaczałoby dalszą niepewność polityczną w jednym z najważniejszych państw Bliskiego Wschodu.
Rozstrzygnięcie dopiero przed Izraelem
Na obecnym etapie liczenia głosów nie można stwierdzić, że Netanyahu zapewnił sobie kolejną kadencję, ani że Eisenkot przejął władzę.
Wyniki częściowe pokazują przede wszystkim trudną sytuację koalicyjną, w której nawet niewielkie zmiany w podziale mandatów mogą mieć polityczne znaczenie.
Ostateczne wyniki, konsultacje prezydenckie i negocjacje między partiami zdecydują, czy Izrael będzie miał nowy rząd, czy ponownie rozpocznie kampanię wyborczą.
Jedno jest pewne: samo zakończenie głosowania nie zakończyło politycznego sporu o przyszłość Izraela.
Kontynuuj odkrywanie
Brief AmerykaPL
Najważniejsze wiadomości z USA, Chicago, Polski i świata. Krótko, konkretnie i po polsku.





Dodaj komentarz