Demokraci chcieli zmylić wyborców na Alasce? „New York Times” ujawnia tajną operację przeciwko republikanom
Szukali ludzi o nazwisku republikańskiego senatora, namawiali ich do kandydowania i próbowali rozbić jego elektorat. Śledztwo „New York Timesa” odsłania kulisy operacji politycznej prowadzonej przez osoby powiązane z demokratycznym obozem Mary Peltoli. Jej sztab zaprzeczał udziałowi w rekrutowaniu konkurenta senatora. Ustalenia gazety stawiają te zapewnienia pod poważnym znakiem zapytania.
Demokraci od lat przedstawiają się jako obrońcy amerykańskiej demokracji. Tymczasem najnowsze śledztwo liberalnego „The New York Times” opisuje zakulisową operację, której celem nie było przekonanie wyborców lepszym programem, lecz wykorzystanie konstrukcji karty wyborczej do osłabienia republikańskiego przeciwnika.
W centrum kontrowersji znalazła się Mary Peltola, była demokratyczna kongresmenka, walcząca o mandat senatora Stanów Zjednoczonych z Alaski. Jej głównym rywalem jest urzędujący republikański senator Dan S. Sullivan.
Według ustaleń opublikowanych 28 października przez dziennikarza Kellena Browninga, osoby związane z kampanią Peltoli i demokratycznymi strukturami politycznymi miały przez wiele miesięcy zabiegać o pojawienie się na karcie wyborczej dodatkowych kandydatów, którzy mogliby odebrać głosy Sullivanowi.
To nie musiał być przypadek, że o mandat senatora ubiega się dwóch kandydatów o nazwisku Dan Sullivan. Według „NYT” odnalezienie drugiego Sullivana stanowiło element zaplanowanej strategii politycznej.
Zadanie dla pracownika: znaleźć każdego Dana Sullivana na Alasce
Historia rozpoczyna się latem 2025 roku. Jak relacjonuje „New York Times”, pracownik związany ze sztabem Peltoli otrzymał od osób kierujących kampanią nietypowe polecenie: wyszukać w rejestrach wyborców Alaski osoby noszące imię i nazwisko Dan Sullivan.
Nie chodziło o przypadkową analizę danych. Tak właśnie nazywa się urzędujący republikański senator, którego Demokraci zamierzali pokonać.
Strategia była prosta: jeśli na karcie wyborczej pojawi się drugi Dan Sullivan, część wyborców może pomylić kandydatów lub oddać głos na niewłaściwą osobę. W bardzo wyrównanym wyścigu nawet niewielka liczba takich głosów mogłaby wpłynąć na wynik.
I rzeczywiście, wiosną 2026 roku swoją kandydaturę ogłosił Dan J. Sullivan, emerytowany nauczyciel mieszkający w niewielkiej społeczności rybackiej na południowym wschodzie Alaski, do której można dotrzeć drogą powietrzną lub morską.
Kandydat prowadził bardzo ograniczoną działalność publiczną. Nie organizował typowej, intensywnej kampanii, udzielał niewielu wywiadów, a jego polityczna przeszłość obejmowała również głosowanie na Demokratów.
Sam Dan J. Sullivan zaprzeczał zarzutom, że wystartował wyłącznie po to, by dezorientować wyborców i odbierać głosy senatorowi.
Tajna operacja i człowiek podróżujący pod fałszywym nazwiskiem
Według doniesień „NYT” działania nie ograniczały się do znalezienia jednego człowieka o odpowiednim nazwisku.
Wewnętrzny projekt określany był jako „ballot composition project”, czyli przedsięwzięcie dotyczące kształtowania składu karty wyborczej.
Operacja miała obejmować dyskretne podróże do odległych miejscowości Alaski, spotkania z potencjalnymi kandydatami i próby przekonywania ich do startu.
Szczególnie intrygującym elementem opisanym przez gazetę była działalność tajemniczego organizatora ze Środkowego Zachodu USA, który podróżował po stanie, posługując się przybranym nazwiskiem. Według relacji dziennika rozmawiał z potencjalnymi kandydatami między innymi podczas spotkań przy piwie w lokalnych pubach.
Doniesienia wskazują również na zaangażowanie demokratycznych strategów i prawników. Rozważano nawet pomysł stworzenia ugrupowania przypominającego ideowo ruch MAGA, aby dodatkowo przyciągać konserwatywnych wyborców.
Jeżeli polityczni organizatorzy świadomie rekrutują kandydatów nie po to, by reprezentowali wyborców, lecz by dezorientowali elektorat konkurenta, trudno uznać to za przykład uczciwej rywalizacji programowej.
Peltola zaprzeczała. Śledztwo przedstawia inną historię
Najpoważniejsze pytania dotyczą roli sztabu Mary Peltoli.
Przedstawiciele kampanii wielokrotnie zaprzeczali, jakoby uczestniczyli w rekrutowaniu drugiego Dana Sullivana.
Tymczasem „New York Times” informuje, że dotarł do wiadomości tekstowych, przeprowadził rozmowy z osobami znającymi przedsięwzięcie oraz zapoznał się z dokumentami przygotowywanymi na potrzeby potencjalnego sporu sądowego.
Na tej podstawie dziennik ustalił, że ludzie ze sztabu Peltoli współpracowali z osobami próbującymi nakłonić dodatkowych kandydatów do udziału w wyborach.
Według doniesień była szefowa kampanii Peltoli, Elisa Rios, wskazywała, że sama kandydatka była świadoma podejmowanych działań, choć nie oznacza to automatycznie jej osobistego kierowania operacją.
Sztab Peltoli oraz demokratyczne struktury senackie zaprzeczają koordynowaniu tego przedsięwzięcia. Dotychczasowe doniesienia nie stanowią prawomocnego rozstrzygnięcia o nielegalnym finansowaniu kampanii czy popełnieniu przestępstwa.
Nie zmienia to jednak wagi politycznych pytań: dlaczego sztab zaprzeczał powiązaniom, które następnie opisali dziennikarze? Kto dokładnie finansował przedsięwzięcie? I ile wiedziała sama Peltola?
Dwóch Sullivanów i czworo kandydatów
W listopadowych wyborach 2026 roku mieszkańcy Alaski zobaczą na karcie cztery nazwiska. Wśród nich znajdują się dwaj kandydaci o niemal identycznym imieniu i nazwisku.
| Kandydat | Status | Znaczenie w wyścigu |
|---|---|---|
| Dan S. Sullivan | Republikanin | Urzędujący senator |
| Mary Peltola | Demokratka | Główna rywalka senatora |
| Daniel J. Sullivan Jr. | Bez afiliacji partyjnej na karcie wyborczej | Drugi Sullivan; jego kandydatura budzi kontrowersje |
| Gerald Heikes | Republikanin | Dodatkowy kandydat konserwatywny |
Według ustaleń dziennikarskich również rekrutacja innych kandydatów, potencjalnie odbierających głosy republikańskiemu senatorowi, była rozważana jako część szerszej operacji.
Dlaczego kilka procent może zdecydować o wyniku?
Alaska stosuje nietypowy system wyborczy. W prawyborach do dalszego etapu awansuje czterech kandydatów z największą liczbą głosów, niezależnie od przynależności partyjnej.
W wyborach powszechnych obowiązuje natomiast ranked-choice voting: wyborcy mogą uszeregować kandydatów według swoich preferencji. Jeśli nikt nie uzyska większości, kandydat z najmniejszą liczbą głosów zostaje wyeliminowany, a głosy mogą przechodzić zgodnie z kolejnymi wskazanymi preferencjami.
Oznacza to, że dodatkowy kandydat nie musi automatycznie odbierać głosów jednemu z faworytów w ostatecznym rozrachunku. Może jednak powodować pomyłki, wpływać na pierwsze preferencje i komplikować rozkład poparcia.
Wyniki prawyborów z 18 sierpnia 2026 roku. Źródło: Ballotpedia. Poparcie w prawyborach nie jest prognozą ostatecznego wyniku listopadowego głosowania.
Wyniki pokazują jednak, że kandydat noszący nazwisko senatora potrafił już zgromadzić mierzalne poparcie wyborców.
Nie sposób obecnie ustalić, jaka część tych głosów wynikała ze świadomego wyboru, a jaka z pomylenia kandydatów. To właśnie dlatego sprawa wymaga dalszego wyjaśnienia.
Republikanie próbowali usunąć kandydata z karty
Kontrowersje wokół drugiego Sullivana pojawiły się znacznie wcześniej niż dzisiejsze śledztwo.
Władze wyborcze Alaski początkowo próbowały wykluczyć go z udziału w prawyborach w związku z zarzutami dotyczącymi możliwego wprowadzania wyborców w błąd.
Sprawa trafiła do sądu. Ostatecznie 29 czerwca 2026 roku Sąd Najwyższy Alaski podtrzymał możliwość jego kandydowania.
Orzeczenie pozwalające kandydatowi pozostać na karcie nie jest jednak dowodem, że wszystkie działania osób zaangażowanych w jego rekrutację były przejrzyste politycznie.
Jak rozwijała się sprawa?
Według „NYT” w otoczeniu kampanii Peltoli pojawia się polecenie znalezienia mieszkańców Alaski noszących nazwisko Dan Sullivan.
Emerytowany nauczyciel Dan J. Sullivan ogłasza kandydaturę do Senatu.
Sąd Najwyższy Alaski pozwala drugiemu Sullivanowi pozostać w wyścigu wyborczym.
W prawyborach drugi Sullivan otrzymuje około 2,5 procent głosów.
„New York Times” publikuje śledztwo opisujące szersze przedsięwzięcie związane z rekrutacją kandydatów.
Zaplanowane wybory powszechne do Senatu USA.
Demokracja tylko wtedy, gdy wygrywają Demokraci?
Szczególnie wymowny jest polityczny kontekst całego przedsięwzięcia.
Demokraci regularnie oskarżają Republikanów, a szczególnie środowisko Donalda Trumpa, o podważanie zaufania do wyborów i instytucji demokratycznych.
Tymczasem opisane przez „New York Timesa” działania pokazują, jak daleko niektórzy polityczni stratedzy byli gotowi posunąć się w zabiegach o wyborczą przewagę.
Nie chodziło o prezentację lepszego programu dla Alaski, obniżenie kosztów życia, rozwój sektora energetycznego czy przekonywanie niezdecydowanych obywateli.
Według śledztwa istotnym elementem planu było wprowadzenie na kartę kandydatów mogących zaszkodzić konkretnemu republikańskiemu rywalowi.
Czy naprawdę tak powinna wyglądać obrona demokracji?
Obywatele mają prawo oczekiwać, że politycy będą konkurować programami i argumentami, a nie próbami wykorzystania podobieństwa nazwisk i ograniczonej wiedzy części wyborców.
Komentarz AmerykaPL: gdzie kończy się strategia, a zaczyna manipulacja?
Przez lata amerykańska lewica przekonywała, że ochrona demokracji stanowi jeden z jej najważniejszych politycznych obowiązków.
Tymczasem dzisiejsze doniesienia „New York Timesa” ujawniają wyjątkowo niewygodną historię dla demokratycznego obozu. Według śledztwa polityczni organizatorzy próbowali wykorzystać wyborcze zamieszanie do pokonania rywala.
Trudno o większą polityczną hipokryzję niż moralizowanie na temat uczciwości wyborów przy jednoczesnym tolerowaniu takich praktyk we własnym obozie.
Samo wystawienie dodatkowego kandydata nie jest jeszcze przestępstwem. Ale jeśli rzeczywistym celem było celowe wprowadzenie obywateli w błąd, mamy do czynienia z praktyką, która zasługuje na zdecydowane publiczne potępienie.
Demokracja nie polega przecież na tym, by wyborca przypadkiem zagłosował na niewłaściwego człowieka. Polega na tym, by mógł świadomie wybrać swojego przedstawiciela.
Sześć dni przed wyborami. Pytania pozostają
Publikacja „New York Timesa” pojawia się zaledwie sześć dni przed wyborami do Kongresu, w których Alaska może odegrać istotną rolę dla układu sił w Senacie.
Sprawa wymaga odpowiedzi na kilka fundamentalnych pytań: kto kierował operacją, jakie środki na nią przeznaczono, jakie były rzeczywiste powiązania ze sztabem Peltoli i czy wyborcy zostali wprowadzeni w błąd?
Konieczne jest również ustalenie, czy organizatorzy przestrzegali wszystkich obowiązujących przepisów dotyczących kampanii i jej finansowania.
Na dziś nie można przesądzić ani o przestępstwie wyborczym, ani o tym, czy przedsięwzięcie rzeczywiście zmieni końcowy wynik głosowania.
Można jednak stwierdzić, że opisane przez „New York Timesa” fakty stanowią poważny problem wizerunkowy dla obozu politycznego, który tak często przypisuje sobie rolę strażnika amerykańskiej demokracji.
Wyborcy na Alasce zasługują na uczciwe wyjaśnienia, a nie kolejną polityczną grę w nazwiska.
Kontynuuj odkrywanie
Brief AmerykaPL
Najważniejsze wiadomości z USA, Chicago, Polski i świata. Krótko, konkretnie i po polsku.






Dodaj komentarz