Ośmiu demokratów na jednego republikanina – polityczne oblicze amerykańskich uczelni.

STRONA GŁÓWNA

★ Polityczne oblicze amerykańskich uczelni

Ośmiu demokratów na jednego republikanina

Amerykańskie uczelnie przedstawiają się jako bastiony otwartości, tolerancji i różnorodności. Gdy jednak przychodzi do różnorodności poglądów, deklarowane ideały nagle znikają.

12 372profesorów objętych badaniem
116czołowych amerykańskich uczelni
48,4%profesorów zarejestrowanych jako demokraci
5,7%profesorów zarejestrowanych jako republikanie
Na amerykańskich kampusach można różnić się niemal wszystkim – pod warunkiem, że w najważniejszych sporach politycznych i cywilizacyjnych dochodzi się do podobnych wniosków. Problemem nie jest to, że profesorowie mają poglądy. Problem zaczyna się wtedy, gdy instytucja mająca być miejscem poszukiwania prawdy zostaje niemal pozbawiona jednej strony politycznego sporu.

Demokraci: 5 991 profesorów. Republikanie: zaledwie 709

To wynik badania obejmującego 12 372 wykładowców ze 116 czołowych amerykańskich uczelni. Z Partią Demokratyczną zarejestrowanych było 48,4% profesorów, a z Partią Republikańską jedynie 5,7%.

Na jednego republikanina przypadało więc około ośmiu demokratów.

5 991 Demokraci
DO
709 Republikanie
8 : 1 Demokraci wobec republikanów

Autorami publikacji „Partisan registration of faculty in flagship colleges” byli Mitchell Langbert z Brooklyn College oraz Sean Stevens, związany wówczas z Foundation for Individual Rights in Education.

Artykuł ukazał się w czasopiśmie „Studies in Higher Education”, tom 47 z 2022 roku, strony 1750–1760. Badacze wykorzystali publiczne dane o rejestracji wyborców. Próba obejmowała profesorów posiadających etat lub znajdujących się na ścieżce prowadzącej do stałego zatrudnienia na wysoko sklasyfikowanych uczelniach w 30 stanach.

Publikacja naukowa Mitchell Langbert i Sean Stevens, „Partisan registration of faculty in flagship colleges” — oficjalna publikacja i DOI.

Pełny polityczny rozkład badanej kadry

Badanie nie ograniczało się wyłącznie do porównania demokratów i republikanów. Uwzględniono również osoby bezpartyjne, niezarejestrowane oraz członków innych ugrupowań.

Demokraci 48,4%
Niezarejestrowani 26,7%
Bezpartyjni 17,2%
Republikanie 5,7%
Inne partie 1,9%

Procenty sumują się do 99,9% ze względu na zaokrąglenia.

Humanistyka niemal bez konserwatystów

Największą dysproporcję zaobserwowano w części nauk humanistycznych i społecznych. W ekonomii na jednego republikanina przypadało trzech demokratów. W antropologii było ich już ponad czterdziestu dwóch.

3 : 1Ekonomia
4,6 : 1Chemia
11,5 : 1Psychologia
26,8 : 1Język angielski
27 : 1Socjologia
42,2 : 1Antropologia

Na północnym wschodzie kraju przewaga demokratów wynosiła 15,4 do 1. Wśród młodszych rangą asystentów stosunek wynosił 10,5 do 1. Oznacza to, że bez zasadniczej zmiany system nie zmierza automatycznie w stronę większego pluralizmu.

Darowizny pokazują jeszcze większe przechylenie

Autorzy sprawdzili również wpłaty polityczne wykładowców z cykli wyborczych 2015–2016 oraz 2017–2018.

2 081 Darczyńców Demokratów
DO
22 Darczyńców Republikanów

Zidentyfikowano także dziewięć osób wpłacających na obie strony.

95 : 1Stosunek liczby darczyńców
21 : 1Stosunek wartości wpłat
9Osób wspierających obie strony

Darowizny nie są doskonałym miernikiem poglądów, ponieważ wpłacała tylko część profesorów. Trudno jednak zignorować kierunek i skalę tej dysproporcji.

Nowsze dane FIRE pokazują ten sam kierunek

Raport FIRE z 2026 roku objął 112 516 wykładowców z 55 czołowych amerykańskich uczelni. W przypadku 30 289 osób historia wpłat politycznych była wystarczająca do określenia profilu ideologicznego.

112 516wykładowców w raporcie
55czołowych uczelni
30 289profili z historią wpłat
2026rok publikacji raportu

Autor raportu nie przedstawił prostego podziału na liczbę darczyńców demokratycznych i republikańskich. Zastosował skalę CFscore, uwzględniającą poglądy polityków i komitetów wspieranych przez danego darczyńcę.

Wyniki pokazały niemal całkowite skupienie akademickich darczyńców po lewej stronie oraz jedynie śladową reprezentację konserwatystów. Późniejsze omówienia metodologiczne szacowały udział lewicowych lub demokratycznych profili w tych danych na około 95,9%.

Raport przywołuje również wcześniejsze, prostsze dane partyjne. W 2016 roku około 95% wpłat profesorów trafiało do demokratów, a 5% do republikanów. Na uczelniach Ivy League proporcja wynosiła około 98 do 2.

Zastrzeżenie: wpłaty polityczne mierzą zachowanie darczyńców, a nie wszystkich pracowników uczelni. CFscore nie jest tym samym co formalna rejestracja partyjna, dlatego wyników obu metod nie należy mechanicznie utożsamiać.

Jak powstaje ideologiczny monopol?

Ideologiczny monopol nie wymaga tajnych instrukcji. Wystarczy, że ludzie o podobnych poglądach decydują, jakie pytania są wartościowe, które projekty otrzymują finansowanie, kogo zatrudnić i jakie opinie uznać za „poważne”.

Konserwatywne stanowisko może zostać odrzucone nie dlatego, że ktoś wydał takie polecenie, lecz dlatego, że wszystkim członkom komisji wydaje się ono obce albo podejrzane. Jednocześnie progresywne założenia przestają być traktowane jak poglądy — zaczynają uchodzić za neutralną wiedzę.

Uniwersytet nie prowadzi wtedy otwartej debaty. Prowadzi rozmowę lewicy z samą sobą.

Od uniwersytetów do szkół i przedszkoli

To uczelnie kształcą przyszłych nauczycieli, pedagogów, psychologów szkolnych i autorów programów nauczania. Jeżeli na początku tego łańcucha brakuje różnorodności intelektualnej, istnieje ryzyko, że kolejne instytucje będą powielały ten sam język i te same założenia.

58% Nauczyciele skłaniający się ku Demokratom
DO
35% Nauczyciele skłaniający się ku Republikanom

Według Pew Research Center 58% nauczycieli amerykańskich szkół publicznych identyfikowało się z demokratami lub skłaniało się w ich stronę, a 35% z republikanami. Przechylenie istnieje, chociaż jest znacznie mniejsze niż na badanych uczelniach.

Czy to jest „pranie mózgów”?

Indoktrynacja rzadko zaczyna się od partyjnego transparentu. Częściej polega na doborze lektur, przemilczaniu niewygodnych argumentów i przedstawianiu spornych ocen jako bezdyskusyjnych faktów.

Student formalnie może się sprzeciwić. Szybko jednak rozumie, jakie poglądy pomagają uzyskać dobrą ocenę, rekomendację i miejsce na studiach doktoranckich. Nie musi to być brutalne „pranie mózgu”. Wystarczy wieloletni trening konformizmu.

Uniwersytet powinien uczyć, jak myśleć — nie co myśleć.

Czego badanie nie udowadnia?

Samo badanie nie dowodzi świadomej dyskryminacji ani tego, że profesorowie automatycznie zmieniają poglądy studentów. Rejestracja partyjna jest niedoskonałym miernikiem, a próba nie reprezentuje wszystkich amerykańskich uczelni.

Nie można również zakładać, że każdy demokrata prowadzi zajęcia stronniczo albo że każdy republikanin gwarantuje intelektualny pluralizm. Mimo tych ograniczeń skala politycznej dysproporcji pozostaje trudna do podważenia.

Najuczciwszy wniosek: badania potwierdzają ogromną nierównowagę polityczną wśród kadry akademickiej. Nie dowodzą jednak automatycznie świadomej indoktrynacji każdego studenta.

Potrzebujemy rewolucji na uczelniach

Rozwiązaniem nie powinny być prawicowe testy lojalności ani zastąpienie lewicowej indoktrynacji prawicową. Potrzebujemy przywrócenia uniwersytetom ich podstawowej funkcji: swobodnego poszukiwania prawdy i uczciwego sporu między konkurującymi ideami.

Jawne i przejrzyste programy nauczania
Ochrona wolności wypowiedzi na kampusach
Ochrona konserwatywnych i niezależnych wykładowców
Uczciwe przedstawianie konkurujących argumentów
Rzeczywista różnorodność intelektualna
Większy wpływ rodziców na edukację dzieci

Jeżeli uczelnia potrafi znaleźć różnorodność wszędzie poza światem idei, to nie broni różnorodności. Broni własnego monopolu.

Przyszłość edukacji zaczyna się na uczelni

To właśnie na uniwersytetach kształceni są przyszli nauczyciele, pedagodzy, psychologowie i autorzy programów, którzy później trafiają do szkół oraz przedszkoli. Tak przygotowana kadra kształtuje następnie całe pokolenia.

Rewolucja, której potrzebujemy, powinna oznaczać ochronę pluralizmu, jawność programów, uczciwe przedstawianie konkurujących argumentów i przywrócenie rodzicom realnego wpływu na edukację dzieci.

Nie chodzi o zastąpienie lewicowej indoktrynacji prawicową. Chodzi o zakończenie każdej indoktrynacji.

Albo odzyskamy uniwersytety jako miejsca prawdziwej debaty, albo nadal będziemy obserwować, jak ideologiczne mody z kampusów przechodzą do szkół, przedszkoli i umysłów kolejnych pokoleń. Zmiana musi rozpocząć się właśnie tam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów