Census Bureau: ponad 24 tys. potencjalnych przypadków głosowania przez nieuprawnionych

STRONA GŁÓWNA

Opublikowano wyniki analizy U.S. Census Bureau dotyczącej głosowania w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Federalna instytucja zestawiła rejestry wyborców z informacjami pochodzącymi między innymi z IRS, Social Security Administration, urzędów imigracyjnych oraz komercyjnych baz danych.

Wśród pierwszych 128 milionów sprawdzonych wyborców zidentyfikowano ponad 24 tysiące osób, które w dostępnych rejestrach posiadały dokumenty wskazujące na status nieobywatela, a jednocześnie figurowały jako uczestnicy wyborów.

Analiza ma wkrótce objąć kolejne około 32 mln rekordów.

Wskazane rekordy nie stanowią jeszcze ostatecznego potwierdzenia 24 tysięcy przestępstw wyborczych. Federalne bazy mogą zawierać informacje nieaktualne lub niekompletne. Dotyczy to na przykład osób, które uzyskały amerykańskie obywatelstwo, lecz zmiana ich statusu nie została prawidłowo odnotowana we wszystkich systemach.

Każdy przypadek wymaga więc indywidualnej weryfikacji przez właściwe organy stanowe. Powinny one ustalić, czy dana osoba rzeczywiście nie była obywatelem w momencie głosowania, czy oddała kartę wyborczą oraz czy nie doszło do błędu przy łączeniu rekordów należących do różnych osób.

Dopiero takie postępowanie pozwoli określić, ile spośród ponad 24 tysięcy wskazań stanowią błędy administracyjne, a ile rzeczywiste przypadki nielegalnego głosowania.

W skali około 128 milionów sprawdzonych rekordów wskazane przypadki stanowią mniej niż 0,02 procent. Niewielki odsetek nie oznacza jednak, że sprawa jest pozbawiona znaczenia.

Prawo federalne zabrania nieobywatelom głosowania w wyborach na szczeblu federalnym. Nie przewiduje ono dopuszczalnej liczby nielegalnie oddanych kart. Każdy potwierdzony przypadek oznacza naruszenie prawa i powinien zostać wyjaśniony.

Znaczenie nieprawidłowych głosów zależy również od wyniku konkretnego wyścigu wyborczego. Wybory stanowe i lokalne regularnie kończą się różnicą kilkunastu, kilku, a niekiedy nawet jednego głosu.

Przykładem są prawybory do komisji Wilcox w Alabamie z 2026 roku. Pierwotnie zakończyły się wynikiem 290 do 287, a więc różnicą zaledwie trzech głosów. Po pojawieniu się zarzutów dotyczących kupowania głosów i nagrań osób twierdzących, że otrzymały pieniądze za wskazanie konkretnego kandydata, lokalny komitet partyjny cofnął certyfikację pierwotnego zwycięzcy. Jego pełnomocnik zakwestionował decyzję i zapowiedział odwołanie.

Przypadek z Alabamy pokazuje, że nawet kilka głosów może zdecydować o obsadzeniu stanowiska publicznego.

Dotychczasowa analiza nie dowodzi, że wskazane przypadki zmieniły wynik wyborów prezydenckich w 2020 roku. Nie ustalono publicznie, na których kandydatów oddano zakwestionowane głosy.

Według ujawnionych danych w Arizonie zidentyfikowano około 1100 wymagających sprawdzenia rekordów, w Georgii około 400, a w Wisconsin około 500. Liczby te są niższe od oficjalnej przewagi Joe Bidena, która wynosiła odpowiednio 10 457 głosów w Arizonie, 11 779 w Georgii oraz 20 682 w Wisconsin.

Kwestia wpływu na wynik wyborów jest jednak odrębna od pytania, czy doszło do naruszenia prawa. Nielegalny głos pozostaje nielegalny także wtedy, gdy nie zmienia nazwiska zwycięzcy.

Kolejnym krokiem powinno być udostępnienie pełnej metodologii analizy oraz wyników w podziale na stany. Władze stanowe muszą otrzymać dane pozwalające zweryfikować wskazane przypadki z zachowaniem zasad ochrony prywatności.

Potwierdzone błędy powinny zostać poprawione, osoby niesłusznie oznaczone — oczyszczone z podejrzeń, a przypadki świadomego i nielegalnego głosowania — przekazane organom ścigania.

Ponad 24 tysiące wskazań nie przesądza jeszcze o skali przestępstw. Jest jednak wystarczającym powodem do przeprowadzenia pełnej kontroli. W systemie wyborczym każda potwierdzona nielegalnie oddana karta jest problemem, niezależnie od tego, jaki procent wszystkich głosów stanowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów