Fed pozostawił stopy procentowe bez zmian

STRONA GŁÓWNA

Rezerwa Federalna pozostawiła w środę stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Amerykański bank centralny mierzy się z ponownym wzrostem inflacji, napędzanym przede wszystkim przez drożejącą ropę i trwający konflikt z Iranem.

Decyzja zapadła w momencie, gdy ceny ropy ponownie wzrosły, a amerykańskie indeksy giełdowe zanotowały spadki w reakcji na wznowienie walk na Bliskim Wschodzie. Sytuacja stawia w trudnym położeniu władze Rezerwy Federalnej, które muszą jednocześnie ograniczać inflację i unikać nadmiernego osłabienia rynku pracy.

Przewodniczący Fed Kevin Warsh, który objął stanowisko w maju, podkreślił podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie, że bank centralny pozostaje zdecydowany sprowadzić inflację do celu wynoszącego 2 proc.

– Komitet pozostaje zdeterminowany, aby przywrócić stabilność cen – powiedział Warsh.

Roczna inflacja w Stanach Zjednoczonych wynosi obecnie około 3,5 proc. Szef Fed zaznaczył, że po kilku latach podwyższonych cen część gospodarstw domowych, przedsiębiorców i inwestorów mogła błędnie uznać, że bank centralny zaakceptował inflację przekraczającą oficjalny cel.

– Nie ma żadnego łagodnego celu inflacyjnego. Jest tylko jeden cel i wynosi on 2 proc. – podkreślił.

Za utrzymaniem stóp procentowych na obecnym poziomie zagłosowało dziewięciu z 12 członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Trzech opowiedziało się za podwyżką o 0,25 punktu procentowego.

W oficjalnym komunikacie Fed zwrócił uwagę na utrzymującą się podwyższoną inflację, wynikającą częściowo z zakłóceń w dostawach i wzrostu cen w niektórych sektorach, szczególnie w energetyce.

Podwyżka stóp mogłaby pomóc w ograniczeniu inflacji, ale jednocześnie zwiększyłaby koszty kredytów i mogłaby doprowadzić do spowolnienia gospodarczego oraz pogorszenia sytuacji na rynku pracy.

Mimo wyższych cen zatrudnienie pozostaje stosunkowo stabilne. W pierwszej połowie 2026 roku amerykańska gospodarka tworzyła średnio 92 tys. miejsc pracy miesięcznie. Była to wyraźna poprawa w porównaniu z drugą połową 2025 roku, gdy miesięcznie ubywało średnio około 7 tys. miejsc pracy.

Jednym z najważniejszych źródeł presji inflacyjnej pozostają ceny ropy. Konflikt z Iranem doprowadził do poważnych zakłóceń w dostawach surowca i wzrostu kosztów energii.

W czerwcu wstępne porozumienie pokojowe przyniosło chwilowe uspokojenie rynku. W ostatnich tygodniach walki były jednak kilkukrotnie wznawiane i wstrzymywane, powodując gwałtowne wahania cen.

Sytuację dodatkowo komplikuje ograniczenie ruchu statków w Cieśninie Ormuz, przez którą transportowana jest około jedna piąta światowych dostaw ropy.

W ubiegłym tygodniu cena baryłki przekroczyła 100 dolarów. W poniedziałek spadła poniżej 90 dolarów po wstrzymaniu przez Stany Zjednoczone ataków na Iran, ale w środę ponownie wzrosła powyżej tego poziomu po wznowieniu działań zbrojnych.

Rosnące ceny ropy bezpośrednio przekładają się na koszty paliw. Według AAA średnia cena galona benzyny w Stanach Zjednoczonych wynosi obecnie 4,09 dolara. To o około 37 proc. więcej niż przed rozpoczęciem wojny z Iranem w lutym.

Kolejne posiedzenie Rezerwy Federalnej odbędzie się we wrześniu. Według notowań narzędzia FedWatch firmy CME Group inwestorzy coraz częściej spodziewają się, że bank centralny zdecyduje się wtedy na podwyżkę stóp procentowych.

Ostateczna decyzja będzie zależała przede wszystkim od dalszego rozwoju konfliktu z Iranem, cen ropy, kolejnych danych inflacyjnych oraz sytuacji na amerykańskim rynku pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów