Iran – po latach niepisanych układów – zmienia reguły gry. Przed wojną nikt nie płacił za przepływ przez Cieśninę Ormuz. Istniało coś w rodzaju dżentelmeńskiej umowy: ajatollahowie nie są obalani, ropa sobie płynie, a obie strony wyzywają się od najgorszych. Teraz to się kończy.
Nowi ajatollahowie mówią wprost: powrotu do sytuacji sprzed wojny już nie będzie. Od teraz będą kasować haracz – 2 miliony dolarów z każdego tankowca. I nie mają żadnego aktu prawnego, który by im to umożliwiał. Ale takiego aktu nie miał też Donald Trump, żeby ich zaatakować. Więc jeśli Iran zechce, będzie sobie pobierać myto, jakie tylko ma ochotę.
Konsekwencje są proste. Pan zapłaci. Pani zapłaci. Zapłaci całe społeczeństwo. Kilkadziesiąt groszy z każdego litra paliwa może zasilać reżim w Teheranie. To nie jest teoria – to już się dzieje. Cieśnina Ormuz jest zamknięta, a jeśli już coś przez nią przepływa, to za zgodą Iranu i za odpowiednią opłatą.
Prezydent USA wciąż twierdzi, że wygrał wojnę. Pentagon mówi o „miażdżącej porażce Iranu”. Tymczasem rzeczywistość jest taka: Iran nie ma już programu rakietowego, nie ma obrony przeciwlotniczej, ale za to ma kontrolę nad światowym szlakiem naftowym. I ma zamiar to wykorzystać.
Tradycyjnie, chwilę przed ogłoszeniem zawieszenia broni, ktoś zarobił prawie 200 milionów dolarów, trafnie obstawiając spadek cen ropy. I na pewno był to ktoś, kto dobrze wiedział, co obstawia. Ktoś z dostępem do ścisłego kręgu Trumpa. Ktoś, kto wiedział, że rozejm nadejdzie, zanim ogłosił go światu.
To nie jest teoria spiskowa. To jest mechanizm, który działa za każdym razem. Wojna – ktoś zarabia. Rozejm – ktoś zarabia. Ceny rosną – ktoś zarabia. Ceny spadają – ktoś zarabia. Zawsze ten sam ktoś.
Przed wojną nikt nie płacił za Ormuz. Teraz będziemy płacić wszyscy. Kilkadziesiąt groszy z litra – do kieszeni reżimu w Teheranie. A w międzyczasie ci, którzy wiedzieli, co się wydarzy, już zdążyli zarobić miliony.
Trump uważa, że wygrał wojnę. Być może. Ale jeśli wygrana oznacza, że Iran będzie teraz pobierał haracz z każdego tankowca – to czy to na pewno zwycięstwo?





Dodaj komentarz