Największe amerykańskie uczelnie i ośrodki badawcze otrzymały dziesiątki milionów dolarów od zagranicznych firm, uniwersytetów i organizacji znajdujących się na rządowych listach podmiotów objętych ograniczeniami lub wymagających szczególnej kontroli. Większość zakwestionowanych funduszy pochodziła z Chin.
Jak wynika z analizy dokumentów przeprowadzonej przez CBS News, tylko w drugiej połowie ubiegłego roku dziesiątki czołowych amerykańskich instytucji naukowych otrzymały łącznie około 27,6 mln dolarów od podmiotów występujących na co najmniej jednej federalnej liście obserwacyjnej.
Listy prowadzone przez Departament Skarbu, Departament Handlu, Departament Obrony, Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Departament Stanu obejmują firmy oraz organizacje, które ze względu na swoje związki z zagranicznymi rządami, siłami zbrojnymi lub sektorem bezpieczeństwa powinny podlegać dodatkowej kontroli.
Administracja Donalda Trumpa zapowiada teraz zaostrzenie nadzoru nad współpracą amerykańskich uczelni z zagranicznymi podmiotami, które mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Jednym z wymienionych podmiotów jest Aviation Engine Corporation of China, znana jako AECC. Firma zajmuje się produkcją silników lotniczych wykorzystywanych między innymi w chińskich samolotach wojskowych J-11 oraz śmigłowcach szturmowych Z-10.
Ze względu na bezpośrednie związki z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą AECC znajduje się na kilku amerykańskich listach restrykcyjnych. Departament Skarbu klasyfikuje ją jako podmiot związany z chińskim kompleksem wojskowo-przemysłowym, natomiast Departament Handlu uznaje ją za wojskowego użytkownika końcowego, wobec którego obowiązują surowe ograniczenia eksportowe.
Mimo to instytuty badawcze AECC przekazały łącznie około 7,8 mln dolarów trzem amerykańskim uczelniom:
- Northwestern University,
- University of California, Irvine,
- University of Connecticut.
Northwestern University otrzymał ponad 3 mln dolarów w latach 2017–2021. Z dostępnych dokumentów nie wynika, na jaki dokładnie cel przeznaczono pieniądze.
University of California, Irvine otrzymał niemal 4 mln dolarów w ramach kontraktów zawieranych w latach 2018–2020.
University of Connecticut uzyskał natomiast prawie 800 tys. dolarów na podstawie umów obowiązujących między 2018 a 2021 rokiem. Przedstawiciel uczelni poinformował, że instytucja sprawdza obecnie, czego dokładnie dotyczyło finansowanie.
Największą pojedynczą umową ujawnioną w dokumentach był kontrakt o wartości 22,6 mln dolarów zawarty pomiędzy Bryant University w stanie Rhode Island a Beijing Institute of Technology.
Umowa, zgłoszona w 2020 roku, miała obowiązywać przez 50 lat i dotyczyć wspólnie prowadzonego programu akademickiego w Chinach.
Beijing Institute of Technology znajduje się na dwóch amerykańskich listach obserwacyjnych ze względu na związki z chińskim sektorem wojskowym i obronnym.
Bryant University nie udzielił natychmiastowej odpowiedzi na pytania dotyczące kontraktu.
University of California, Berkeley, które zarządza jednym z najważniejszych federalnych ośrodków obliczeniowych w Stanach Zjednoczonych, otrzymało od 2016 roku ponad 25 mln dolarów od chińskich podmiotów znajdujących się na amerykańskich listach obserwacyjnych.
Wśród ujawnionych transakcji znalazł się grant o wartości 7,6 mln dolarów od Sun Yat-sen University. Chińska uczelnia jest gospodarzem Narodowego Centrum Superkomputerowego i została umieszczona przez Departament Obrony na liście zagranicznych instytucji akademickich i badawczych podejrzewanych o prowadzenie problematycznej działalności.
Sun Yat-sen University figuruje również na liście Departamentu Handlu obejmującej podmioty, których działalności lub wiarygodności amerykańskim władzom nie udało się odpowiednio zweryfikować.
Podsekretarz stanu ds. dyplomacji publicznej Sarah B. Rogers skierowała list do władz 187 największych amerykańskich uczelni badawczych, określanych jako uniwersytety kategorii R-1.
Są to instytucje prowadzące najbardziej rozbudowane programy badawcze i przyznające największą liczbę doktoratów.
Rogers ostrzegła, że federalne agencje przyznające granty będą sprawdzały, czy uczelnie przyjmują pieniądze od zagranicznych podmiotów objętych restrykcjami. Instytucje, które nie zastosują odpowiednich procedur bezpieczeństwa, mogą utracić finansowanie z budżetu federalnego.
— Zachęcam członków władz uczelni do wprowadzenia zwiększonej staranności w tej sprawie, która ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego naszego kraju — napisała Rogers.
Łączna wartość zagranicznych funduszy przekazywanych amerykańskim uczelniom rosła w ostatnich latach. W 2022 roku osiągnęła około 1,5 mld dolarów.
Kwota ta stanowi jednak mniej niż 2 procent z około 117 mld dolarów wydawanych każdego roku na badania i rozwój na amerykańskich uczelniach. Ponad połowa tych środków pochodzi bezpośrednio od rządu federalnego.
Wiele uniwersytetów podkreśla, że międzynarodowa współpraca naukowa może przyspieszać rozwój technologiczny i prowadzić do ważnych odkryć. Kontrowersje dotyczą jednak sytuacji, w których partnerami amerykańskich instytucji są organizacje powiązane z zagranicznymi siłami zbrojnymi lub przemysłem obronnym.
Od 1986 roku amerykańskie uczelnie są zobowiązane do zgłaszania Departamentowi Edukacji zagranicznych darowizn i kontraktów o wartości co najmniej 250 tys. dolarów.
Przepisy wynikają z artykułu 117 ustawy o szkolnictwie wyższym. Przez lata brakowało jednak skutecznego systemu kontrolowania, czy uczelnie rzeczywiście wywiązują się z tego obowiązku.
Według obecnych i byłych urzędników Departamentu Stanu oraz Departamentu Edukacji, a także komisji Izby Reprezentantów zajmującej się Komunistyczną Partią Chin, zagraniczni darczyńcy nie byli regularnie sprawdzani na federalnych listach obserwacyjnych.
W praktyce oznaczało to, że instytucje bezpośrednio powiązane z zagranicznymi siłami zbrojnymi mogły finansować amerykańskie programy badawcze, stanowiska profesorskie i projekty akademickie bez odpowiedniego nadzoru.
Narodowa Fundacja Nauki, czyli NSF, wprowadziła nową politykę zakazującą wykorzystywania federalnych środków w projektach realizowanych wspólnie z podmiotami znajdującymi się na amerykańskich listach restrykcyjnych.
NSF przyznaje granty na część najbardziej zaawansowanych i wrażliwych badań technologicznych prowadzonych w Stanach Zjednoczonych.
Podobne działania podjęła NASA. Agencja zamroziła aktywne granty, w przypadku których istnieje podejrzenie niedozwolonej współpracy z Chinami lub chińskimi podmiotami.
NASA od 2011 roku podlega tak zwanej poprawce Wolfa, która zabrania wykorzystywania pieniędzy federalnych do bezpośredniej współpracy z chińskim rządem lub powiązanymi z nim organizacjami bez zgody Kongresu.
Eksperci apelują o ukierunkowaną kontrolę
Analitycy podkreślają, że nie każde zagraniczne finansowanie stanowi zagrożenie. Współpraca międzynarodowa może przynosić korzyści naukowe i technologiczne, dlatego kontrola powinna koncentrować się przede wszystkim na podmiotach powiązanych z zagranicznymi armiami, służbami i sektorem obronnym.
Administracja Trumpa uważa, że uczelnie powinny dokładniej sprawdzać źródła zagranicznych pieniędzy. W przeciwnym razie amerykańskie badania, technologie i wiedza finansowane częściowo z pieniędzy podatników mogą trafiać do podmiotów związanych z militarnymi i strategicznymi rywalami Stanów Zjednoczonych.





Dodaj komentarz