Trump odtajnia dokumenty dotyczące bezpieczeństwa wyborów

STRONA GŁÓWNA

Prezydent Donald Trump ogłosił w czwartek wieczorem odtajnienie dokumentów wywiadowczych, które ujawniają poważne luki w amerykańskiej infrastrukturze wyborczej, przypadki zagranicznej ingerencji oraz możliwość wykorzystywania danych amerykańskich wyborców przez Chiny.

Podczas transmitowanego z Białego Domu przemówienia Trump mówił o zagrożeniach związanych z hakowaniem systemów wyborczych, manipulowaniem informacjami oraz wykorzystywaniem danych osobowych obywateli USA.

— Te niezwykle ważne informacje przez wiele lat były przed wami ukrywane. Teraz to się zmienia — powiedział prezydent.

Trump nie stwierdził, że Chiny zmieniły wyniki głosowania lub bezpośrednio ingerowały w liczenie głosów. Przekonywał natomiast, że Pekin prowadził szeroko zakrojoną operację wpływu, której celem było kształtowanie opinii publicznej w Stanach Zjednoczonych.

Dokumenty zostały opublikowane na stronie internetowej Białego Domu podczas przemówienia prezydenta.

Biały Dom opublikował cztery części materiałów dotyczących:

  • podatności elektronicznych systemów głosowania i liczenia kart wyborczych,
  • zdobywania oraz wykorzystywania przez Chiny danych amerykańskich wyborców,
  • śledztwa dotyczącego rejestracji wyborców w Michigan,
  • obecności osób niebędących obywatelami USA w stanowych rejestrach wyborczych.

Trump powiedział, że dokumenty zostały zgromadzone przez działającą przy Białym Domu grupę ds. przejrzystości rządu oraz personel prezydenckiej rady doradczej ds. wywiadu. Według niego materiały zostały także przeanalizowane przez szefów najważniejszych amerykańskich agencji wywiadowczych.

Prezydent twierdzi, że Chiny zdobyły informacje o amerykańskich wyborcach, obejmujące między innymi nazwiska, adresy, numery telefonów, preferencje polityczne oraz inne dane osobowe.

Według Trumpa Pekin miał utworzyć specjalną jednostkę odpowiedzialną za analizowanie i wykorzystywanie zdobytych informacji.

Przedstawiciel ambasady Chin Liu Chang odrzucił te zarzuty. Oświadczył, że Chiny przestrzegają zasady nieingerowania w wewnętrzne sprawy innych państw.

— Chiny nigdy nie ingerowały i nigdy nie będą ingerować w wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych — przekazał przedstawiciel chińskiej placówki.

Trump twierdzi również, że raporty CIA i Agencji Bezpieczeństwa Narodowego dotyczące chińskich działań nie trafiały do jego regularnych briefingów prezydenckich. Według niego o sprawie nie poinformowano również Kongresu.

Prezydent polecił dyrektorowi wywiadu narodowego, Departamentowi Sprawiedliwości, FBI oraz CIA przeprowadzenie dochodzenia. Zapowiedział, że osoby odpowiedzialne za ewentualne ukrywanie informacji powinny zostać zwolnione, a w przypadku stwierdzenia naruszenia prawa — postawione przed sądem.

Trump ponownie poruszył również problem osób niebędących obywatelami USA, które mogą znajdować się w stanowych rejestrach wyborców.

Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego miał poinformować władze wyborcze Kalifornii, New Jersey, Nevady i Pensylwanii, że wstępna analiza wskazała ponad 256 tysięcy potencjalnych nieobywateli znajdujących się na listach wyborczych tych stanów.

— Nakazałem DHS poinformowanie każdego stanu o nieobywatelach znajdujących się w rejestrach wyborców oraz wezwanie władz do natychmiastowego usunięcia wszystkich osób, które nie są uprawnione do głosowania — powiedział Trump.

Trump wykorzystał przemówienie do ponownego wezwania Kongresu do przyjęcia ustawy SAVE America Act. Projekt przewiduje między innymi obowiązek przedstawienia dowodu obywatelstwa podczas rejestracji do wyborów federalnych oraz konieczność okazania dokumentu tożsamości ze zdjęciem podczas głosowania.

Republikanie przekonują, że przepisy są niezbędne do zabezpieczenia wyborów i zwiększenia zaufania obywateli do procesu wyborczego.

Demokraci zdecydowanie sprzeciwiają się ustawie, twierdząc, że może ona utrudnić udział w głosowaniu milionom uprawnionych osób.

Lider demokratycznej mniejszości w Senacie Chuck Schumer napisał, że ustawa nie ma szans na przyjęcie w izbie wyższej Kongresu.

Demokratyczna kongresmenka Ayanna Pressley oskarżyła Trumpa o próbę wykorzystania ustawy do ograniczenia dostępu do głosowania między innymi kobietom, weteranom, mieszkańcom obszarów wiejskich oraz przedstawicielom mniejszości.

Senator Sheldon Whitehouse stwierdził natomiast, że przemówienie było początkiem politycznej kampanii prezydenta związanej z listopadowymi wyborami.

Trump podkreślał, że publikacja dokumentów ma umożliwić opinii publicznej samodzielną ocenę ujawnionych informacji oraz rozpoczęcie dochodzeń dotyczących ewentualnych zaniedbań i prób ukrywania zagrożeń dla amerykańskiego systemu wyborczego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów