Wyborcy zmęczeni chaosem, konfliktami i brakiem skutecznego przywództwa w chicagowskim ratuszu otrzymali właśnie nową, poważną alternatywę. Sekretarz stanu Illinois Alexi Giannoulias oficjalnie rozpoczął kampanię na burmistrza Chicago, od pierwszego dnia przedstawiając się jako kandydat zdolny odbudować sprawne zarządzanie miastem.
Giannoulias wszedł do wyścigu z ogromną przewagą finansową. Na jego koncie kampanijnym znajduje się blisko 22 miliony dolarów, podczas gdy komitet Brandona Johnsona dysponował pod koniec czerwca około 631 tysiącami dolarów. Sama przewaga nad urzędującym burmistrzem wynosi więc ponad 21 milionów dolarów.
To jednak nie tylko pieniądze. Giannoulias rozpoczął kampanię w siedzibie związku zawodowego IBEW Local 134 w Bronzeville, otoczony przedstawicielami branżowych związków zawodowych. Poparcie dla jego kandydatury sygnalizowali również chicagowscy radni, w tym osoby zajmujące ważne stanowiska w komisjach Rady Miasta.
Nowy kandydat uderza przede wszystkim w sposób zarządzania miastem przez Johnsona. Przekonuje, że skuteczny burmistrz musi budować koalicje, współpracować z gubernatorem, radnymi i stanowym parlamentem oraz przedstawiać rozwiązania, które mają szansę zdobyć realne poparcie. Jako przykład problemów obecnej administracji wskazuje między innymi próbę podniesienia podatku od nieruchomości, odrzuconą wcześniej przez Radę Miasta stosunkiem głosów 50 do 0.
Giannoulias zapowiada zatrudnienie tysiąca dodatkowych policjantów, ograniczenie kosztownego systemu nadgodzin oraz przeniesienie części funkcjonariuszy z biurek z powrotem na ulice. Według danych przytaczanych przez WTTW realizacja tej obietnicy mogłaby kosztować około 150 milionów dolarów rocznie, dlatego szczegóły finansowania propozycji będą jednym z najważniejszych tematów kampanii.
W jego programie znalazły się również powszechna edukacja przedszkolna, podniesienie płacy minimalnej, rozwój dostępnych cenowo mieszkań oraz trzyprocentowy podatek od dochodów przekraczających milion dolarów rocznie. Oznacza to, że Giannoulias nie zamierza całkowicie odcinać się od progresywnej polityki, ale próbuje połączyć ją z mocniejszym naciskiem na bezpieczeństwo, zarządzanie i współpracę z biznesem.
Dla Brandona Johnsona pojawienie się tak silnego rywala jest poważnym ostrzeżeniem. W badaniu przeprowadzonym w czerwcu przez NORC dla Mansueto Institute poparcie dla pracy burmistrza wyniosło 23 procent, a jedynie 13,6 procent prawdopodobnych wyborców chciało, aby ubiegał się o kolejną kadencję. Johnson nadal nie ogłosił oficjalnie startu, chociaż jego zaplecze rozpoczęło już zbieranie podpisów.
Giannoulias nie jest jednak kandydatem bez politycznego bagażu. Jako były skarbnik Illinois był krytykowany w związku ze stratami programu oszczędnościowego Bright Start. W czasie kampanii do Senatu w 2010 roku powracały również pytania dotyczące pożyczek udzielanych przez należący do jego rodziny Broadway Bank osobom powiązanym z przestępczością lub skazanym za przestępstwa. Sam Giannoulias przyznawał później, że część tych transakcji powinna zostać dokładniej sprawdzona.
Kontrowersje budzi także jego decyzja, aby jednocześnie ubiegać się w listopadzie o reelekcję na stanowisko sekretarza stanu Illinois i prowadzić kampanię przed wyborami na burmistrza Chicago. Giannoulias odpowiada, że kandydowanie na nowe stanowisko przypomina rozmowę o pracę i nie wymaga wcześniejszej rezygnacji z obecnej funkcji.
Wejście Giannouliasa wyraźnie zmienia układ sił. W zatłoczonym wyścigu znajdują się także między innymi Susana Mendoza, Mike Quigley, George Cardenas i Matthew Brewer. Pieniądze, związki zawodowe i rozpoznawalne nazwisko nie gwarantują zwycięstwa, ale sprawiają, że Giannoulias od początku należy do najpoważniejszych kandydatów.
Dla chicagowian zmęczonych administracją Johnsona najważniejsze pytanie nie brzmi już więc, czy pojawi się realna alternatywa. Taka alternatywa właśnie weszła do wyścigu. Teraz Giannoulias będzie musiał udowodnić, że za efektownym początkiem kampanii, wielkimi pieniędzmi i hasłami o kompetentnym zarządzaniu stoją również konkretne rozwiązania dla bezpieczeństwa, podatków, szkół i miejskiego budżetu.





Dodaj komentarz