Trump, którego nie widać między nagłówkami
Za medialnym hałasem drugiej kadencji Donalda Trumpa dzieje się znacznie więcej, niż sugerują codzienne nagłówki. Granica, podatki, administracja, energetyka, handel, leki i NATO. Zamiast kolejnej awantury sprawdźmy liczby.
Donald Trump ma pewien polityczny talent. Potrafi jednym wpisem w internecie sprawić, że przez następne dwadzieścia cztery godziny cała Ameryka dyskutuje o jednym zdaniu, zamiast o tym, co jego administracja właśnie zrobiła.
Dlatego spróbujmy przez kilka minut zrobić coś radykalnego. Nie analizować kolejnej wypowiedzi Trumpa. Tylko policzyć rezultaty.
Granica
I zacznijmy od granicy, bo tutaj liczby są najbardziej brutalne. W lipcu 2026 roku amerykańska Straż Graniczna zatrzymała pomiędzy przejściami na południowo-zachodniej granicy 9 295 osób. To o 94 procent mniej niż miesięczna średnia podczas administracji Joe Bidena.
Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Służba Celna i Ochrona Granic Stanów Zjednoczonych podały również, że był to piętnasty miesiąc z rzędu bez zwalniania zatrzymanych na granicy migrantów do wnętrza kraju. Piętnaście miesięcy.
Egzekwowanie prawa przeniosło się również w głąb Stanów Zjednoczonych. Urząd Imigracyjny i Celny Stanów Zjednoczonych (ICE) dokonał w czerwcu około 43 900 aresztowań. W lipcu ponad 50 200, a w sierpniu 50 925.
Trzeci kolejny miesięczny rekord. Można sprzeczać się o metody Trumpa. Znacznie trudniej twierdzić, że nic się nie zmieniło.
Podatki
Ale granica to tylko jeden fragment tej historii. Spójrzmy na podatki.
W 2026 roku Amerykanie po raz pierwszy rozliczali nowe odliczenia przyjęte rok wcześniej. Do 25 tysięcy dolarów kwalifikowanych napiwków, do 12,5 tysiąca dolarów kwalifikowanej części wynagrodzenia za nadgodziny na osobę i do 10 tysięcy dolarów odsetek od kredytu na kwalifikowany nowy samochód. Do tego dodatkowe odliczenie w wysokości sześciu tysięcy dolarów dla kwalifikujących się osób po 65. roku życia.
Są limity i progi dochodowe. Ale federalny Urząd Skarbowy Stanów Zjednoczonych w 2026 roku stworzył już formularze, dzięki którym podatnicy faktycznie z tych ulg korzystają. To przestała być obietnica z wiecu. Stało się częścią amerykańskiego kodeksu podatkowego.
Mniejsza administracja
Teraz Waszyngton. Biuro Odpowiedzialności Rządu, niezależny organ kontrolny Kongresu, coś w rodzaju amerykańskiego odpowiednika Najwyższej Izby Kontroli, policzył zmiany w największych federalnych agencjach.
Od końca 2024 do stycznia 2026 liczba pracowników w 22 głównych agencjach zmniejszyła się o prawie 256 tysięcy osób. W 18 z 22 instytucji zatrudnienie spadło o ponad 10 procent, a w kilku o ponad 30 procent.
Z kolei Urząd Zarządzania Personelem Federalnym podawał w połowie 2026 roku spadek całego federalnego zatrudnienia od inauguracji Trumpa o ponad 271 tysięcy pracowników.
Mniejszy rząd nie zawsze oznacza lepszy rząd. Ten sam federalny organ kontrolny ostrzegał, że cięcia w części instytucji spowodowały utratę doświadczonych pracowników i mogą powodować problemy operacyjne.
Ale dla wyborcy, który przez dwadzieścia lat słuchał republikanów obiecujących zmniejszenie administracji federalnej, różnica jest zasadnicza. Tym razem liczba federalnych urzędników rzeczywiście spadła.
DEI
Podobnie wygląda wojna Trumpa z DEI, czyli programami różnorodności, równości i integracji. Najpierw administracja zaczęła usuwać je z rządu federalnego. W marcu 2026 roku Trump poszedł dalej.
Podpisał rozporządzenie wymagające, aby kontrahenci federalni nie stosowali praktyk DEI, które dyskryminują ze względu na rasę lub pochodzenie etniczne. Firma naruszająca te warunki może stracić kontrakt, zostać zawieszona, a nawet wykluczona z przyszłych zamówień rządowych.
Czyli nie chodzi już wyłącznie o zmianę polityki kadrowej w ministerstwie. Rząd federalny wykorzystuje swoją gigantyczną siłę zakupową, żeby wymuszać zmianę zasad również w sektorze prywatnym.
USAID
Potem mamy Amerykańską Agencję ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID). Tutaj również warto unikać przesady.
Trump nie wymazał jednym podpisem USAID z amerykańskiego prawa. Ale Biuro Odpowiedzialności Rządu potwierdziło w 2026 roku coś bardzo konkretnego.
Od 1 lipca 2025 roku USAID przestała administrować bieżącą amerykańską pomocą zagraniczną. Znaczna część programów została zakończona, a pozostałą pomoc podporządkowano Departamentowi Stanu Stanów Zjednoczonych.
To jedna z największych przebudów amerykańskiej polityki pomocowej od dziesięcioleci.
Rekordowa produkcja ropy
Teraz energetyka. Agencja Informacji Energetycznej Stanów Zjednoczonych podała w lipcu 2026 roku, że Stany Zjednoczone wydobywały w 2025 średnio rekordowe 13,6 miliona baryłek ropy dziennie.
USA pozostawały największym producentem ropy na świecie. Produkcja była około 40 procent większa niż w Rosji czy Arabii Saudyjskiej.
I tutaj znowu nie warto robić propagandy. Poprzedni rekord padł jeszcze w 2024 roku, a ogromną rolę odgrywa wzrost wydajności amerykańskich pól naftowych.
Trump nie stworzył 13 milionów baryłek dekretem. Można natomiast powiedzieć, że przejął kraj będący energetycznym gigantem i prowadzi politykę, której celem jest zwiększanie, a nie ograniczanie wykorzystania tej przewagi.
Deregulacja
Kolejny przykład to regulacje. Federalny system monitorowania regulacji podał, że w roku fiskalnym 2025 administracja przeprowadziła 646 działań deregulacyjnych przy pięciu dużych działaniach zwiększających obciążenia regulacyjne.
Według metodologii rządu zniesione regulacje mają przynieść około 212 miliardów dolarów oszczędności obecnych i przyszłych. To jest szacunek. Nie oznacza to 212 miliardów dolarów leżących już na kontach podatników.
Ale skala deregulacji jest realna.
Ceny leków
Trump wszedł również w temat cen leków. W lutym 2026 roku administracja uruchomiła TrumpRx.gov, system mający umożliwiać pacjentom dostęp do leków po cenach wynikających z porozumień z producentami.
Do kwietnia Biały Dom informował już o siedemnastu dobrowolnych porozumieniach z dużymi firmami farmaceutycznymi, wykorzystujących zasadę „most favored nation”, czyli próbę zbliżenia amerykańskich cen wybranych leków do najniższych cen płaconych w innych rozwiniętych państwach.
Efekty finansowe tego programu trzeba będzie oceniać po czasie. Ale znowu mamy program działający, a nie tylko zapowiedź.
Handel
Handel? Tu wynik jest bardziej skomplikowany.
Deficyt towarowy z Chinami zmniejszył się w 2025 roku o 93,4 miliarda dolarów. Import z Chin spadł o ponad 130 miliardów.
Jednocześnie część importu przesunęła się do innych państw i całkowity amerykański deficyt handlowy nie zniknął. Cła też nie są darmowymi pieniędzmi wysyłanymi przez Pekin.
Płacą je amerykańscy importerzy i część kosztów może trafić do konsumenta. Ale jest druga strona równania.
Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych podaje, że wpływy z ceł w roku fiskalnym 2025 wzrosły o około 134 miliardy dolarów, czyli o 275 procent, do ponad 210 miliardów dolarów. W pierwszej połowie roku fiskalnego 2026 depozyty celne były wyższe o kolejne 128 miliardów niż rok wcześniej.
Można nie zgadzać się z polityką celną Trumpa. Nie można twierdzić, że nie zmieniła amerykańskich przepływów handlowych i dochodów państwa.
NATO
I wreszcie NATO. Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) przez lata znajdowała się w centrum sporów Trumpa z europejskimi sojusznikami.
Przez lata Trump był traktowany w Europie niemal jak barbarzyńca, kiedy mówił, że sojusznicy muszą wydawać więcej na własną obronę. W 2025 roku państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego zobowiązały się dojść do pięciu procent PKB przeznaczanych na obronność i bezpieczeństwo do 2035 roku.
Rok później mamy już pierwsze rezultaty. NATO podało w lipcu 2026 roku, że pięciu sojuszników ma już osiągnąć poziom 3,5 procent PKB przeznaczanych bezpośrednio na podstawowe potrzeby obronne, a siedemnastu cel 1,5 procent na dodatkowe wydatki związane z bezpieczeństwem.
Europejscy członkowie NATO i Kanada zwiększyli realne wydatki obronne w 2025 roku o prawie 20 procent.
Gospodarka
Gospodarka w 2026 roku nie daje podstaw do tak prostego wniosku. W drugim kwartale realny PKB rósł w tempie 1,5 procent w skali roku, wolniej niż 2,1 procent w pierwszym kwartale.
Inflacja w lipcu wynosiła 3,4 procent rok do roku. Realna przeciętna płaca godzinowa była w lipcu nawet minimalnie niższa niż rok wcześniej.
To nie są liczby, przy których można wywiesić transparent „mission accomplished”.
Tabela wyników
I właśnie dlatego ocena Trumpa powinna być ciekawsza niż „wszystko wspaniale” albo „kompletny chaos”. Po półtora roku widzimy administrację, która naprawdę przestawia amerykańskie państwo.
Granica została radykalnie uszczelniona, ICE prowadzi rekordową liczbę aresztowań, weszły w życie nowe ulgi podatkowe, a federalna administracja skurczyła się o setki tysięcy etatów. DEI zostało usunięte z dużej części aparatu federalnego i ograniczone w kontraktach rządowych, a USAID utraciła swoją dotychczasową rolę.
Stany Zjednoczone są rekordowym producentem ropy, skala federalnych regulacji została ograniczona, a administracja uruchomiła nowy mechanizm dotyczący cen leków. Cła przynoszą państwu dziesiątki miliardów dodatkowych wpływów, a Europa zwiększa wydatki na obronność.
Nie każda z tych decyzji okaże się dobra. Nie każdy koszt widzimy już dzisiaj i nie każdy sukces można przypisać wyłącznie człowiekowi siedzącemu w Gabinecie Owalnym.
Ale jest jedna teza, której po półtora roku coraz trudniej bronić. Że za hałasem Donalda Trumpa nie dzieje się nic.
Dzieje się bardzo dużo.
Trzeba tylko czasem wyłączyć telewizor i otworzyć tabelę wyników.
Brief AmerykaPL
Najważniejsze wiadomości z USA, Chicago, Polski i świata. Krótko, konkretnie i po polsku.






Dodaj komentarz