Krwawy weekend w Chicago, 7 osób nie żyje, Trump krytykuje Pritzkera

STRONA GŁÓWNA

Chicago znów ma za sobą krwawy weekend. Co najmniej 37 osób postrzelonych, 7 nie żyje. W Princeton Park na South Side dwóch sprawców otworzyło ogień z samochodu, raniąc kilkanaście osób. I znowu słyszymy te same słowa: „tragedia”, „modlitwy”, „społeczność”, „musimy działać”.

Tylko że mieszkańcy Chicago są już tym po prostu zmęczeni.

To nie jest normalne, że w wielkim amerykańskim mieście weekend oznacza liczenie ofiar jak po bitwie.

Donald Trump ostro skomentował sytuację i zapytał, dlaczego gubernator Illinois J.B. Pritzker nie prosi o pomoc. Można Trumpa lubić albo nie, ale wielu ludzi w Chicago zadaje sobie podobne pytanie: ile jeszcze musi się wydarzyć, zanim władze przyznają, że obecna polityka nie działa?

Bo problem nie polega tylko na braku programów społecznych. Problem polega też na braku konsekwencji. Jeśli ludzie strzelający na ulicach nie boją się prawa, policji ani sądów, to cierpią przede wszystkim zwykli mieszkańcy: pracujące rodziny, dzieci, seniorzy, ludzie, którzy chcą tylko normalnie żyć.

Chicago potrzebuje mniej konferencji prasowych, a więcej realnego porządku. Więcej policji tam, gdzie jest najgorzej. Szybszego wyłapywania sprawców. Surowszych konsekwencji za nielegalną broń i strzelaniny. I współpracy miasta z organizacjami lokalnymi, ale bez udawania, że same hasła i granty zatrzymają kule.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów