Niemcy skręcają w prawo
Alternatywa dla Niemiec wygrała wybory landowe w Saksonii-Anhalt z wynikiem, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się nieprawdopodobny. Według pierwszego exit poll AfD zdobywa aż 44,5 proc. głosów, podczas gdy CDU kanclerza Friedricha Merza zaledwie 18,5 proc. Niemiecki establishment dostał od wyborców wyjątkowo brutalny sygnał.
To na razie dane sondażowe, a nie ostateczny oficjalny wynik, jednak skala przewagi AfD nie pozostawia większych wątpliwości co do zwycięzcy wyborów. Reuters
AfD ponad dwukrotnie zwiększa poparcie
Jeszcze bardziej wymowne jest porównanie z wyborami z 2021 roku.
Wtedy AfD otrzymała w Saksonii-Anhalt 20,8 proc. głosów. Teraz exit poll daje jej 44,5 proc. Oznaczałoby to wzrost aż o 23,7 punktu procentowego.
CDU idzie dokładnie w przeciwnym kierunku. W 2021 roku zdobyła 37,1 proc., dziś według pierwszych danych zaledwie 18,5 proc.
Partia, która od 2002 roku rządziła tym landem, straciła więc niemal połowę swojego elektoratu. Reuters / Internazionale
Migracja, bezpieczeństwo i gospodarka
Sukces AfD nie pojawił się znikąd. W badaniach przed wyborami mieszkańcy Saksonii-Anhalt wskazywali wśród najważniejszych problemów przede wszystkim migrację, edukację i gospodarkę.
Region od lat zmaga się również z odpływem ludności, problemami demograficznymi i słabszą sytuacją gospodarczą niż wiele landów zachodnich. Od 2000 roku Saksonia-Anhalt straciła niemal pół miliona mieszkańców. BPB
AfD postawiła właśnie na tematy, których część niemieckiej klasy politycznej przez lata starała się unikać albo przedstawiać jako zbyt radykalne.
Partia Ulricha Siegmunda zapowiada między innymi zdecydowane ograniczenie nielegalnej migracji, zwiększenie liczby deportacji osób bez prawa pobytu, zmianę polityki energetycznej, sprzeciw wobec dalszego odchodzenia od tradycyjnych źródeł energii oraz ostrzejszą politykę bezpieczeństwa. BPB
I właśnie z takim programem zdobywa dziś prawie 45 procent głosów.
„Zapora ogniowa” zaczyna wyglądać coraz bardziej absurdalnie
Od lat niemieckie partie głównego nurtu stosują wobec AfD tzw. Brandmauer – „mur ogniowy”. CDU, SPD, Zieloni i inne ugrupowania deklarują, że nie będą tworzyć z AfD koalicji niezależnie od wyniku wyborów.
Problem polega na tym, że kiedy partia zdobywa 10 czy 15 procent, taka strategia jest stosunkowo łatwa.
Większość pozostałych partii nadal wyklucza wejście do rządu kierowanego przez AfD. Jeżeli jednak partii Siegmunda zabraknie kilku mandatów do samodzielnej większości, może dojść do sytuacji, w której pozostałe ugrupowania będą musiały szukać szerokiego porozumienia, aby AfD nie objęła władzy. Reuters
Politycznie będzie to coraz trudniejsze do wytłumaczenia wyborcom.
Można AfD krytykować. Można uważać jej program za zbyt radykalny. Nie da się jednak ignorować faktu, że niemal co drugi głosujący mieszkaniec landu wybrał właśnie tę partię.
Potężny cios dla Friedricha Merza
Wynik jest również fatalną wiadomością dla kanclerza Friedricha Merza.
CDU miała odzyskać konserwatywnych wyborców i zahamować wzrost AfD. Zamiast tego w Saksonii-Anhalt doszło do dokładnie odwrotnego procesu.
Przewaga wynosi aż 26 punktów procentowych.
Reuters określa wynik jako poważny cios dla konserwatystów Merza, szczególnie że niezadowolenie z sytuacji gospodarczej i polityki federalnej było jednym z elementów kampanii. Reuters
Dla CDU powinno to być ostrzeżenie: samo mówienie wyborcom, że AfD jest niedopuszczalna, przestaje wystarczać.
Jeżeli wyborcy oczekują mocniejszej polityki migracyjnej, bezpieczeństwa, tańszej energii i zerwania z częścią polityki ostatnich kilkunastu lat, a centroprawica nie potrafi ich przekonać, wybierają partię, która obiecuje zrobić to znacznie bardziej zdecydowanie.
Ulrich Siegmund nową twarzą niemieckiej prawicy
Ogromnym zwycięzcą wieczoru jest Ulrich Siegmund, lider AfD w Saksonii-Anhalt.
W kampanii konsekwentnie mówił o bezpieczeństwie, migracji i wydawaniu publicznych pieniędzy przede wszystkim na potrzeby Niemiec. W wywiadzie dla MDR przekonywał między innymi, że chce kraju, w którym obywatele ponownie będą czuli się bezpiecznie, a niemieckie pieniądze nie będą rozdawane na świecie kosztem problemów wewnętrznych. Tagesschau / MDR
Jego kampania była również bardzo mocno obecna w mediach społecznościowych i trafiała szczególnie do młodszych wyborców.
Jeżeli dzisiejszy wynik się potwierdzi, 35-letni polityk stanie się jednym z najważniejszych polityków AfD w całych Niemczech.
Niemcy przesuwają się w prawo
Saksonia-Anhalt może być przede wszystkim ostrzeżeniem dla Berlina.
AfD przestała być partią zdobywającą kilkanaście procent niezadowolonych wyborców. W jednym z niemieckich landów zbliża się do poparcia co drugiego głosującego.
Jeszcze pięć lat temu miała tutaj 20,8 procent. Dzisiaj ma według exit poll 44,5 procent.
Można przez kolejne lata budować polityczne „mury”, ostrzegać przed prawicą i próbować izolować AfD.
Ale wybory pokazują coś znacznie ważniejszego: wyborców nie da się objąć politycznym kordonem sanitarnym.
Jeżeli niemiecki establishment nie odpowie na ich obawy dotyczące migracji, bezpieczeństwa, gospodarki i kosztów energii, wynik z Saksonii-Anhalt może nie być końcem politycznego trzęsienia ziemi.
Może być dopiero jego początkiem.
Brief AmerykaPL
Najważniejsze wiadomości z USA, Chicago, Polski i świata. Krótko, konkretnie i po polsku.






Dodaj komentarz