Rzeczy, które „się nie dzieją”, znowu się dzieją. Kolejne przypadki głosowania nielegalnych w USA

STRONA GŁÓWNA

Przez lata w amerykańskiej debacie o bezpieczeństwie wyborów jednym z głównych argumentów przeciwko zaostrzaniu zasad rejestracji wyborców było to, że głosowanie osób niebędących obywatelami USA praktycznie nie ma miejsca. To retoryka Partii Demokratycznej. Tymczasem takie rzeczy się dzieją, o wiele częściej niż powinny.

W ciągu zaledwie kilku dni pojawiły się sprawy z czterech stanów, w których osoby niebędące obywatelami Stanów Zjednoczonych zostały oskarżone o rzeczywiste oddanie głosów w amerykańskich wyborach.

4 września Departament Sprawiedliwości USA poinformował o federalnych zarzutach wobec pięciu osób w Pensylwanii, New Jersey i Wisconsin w związku z nielegalnym głosowaniem lub fałszywą rejestracją w wyborach w 2022 albo 2024 roku. Wśród nich znalazły się cztery osoby niebędące obywatelami USA oraz obywatel amerykański oskarżony o pomoc jednej z nich.


Niemal równocześnie na Florydzie wyszła na jaw kolejna sprawa – tym razem dotycząca 24-letniej obywatelki Meksyku posiadającej Green Card, która według śledczych zarejestrowała się, a następnie zagłosowała w wyborach powszechnych w listopadzie 2024 roku.

To już nie jedna historia z jednego okręgu. To kilka różnych przypadków, kilka różnych stanów i wybory przeprowadzone w dwóch różnych latach. Dodajmy do tego jeszcze sprawę z New Jersey, gdzie gubernator sama przyznaje o ponad 6 tysiącach osób w rejestrze i 400 osobach, które faktycznie oddały głos, a nie powinny.

DOJ: pięć osób z zarzutami w trzech stanach

Najpoważniejszy komunikat pojawił się 4 września.

Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych poinformował, że w tym samym tygodniu postawiono zarzuty pięciu osobom mieszkającym w Pensylwanii, New Jersey i Wisconsin w sprawach dotyczących nielegalnego głosowania lub nielegalnej rejestracji wyborczej.

DOJ wyszczególnił kilka odrębnych przypadków.

Pensylwania

50-letnia Marisol Guzman z Carlisle została oskarżona o głosowanie jako osoba niebędąca obywatelem USA w wyborach w 2024 roku.

Jej mąż, 68-letni Thomas Holtzman, będący obywatelem Stanów Zjednoczonych, został oskarżony m.in. o pomoc w złożeniu fałszywego oświadczenia dotyczącego obywatelstwa oraz oszukańczą rejestrację wyborczą.

W osobnej sprawie 30-letnia Katya Rodriguez, obywatelka Meksyku przebywająca w USA nielegalnie, została oskarżona o fałszywe podanie obywatelstwa, fałszywą rejestrację oraz głosowanie jako osoba niebędąca obywatelem w wyborach w 2024 roku.

New Jersey

Mercedes Alexandra Cardoso z Union County została oskarżona o głosowanie osoby niebędącej obywatelem w wyborach federalnych.

Według federalnej skargi Cardoso nie była obywatelką USA, kiedy zarejestrowała się przez internetowy system rejestracji wyborców New Jersey.

Na formularzu miała potwierdzić, że jest obywatelką Stanów Zjednoczonych.

Następnie miała oddać głos w prawyborach w czerwcu 2024 roku, w których znajdowali się również kandydaci ubiegający się o nominacje na urząd prezydenta i wiceprezydenta USA.

DOJ podał, że Cardoso przyjechała wcześniej do Stanów Zjednoczonych z Ekwadoru na wizie B-2 i w momencie głosowania nie posiadała amerykańskiego obywatelstwa.

Wisconsin

25-letni Jesus Javier Jurado Garcia, obywatel Meksyku mieszkający w Beloit, został oskarżony o nielegalne głosowanie w wyborach z 8 listopada 2022 roku.

Według federalnego aktu oskarżenia Jurado Garcia wiedział, że nie jest obywatelem Stanów Zjednoczonych, a mimo to miał zagłosować w wyborach obejmujących między innymi kandydatów do Senatu i Izby Reprezentantów USA.

Grozi mu do roku więzienia w przypadku skazania.
DOJ zaznacza wyraźnie, że skargi, akty oskarżenia i informacje karne zawierają jedynie zarzuty. Każda z oskarżonych osób jest uważana za niewinną, dopóki jej wina nie zostanie udowodniona przed sądem.

A teraz Floryda

Na tym jednak historia się nie kończy.

Kilka dni wcześniej, 27 sierpnia, w Lee County na Florydzie aresztowano Astrid Shamatu Navarrete Quintanę.

24-letnia obywatelka Meksyku była legalną stałą rezydentką USA – posiadała Green Card – ale nie była obywatelką Stanów Zjednoczonych.

Według dokumentów opisanych przez Gulf Coast News śledztwo rozpoczęło się po przekazaniu informacji przez biuro Supervisor of Elections w Lee County.

Quintana miała 19 sierpnia 2024 roku wypełnić formularz rejestracji wyborcy.

W formularzu zaznaczyła „Yes” przy pytaniu dotyczącym amerykańskiego obywatelstwa.

Następnie 5 listopada 2024 roku pojawiła się osobiście w lokalu wyborczym i oddała głos w wyborach powszechnych.

To jest szczególnie istotny element tej historii.

System nie zatrzymał jej na etapie rejestracji.

Według śledczych została zarejestrowana.

A później zagłosowała.

Dopiero następnie ustalono, że nie posiada obywatelstwa USA.

Podczas późniejszej rozmowy ze śledczymi miała wyjaśnić, że uważała, iż posiadanie karty stałego rezydenta pozwala jej głosować.

Prokurator generalny James Uthmeier poinformował, że jego urząd prowadzi tę sprawę jako część szerszej operacji dotyczącej oszustw wyborczych w stanie.

Pięciu nieobywateli. Cztery stany

Jeżeli zestawić te historie razem, otrzymujemy interesujący obraz.

W federalnych sprawach ogłoszonych przez DOJ występują cztery osoby niebędące obywatelami USA, którym zarzucono nielegalne głosowanie.

Do tego dochodzi osobna sprawa Quintany na Florydzie.

Łącznie mamy więc pięć osób niebędących obywatelami USA, wobec których organy ścigania w czterech stanach postawiły zarzuty lub dokonały aresztowania w związku z oddaniem głosu.

Pensylwania.

New Jersey.

Wisconsin.

Floryda.

Nie jest to dowód na to, że miliony nieobywateli głosują w amerykańskich wyborach.

Nie jest to również dowód, że którykolwiek z tych głosów zmienił rezultat wyborów.

Jest natomiast dowodem na coś znacznie węższego, ale ważnego w politycznej debacie:

przypadki głosowania osób niebędących obywatelami USA rzeczywiście występują.

I właśnie tutaj wraca spór o SAVE America Act

Federalne prawo już teraz zakazuje osobom niebędącym obywatelami głosowania w wyborach federalnych.

Spór polityczny dotyczy więc nie tyle tego, czy jest to legalne, ale tego, jak powinno się weryfikować obywatelstwo wyborcy przed rejestracją i oddaniem głosu.

Republikanie od dawna argumentują, że sama deklaracja obywatelstwa na formularzu nie stanowi wystarczającego zabezpieczenia i domagają się dokumentacyjnego potwierdzania obywatelstwa.

Temu ma służyć SAVE America Act.

Demokraci oraz organizacje zajmujące się prawami wyborczymi odpowiadają, że przypadki głosowania nieobywateli są rzadkie, a rygorystyczne wymagania dokumentacyjne mogą utrudnić rejestrację milionom legalnych amerykańskich wyborców, którzy nie mają pod ręką paszportu, aktu urodzenia lub innych wymaganych dokumentów.

Demokratyczny senator Dick Durbin argumentował w 2026 roku, że proponowane rozwiązania SAVE America Act mogą stworzyć dodatkowe bariery dla uprawnionych wyborców.

Zwolennicy ustawy patrzą natomiast na historie takie jak te z Pensylwanii, New Jersey, Wisconsin i Florydy i odpowiadają:

skoro przypadki występują, pytanie powinno brzmieć, czy można je zatrzymać przed oddaniem głosu, zamiast wykrywać je miesiące albo lata później.

„Rzadkie” to nie to samo co „niemożliwe”

I właśnie tutaj warto oddzielić dwie rzeczy, które w politycznej dyskusji bardzo często są wrzucane do jednego worka.

Twierdzenie:

„Nie ma dowodów na masową skalę głosowania nieobywateli”

może być prawdziwe równocześnie z twierdzeniem:

„Nieobywatele czasami rzeczywiście rejestrują się i głosują”.

Jedno nie wyklucza drugiego.

Nowe sprawy pokazują natomiast, dlaczego stwierdzenia sugerujące, że problem praktycznie nie istnieje, będą coraz trudniejsze do utrzymania bez tego ważnego doprecyzowania.

Departament Sprawiedliwości nie mówi o hipotetycznych nazwiskach znajdujących się gdzieś na listach wyborczych.

Opisuje osoby, które według federalnych prokuratorów rzeczywiście oddały głosy.

Podobnie wygląda sprawa na Florydzie.

To właśnie dlatego przypadki te niemal na pewno staną się kolejnym argumentem zwolenników zaostrzenia zasad weryfikacji obywatelstwa.

Nie dlatego, że udowadniają masowe fałszerstwa.

Ale dlatego, że pokazują coś znacznie prostszego:

system może dopuścić osobę niebędącą obywatelem do rejestracji, a w niektórych przypadkach wykryć problem dopiero po oddaniu głosu.

I właśnie wokół tego powinien toczyć się faktyczny spór.

Nie o to, czy takich przypadków są miliony.

Ale o to, czy państwo powinno próbować zatrzymać nawet te nieliczne, zanim nieuprawniony głos trafi do urny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów