Prezydent Donald Trump zatwierdził przełomowe porozumienie dotyczące cywilnej energetyki jądrowej między Stanami Zjednoczonymi a Arabią Saudyjską.
Porozumienie zakłada, że Stany Zjednoczone pomogą Arabii Saudyjskiej stworzyć cywilny program energetyki jądrowej, a amerykańskie przedsiębiorstwa będą uczestniczyć w budowie infrastruktury nuklearnej w królestwie.
Umowa będzie wymagała rozpatrzenia przez Kongres. Parlamentarzyści mogliby próbować ją zablokować, jednak do odrzucenia ewentualnego weta prezydenta potrzebna byłaby większość dwóch trzecich głosów.
Największe kontrowersje dotyczą możliwości samodzielnego wzbogacania uranu przez Arabię Saudyjską. Taki zapis mógłby wywołać obawy związane z rozprzestrzenianiem broni jądrowej.
Sekretarz stanu Marco Rubio zapewnił, że Stany Zjednoczone nie podpiszą żadnego porozumienia, które zwiększałoby ryzyko proliferacji nuklearnej.
Umowa zostaje zawarta w czasie trwającej wojny przeciwko Iranowi, rozpoczętej pod koniec lutego przez Stany Zjednoczone i Izrael. Trump wielokrotnie podkreślał, że Teheran nie może uzyskać broni atomowej. Iran utrzymuje natomiast, że nie zamierza jej produkować.
Wcześniej Waszyngton uzależniał zgodę na saudyjski program nuklearny od normalizacji stosunków Arabii Saudyjskiej z Izraelem. Rijad przekonywał jednak, że nie będzie to możliwe bez wyraźnego postępu w sprawie utworzenia państwa palestyńskiego.
Eksperci ostrzegają, że szczegóły porozumienia będą miały kluczowe znaczenie. Szczególnie ważne będzie to, czy Arabia Saudyjska otrzyma prawo do wzbogacania uranu i przetwarzania zużytego paliwa jądrowego.
Obie technologie mogą być wykorzystywane w cywilnej energetyce, ale mogą również stanowić część drogi do stworzenia broni atomowej.
Nie wiadomo jeszcze, czy umowa będzie zawierała tak zwane zabezpieczenia „złotego standardu”, które uniemożliwiałyby Saudyjczykom wzbogacanie uranu i przetwarzanie paliwa.
Nie jest również jasne, czy Rijad zaakceptuje dodatkowy protokół Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, zapewniający inspektorom szerszy dostęp do saudyjskich obiektów nuklearnych.
Arabia Saudyjska jest członkiem MAEA, która kontroluje pokojowe programy jądrowe i sprawdza, czy państwa nie prowadzą tajnych prac nad bronią atomową.
Książę Mohammed bin Salman ostrzegał wcześniej, że Arabia Saudyjska będzie dążyć do zdobycia broni nuklearnej, jeżeli Iran również ją uzyska.
Dodatkowe obawy wywołuje podpisany we wrześniu pakt obronny między Arabią Saudyjską a Pakistanem, jedynym muzułmańskim państwem posiadającym broń jądrową. Pakistański minister obrony stwierdził później, że krajowy potencjał nuklearny może zostać udostępniony Arabii Saudyjskiej, jeżeli zajdzie taka potrzeba.
Eksperci podkreślają jednak, że samo wzbogacanie uranu nie oznacza automatycznie możliwości zbudowania bomby. Konieczne byłoby również opanowanie innych technologii, w tym systemów detonacyjnych wykorzystujących precyzyjnie zsynchronizowane materiały wybuchowe.
Zdaniem analityków najważniejsza będzie ostateczna treść porozumienia.
Jeżeli Arabia Saudyjska zachowa prawo do krajowego wzbogacania uranu, może to stać się najbardziej niepokojącym elementem całej umowy.





Dodaj komentarz