1 osoba zginęła, a 14 zostało rannych w kolejnej masowej strzelaninie na południu Chicago. Do tragedii doszło w sobotę w nocy w rejonie Washington Park. Jak zawsze po strzelaninie J.B. Pritzker sięga po puste słowa o smutku, żałobie i bezpieczeństwie. Politycy wydają przewidywalne oświadczenia, sprawcy pozostają na wolności, a na ulicach Chicago nic się nie zmienia.
W parku odbywało się wówczas kilka spotkań, w tym zjazd byłych mieszkańców zburzonego osiedla Robert Taylor Homes. Według policji nieznany sprawca lub grupa sprawców otworzyła ogień w kierunku tłumu, gdy funkcjonariusze próbowali rozproszyć zgromadzenie.
Zginął 35-letni Rontonio M. Guterz z Chicago. Wśród czternastu rannych byli mężczyźni i kobiety w wieku od 21 do 47 lat. Jedna z poszkodowanych kobiet znajdowała się w ciężkim stanie. Policja poinformowała, że żaden funkcjonariusz nie został trafiony. Nikogo dotychczas nie zatrzymano, a śledztwo prowadzą detektywi Area One.
Po następnej strzelaninie politycy ponownie wyrażają smutek, zapewniają o swoim zaangażowaniu i potępiają przemoc. Same kondolencje nie zastąpią jednak bezpieczeństwa na ulicach, skutecznego działania policji, sprawnego wymiaru sprawiedliwości ani realnego rozliczania uzbrojonych przestępców.
Twierdzenie gubernatora, że przemoc z użyciem broni „nie ma miejsca” w Illinois, brzmi szczególnie pusto, kiedy piętnaście osób zostaje postrzelonych podczas jednego wieczoru, a sprawcy pozostają na wolności. Mieszkańcy nie potrzebują kolejnego komunikatu o tym, jak bardzo politykom jest przykro. Potrzebują odpowiedzi, dlaczego do takich tragedii wciąż dochodzi i co konkretnie władze zamierzają zrobić, aby następna rodzina nie musiała opłakiwać zabitego.
Konserwatywna polityka bezpieczeństwa powinna zaczynać się od prostego założenia: odpowiedzialność za strzelaninę ponosi człowiek, który naciska spust. Państwo musi konsekwentnie ścigać nielegalnie uzbrojonych przestępców, wspierać policjantów, zatrzymywać niebezpiecznych recydywistów i doprowadzać sprawy do prawomocnych wyroków.
W Washington Park nie zabrakło politycznych oświadczeń. Zabrakło bezpieczeństwa. Dopóki władze Illinois będą odpowiadały na kolejne ofiary przede wszystkim rytualnymi wyrazami współczucia, ich słowa będą brzmiały jak próba zarządzania wizerunkiem, a nie rozwiązania problemu.
Brief AmerykaPL
Najważniejsze wiadomości z USA, Chicago, Polski i świata. Krótko, konkretnie i po polsku.






Dodaj komentarz