Grupa amerykańskich pasażerów ze statku MV Hondius, na którym doszło do ogniska hantawirusa, została w poniedziałek nad ranem przetransportowana do Omaha w stanie Nebraska. Wśród nich znajduje się co najmniej jedna osoba z pozytywnym wynikiem testu na wirusa.
Samolot z 17 obywatelami USA oraz jednym Brytyjczykiem mieszkającym w Stanach wylądował na lotnisku Eppley Airfield około godziny 2:30 nad ranem czasu lokalnego. Pasażerowie trafili do specjalistycznych jednostek monitorowania i izolacji przy University of Nebraska Medical Center.
Według Światowej Organizacji Zdrowia wirus — związany zazwyczaj z kontaktem z gryzoniami — mógł w tym przypadku przenosić się także między ludźmi pod postacią szczepu Andes. Od 11 kwietnia zmarły już trzy osoby: holenderskie małżeństwo oraz obywatel Niemiec.
Osoba z pozytywnym wynikiem testu nie wykazuje obecnie objawów, jednak została przewieziona do specjalnej jednostki biokontenerowej „z nadmiaru ostrożności”. Drugi pasażer miał jedynie łagodny kaszel, który szybko ustąpił.
Centrum w Nebrasce to jedyna federalnie finansowana jednostka kwarantannowa w USA przeznaczona do monitorowania osób narażonych na szczególnie niebezpieczne choroby zakaźne. Placówka była wcześniej wykorzystywana m.in. podczas epidemii Eboli oraz pandemii COVID-19.
Po badaniach część pasażerów może wrócić do domów, gdzie przez kolejne 42 dni będą monitorowani przez lokalne służby zdrowia. Okres inkubacji hantawirusa może trwać nawet sześć tygodni.
WHO podkreśla, że ryzyko dla ogółu społeczeństwa pozostaje niskie. Szczególne obawy budzi jednak szczep Andes, który w rzadkich przypadkach może przenosić się między ludźmi podczas bardzo bliskiego i długotrwałego kontaktu.
Objawy hantawirusa mogą obejmować gorączkę, bóle mięśni, dreszcze, nudności, biegunkę, kaszel, problemy z oddychaniem oraz ból w klatce piersiowej.





Dodaj komentarz