UFO: Tajemnica polskiego jeńca z 1944 roku odtajona.

STRONA GŁÓWNA

Rząd Stanów Zjednoczonych odtajnił pierwszą część słynnych „akt UFO”. To ponad 160 dokumentów dotyczących niezidentyfikowanych obiektów latających, które Pentagon, FBI i NASA gromadziły przez blisko 80 lat. Prezydent Donald Trump, ogłaszając ujawnienie archiwaliów, skomentował krótko: „Bawcie się dobrze!”.

Większość raportów pozostaje nierozwiązana – wiele zjawisk można przypisać błędom optycznym, ptakom lub testom tajnych technologii wojskowych. Jednak wśród odtajnionych materiałów szczególną uwagę badaczy przyciąga polski wątek.

Polski jeniec i „latający spodek”

W 1957 roku polski emigrant Władysław Krasuski, mieszkający w Detroit i pracujący w lokalnym browarze, napisał list do asystenta prezydenta Dwighta Eisenhowera. Powód? Usłyszał w Polskim Radiu doniesienia o tajemniczych obiektach w Teksasie. Sam twierdził, że podobną maszynę widział już w 1944 roku, gdy był jeńcem wojennym w miejscowości Gut Alt Golssen pod Berlinem.

Krasuski opisał dwa zdarzenia. Podczas pierwszego silnik traktora zgasł, a towarzyszył temu „wysoki pisk podobny do tego generowanego przez duży generator elektryczny”. Drugi incydent był bardziej spektakularny. Obserwował wtedy obiekt ukryty za wysoką na 15 metrów ścianą z plandeki. Był kolisty, miał od 70 do blisko 100 metrów średnicy i około 4–5 metrów wysokości. Pojazd uniósł się pionowo, przesunął poziomo i zniknął za drzewami. Krasuski zauważył także metalowe kable biegnące pod ziemią – zeznanie Polaka zajęło 15 stron.

Dyrektor FBI nakazał natychmiastowe przesłuchanie. Agent specjalny przeprowadził wywiad w Detroit i zapisał kluczową uwagę: „Podczas wywiadu nie zaobserwowano żadnych oznak irracjonalnego lub nienormalnego zachowania Krasuskiego”. Biuro sprawdziło również jego przeszłość – potwierdzono, że jest stabilnym pracownikiem browaru i ojcem czworga dzieci.

Do tej pory najsłynniejszy polski przypadek to historia rolnika Jana Wolskiego z 10 maja 1978 roku z lubelskiej wsi Emilcin. Twierdził, że został zaproszony na pokład srebrzystego wehikułu i poddany badaniom. W Emilcinie stanął nawet pamiątkowy pomnik.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej artykułów