W poniedziałek zdecydowanie odpowiedział na krytykę ze strony prezydenta USA Donald Trump, broniąc swojego stanowiska polegającego na dążeniu do pokoju i odrzuceniu przemocy w kontekście wojny z Iranem.
„Nie boję się administracji Trumpa ani głośnego głoszenia przesłania Ewangelii — bo wierzę, że właśnie po to tu jestem, i po to istnieje Kościół” — powiedział papież dziennikarzom na pokładzie samolotu, rozpoczynając 10-dniową podróż po Afryce.
„Nie jesteśmy politykami, nie zajmujemy się polityką zagraniczną z tej samej perspektywy, jaką on może mieć” — kontynuował. „Ale wierzę w przesłanie Ewangelii jako przesłanie pokoju.”
Komentarze te pojawiły się po tym, jak Trump w niedzielę ostro skrytykował papieża, potępiając jego stanowisko wobec wojny z Iranem i mówiąc, że jest on „fatalny w polityce zagranicznej”.
„Nie podoba nam się papież, który mówi, że posiadanie broni nuklearnej jest OK. […] To człowiek, który uważa, że nie powinniśmy bawić się z krajem, który chce mieć broń nuklearną, żeby wysadzić świat” — powiedział Trump dziennikarzom. „Nie jestem fanem papieża Leo.”
Leo, pierwszy amerykański papież, coraz częściej wypowiada się na temat wojny USA i Izraela z Iranem, a w zeszłym tygodniu nazwał retorykę Trumpa i groźby wobec narodu irańskiego „naprawdę nie do zaakceptowania”.
Ta wypowiedź była reakcją na groźbę Trumpa, że „cała cywilizacja zginie tej nocy”, jeśli nie dojdzie do porozumienia — co poprzedziło zawarcie dwutygodniowego zawieszenia broni.
Zarówno Trump, jak i jego sekretarz obrony Pete Hegseth, odwoływali się publicznie do Boga w kontekście konfliktu, przedstawiając działania wojenne jako wspierane przez boską wolę.
Papież wielokrotnie sprzeciwiał się takiemu podejściu.
„Jezus jest królem pokoju, który odrzuca wojnę i którego nikt nie może wykorzystywać do jej usprawiedliwiania” — powiedział w Niedzielę Palmową.
„Nie wysłuchuje modlitw tych, którzy prowadzą wojnę, lecz je odrzuca.”





Dodaj komentarz