Korea Północna przeprowadziła w niedzielę nad ranem testowe odpalenie „wielu” rakiet balistycznych – poinformowały władze Korei Południowej. Pociski zostały wystrzelone w kierunku morza między Półwyspem Koreańskim a Japonią.
Według południowokoreańskiego Ministerstwa Obrony, starty rozpoczęły się około godziny 6:10 czasu lokalnego w pobliżu miasta portowego Sinpo na wschodnim wybrzeżu Korei Północnej. Informacje o testach potwierdziły również Stany Zjednoczone i Japonia, wskazując, że rakiety skierowano nad Morze Wschodnie (znane też jako Morze Japońskie).
„Szczegółowe parametry są obecnie dokładnie analizowane przez służby wywiadowcze Korei Południowej i USA” – poinformowali przedstawiciele władz w Seulu. „Nasze wojsko uważnie monitoruje działania militarne Korei Północnej i pozostaje w pełnej gotowości do reakcji na wszelkie prowokacje.”
Południowokoreańskie Połączone Szefostwo Sztabów podało, że rakiety przeleciały około 140 km. Agencja Yonhap informuje, że ponieważ Sinpo jest uznawane za bazę okrętów podwodnych, analizowane jest, czy część testów mogła obejmować rakiety wystrzeliwane z okrętów podwodnych (SLBM), oprócz tych odpalanych z lądu.
Testy nastąpiły po wizycie szefa International Atomic Energy Agency – agencji ONZ nadzorującej programy nuklearne – w Korei Południowej. Podczas wizyty ponownie wezwano Koreę Północną do podjęcia dialogu i przestrzegania rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.
„Gdy uwaga świata skupiona jest na wydarzeniach na Bliskim Wschodzie, nie możemy zapominać o napięciach w innych regionach, w tym na Półwyspie Koreańskim” – powiedział szef MAEA, Rafael Grossi, podczas wizyty w strefie zdemilitaryzowanej.
Południowokoreańskie Ministerstwo Obrony nazwało testy „rażącym naruszeniem” rezolucji ONZ i wezwało Pjongjang do natychmiastowego zaprzestania „prowokacji rakietowych” oraz udziału w działaniach na rzecz pokoju.
Japonia również zareagowała – minister obrony Shinjiro Koizuma zapowiedział ścisłą współpracę z USA i Koreą Południową oraz pełną gotowość na ewentualne zagrożenia.
Dowództwo Indo-Pacyficzne USA poinformowało, że monitoruje sytuację i konsultuje się z sojusznikami. Według wstępnych ocen zdarzenie nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla terytorium USA ani ich sojuszników, jednak Stany Zjednoczone podkreśliły swoje zaangażowanie w obronę regionu.





Dodaj komentarz