Karoline Leavitt zapowiedziała „shots fired” na kolacji korespondentów, a internet oszalał – znowu ktoś dosłownie zrozumiał idiom i zaczął krzyczeć o zamachu.
W tym felietonie rozkładam na czynniki pierwsze cały rodzinny świat angielskich idiomów ze słowem „shot” – od „take a shot at someone”, przez „calling the shots”, aż po „burn someone”. Pokazuję, jak polityka kipi od metafor wojny, sportu i ognia, i dlaczego część ludzi nagle udaje, że ich nie rozumie.
Z ironią, ale bez litości – o tym, jak łatwo zamienić zwykłą werbalną potyczkę w rzekomy spisek.
Czasem największa siła to nie oddanie strzału… tylko wiedza, kiedy nie musisz.





Dodaj komentarz