Zanim został szóstym prezydentem Stanów Zjednoczonych, John Quincy Adams był… dzieckiem rewolucji, świadkiem narodzin państwa i człowiekiem, który dorastał szybciej, niż powinien.
Jako chłopiec patrzył z matką na bitwę pod Bunker Hill, wiedząc, że jego ojciec – John Adams – ryzykuje życie, podpisując Deklarację Niepodległości. W wieku 10 lat wyruszył do Europy. W wieku 14 lat był już tłumaczem i sekretarzem w Rosji. Przemierzał kontynent ogarnięty wojną, uczył się języków, poznawał dyplomację i świat, którego Ameryka dopiero zaczynała się uczyć.
Zamiast spokojnej młodości miał misję.
Skończył Harvard, został prawnikiem, ale szybko wrócił tam, gdzie był naprawdę potrzebny – do służby państwu. Ambasador w Prusach. Dyplomata w Rosji. Negocjator pokoju po wojnie 1812. Minister w Wielkiej Brytanii. Człowiek, który przez lata był wszędzie tam, gdzie ważyły się losy młodej republiki.





Dodaj komentarz