Poziom wody w jeziorze Powell, drugim co do wielkości sztucznym zbiorniku w Stanach Zjednoczonych, ponownie zbliża się do historycznego minimum. Eksperci ostrzegają, że jeżeli tendencja się utrzyma, zapora Glen Canyon może utracić możliwość produkowania energii elektrycznej.
W poniedziałek lustro wody znajdowało się na wysokości około 3524 stóp nad poziomem morza. To zaledwie 34 stopy powyżej granicy określanej jako „minimalny poziom energetyczny”.
Po spadku do około 3490 stóp wody będzie zbyt mało, by skutecznie napędzać turbiny hydroelektrowni w zaporze Glen Canyon. Oznaczałoby to utratę ważnego źródła energii dla regionu.
Jeszcze bardziej niebezpieczny jest tak zwany „martwy poziom”, wynoszący około 3370 stóp. Po jego osiągnięciu woda nie mogłaby już przepływać przez zaporę wyłącznie pod wpływem grawitacji.
W takiej sytuacji ogromne ilości wody zostałyby uwięzione na dnie kanionu, a dostawy dla milionów mieszkańców Arizony, Kalifornii i Nevady mogłyby zostać poważnie zakłócone.
Jezioro Powell powstało w latach 60. XX wieku po zakończeniu budowy zapory Glen Canyon. Obecnie zbiornik jest wypełniony jedynie w około 27 procentach.
Według ekspertów od początku czerwca jezioro traciło średnio około 4800 akrostóp wody dziennie. Jedna akrostopa odpowiada ilości wody potrzebnej do pokrycia jednego akra powierzchni warstwą o głębokości jednej stopy.
Sytuacja może stać się szczególnie trudna po spadku poziomu jeziora poniżej 3500 stóp. Wówczas zarządzanie zbiornikiem i kontrolowanie przepływu wody przez zaporę stają się znacznie bardziej skomplikowane.
Obecny poziom znajduje się także zaledwie około czterech stóp powyżej rekordu z kwietnia 2023 roku, kiedy jezioro Powell obniżyło się do około 3520 stóp.
Eksperci przewidują, że nowy historyczny rekord może zostać ustanowiony już w sierpniu.
Jedną z głównych przyczyn dramatycznego spadku poziomu wody jest wyjątkowo słaba pokrywa śnieżna w dorzeczu rzeki Kolorado.
Wiosenne roztopy w Górach Skalistych są podstawowym źródłem wody zasilającej system rzeki Kolorado. W tym roku ilość śniegu była jednak rekordowo niska, przez co do jezior Powell i Mead napłynęło znacznie mniej wody niż zazwyczaj.
Ponad dwie trzecie zachodniej części Stanów Zjednoczonych zmaga się obecnie z suszą. W wielu miejscach dorzecza Kolorado występują warunki określane jako poważna lub ekstremalna susza.
Pewną krótkoterminową ulgę mogą przynieść opady monsunowe oraz rozwijające się zjawisko El Niño. Prognozy wskazują na możliwość wystąpienia ponadprzeciętnych opadów w części zachodnich stanów.
Eksperci podkreślają jednak, że nawet intensywne deszcze nie rozwiążą problemu. Nie zrekompensują one wieloletniej suszy, rekordowo słabej pokrywy śnieżnej i nadmiernego wykorzystania zasobów rzeki Kolorado.
Problemy dotyczą nie tylko jeziora Powell. Jezioro Mead, największy sztuczny zbiornik w Stanach Zjednoczonych, również zbliża się do historycznego minimum.
Poziom wody wynosi tam obecnie około 1043 stóp nad poziomem morza. To tylko nieco ponad dwie stopy powyżej rekordu ustanowionego w lipcu 2022 roku.
W samym czerwcu poziom jeziora Mead obniżył się o około pięć stóp. Jeżeli tempo spadku się utrzyma, rekord może zostać wyrównany lub pobity jeszcze przed końcem lipca.
Oba zbiorniki stanowią kluczową część systemu rzeki Kolorado. Dostarczają wodę dziesiątkom milionów ludzi, nawadniają rozległe tereny rolnicze i umożliwiają produkcję energii elektrycznej.
Zdaniem naukowców dorzecze Kolorado od wielu lat jest nadmiernie eksploatowane. Prawa do korzystania z wody zostały podzielone w XX wieku, w okresie, gdy przepływy rzeki były wyjątkowo wysokie.
Współczesne warunki klimatyczne są jednak zupełnie inne. Ilość wody spływającej do rzeki jest obecnie o około 13–15 procent mniejsza niż w drugiej połowie XX wieku.
Problem polega na tym, że zużycie wody nie zmniejsza się równie szybko jak jej naturalna dostępność. W bardzo suchych latach miasta, przemysł i rolnictwo nadal potrzebują ogromnych ilości wody, przez co zapasy zgromadzone w zbiornikach są systematycznie uszczuplane.
— W wyjątkowo suchych latach opróżniamy zbiorniki, ponieważ społeczeństwo nie jest w stanie ograniczyć zużycia wody w takim samym tempie, w jakim natura ogranicza jej dostawy — tłumaczą eksperci.
Stany korzystające z wody rzeki Kolorado wciąż nie uzgodniły wspólnego planu ograniczenia poboru.
Stany dolnego dorzecza przedstawiły własną propozycję podziału i redukcji zużycia, jednak nie ma jeszcze porozumienia ze stanami położonymi w górnej części systemu rzecznego.
Jeżeli negocjacje zakończą się niepowodzeniem, federalne Biuro Rekultywacji będzie musiało samodzielnie zdecydować o przyszłych zasadach zarządzania wodą.
Przedstawiciele administracji zapewniają, że ich priorytetem jest niedopuszczenie do spadku poziomu jezior Powell i Mead poniżej krytycznych wartości, które zagroziłyby funkcjonowaniu zapór, elektrowni oraz całego systemu dostaw wody.
Kolejna aktualizacja prognoz dotyczących jeziora Powell ma zostać opublikowana jeszcze w tym tygodniu.





Dodaj komentarz