Jak podaje NYPost jednym z najbardziej bulwersujących elementów rosnących skandali związanych z oszustwami w amerykańskich programach pomocy społecznej ma być nie tylko skala kradzieży publicznych pieniędzy, ale także domniemana bierność lub współudział urzędników stanowych. Jako główny przykład gazeta wskazuje Minnesotę.
We wtorek wiceprezydent JD Vance zwrócił się do Departamentu Sprawiedliwości o zbadanie sprawy i ewentualne postawienie zarzutów gubernatorowi Minnesoty Timowi Walzowi, prokuratorowi generalnemu stanu Keithowi Ellisonowi oraz innym wysokim urzędnikom. Chodzi o ustalenia zawarte w raporcie komisji nadzorczej Izby Reprezentantów dotyczącym oszustw w systemie świadczeń socjalnych w Minnesocie.
Według raportu ponad 30 sygnalistów próbowało ostrzec władze przed nadużyciami, ale — jak twierdzi komisja — mieli być uciszani przez demokratyczne władze stanu. W raporcie wskazano m.in., że pracownikom nakazywano „przestać badać” oczywiste przypadki oszustw, ponieważ przełożeni mieli obawiać się oskarżeń o rasizm lub islamofobię.
Według „NY Post” jeszcze poważniejsze jest to, że stanowy Departament Usług Społecznych miał prowadzić działania wobec pracowników, którzy zgłaszali nadużycia. Miało chodzić m.in. o śledzenie ich telefonów, fotografowanie samochodów oraz zbieranie prywatnych informacji, takich jak szkoły, do których uczęszczały ich dzieci.
Jedna z pracownic, która napisała w e-mailu, że wie o niezgodnych z przepisami kontraktach zatwierdzanych przez kierownictwo i narażających środki departamentu na ryzyko, miała zostać uznana za „zakłócającą pracę” i wysłana na urlop.
Gazeta twierdzi też, że infolinie i inne kanały służące do anonimowego zgłaszania oszustw w praktyce nie zapewniały anonimowości. Poufne zgłoszenia pracowników miały później trafiać do działu HR i być wykorzystywane jako powód do działań dyscyplinarnych.
Walz i Ellison twierdzą, że nie wiedzieli ani o samych oszustwach, ani o odmowie ich badania, ani o działaniach wymierzonych w pracowników, którzy je ujawniali.
Jednak według 205-stronicowego raportu Izby Reprezentantów sprawa wygląda inaczej. Dokument ma opisywać m.in. odmowę działania ze strony Walza w obliczu narastających problemów z oszustwami oraz polecenia, aby śledczy przestali badać nadużycia w programie pomocy na opiekę nad dziećmi.
„NY Post” ocenia, że sama kradzież miliardów dolarów z pieniędzy podatników w jednym stanie jest oburzająca, ale jeszcze bardziej bulwersujące jest to, że urzędnicy wybrani do ochrony obywateli mieli — według gazety — stanąć po stronie oszustów, a nie opinii publicznej.





Dodaj komentarz