Rząd Donalda Tuska przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny . To przełomowa zmiana – ale jej koszt i beneficjenci budzą kontrowersje.
Cały system ma pochłonąć około 380 milionów złotych rocznie . Na same dopłaty dla artystów przewidziano od 238 do 336 milionów złotych rocznie. Do tego dochodzą koszty administracyjne – około 19 milionów złotych rocznie, w tym 40 nowych etatów urzędniczych i koszty obsługi systemu w ZUS . Na starcie systemu konieczny będzie również jednorazowy koszt uruchomienia w wysokości około 35 milionów złotych .
Z projektu wynika wprost: dopłaty nie są tylko dla Polaków. Zgodnie z art. 28 projektu, uprawnienia artysty zawodowego przysługują osobom mającym miejsce zamieszkania na terytorium Polski – w tym cudzoziemcom . O dopłaty mogą ubiegać się obywatele wszystkich państw Unii Europejskiej przebywający w Polsce, cudzoziemcy z zezwoleniem na pobyt stały lub czasowy, cudzoziemcy, którzy uzyskali w Polsce status uchodźcy, cudzoziemcy objęci ochroną uzupełniającą oraz obywatele Wielkiej Brytanii na podstawie umowy o Brexicie . Jednym zdaniem: jeśli jesteś zagranicznym artystą przebywającym w Polsce legalnie – w tym uchodźcą – i zarabiasz poniżej 5800 złotych miesięcznie, polski podatnik dopłaci do twojego ZUS-u .
Kto spełni te kryteria w pierwszej kolejności? „Artyści” z Ukrainy.
W tym samym czasie rząd Tuska ogranicza dostęp do badań profilaktycznych, zamyka oddziały ratunkowe i porodówki . 380 milionów rocznie na zagranicznych artystów – i cięcia w ochronie zdrowia Polaków. Ktoś tu chyba pomylił priorytety.





Dodaj komentarz