Około 162 milionów Amerykanów jest zagrożonych falą upałów przed tygodniem 4 lipca. W tym samym czasie na Zachodzie USA nadal szaleją pożary.
Miliony ludzi w Stanach Zjednoczonych muszą przygotować się na wyjątkowo gorący tydzień święta 4 lipca. Większość kraju czeka fala upałów, a na Zachodzie nadal płoną groźne pożary.
Ostrzeżenia przed upałem obowiązują dla około 162 milionów osób — od Wielkich Równin aż po północny wschód USA. Alerty obejmują 35 stanów. Temperatury mają rosnąć w kolejnych dniach, osiągając górne wartości 90 stopni Fahrenheita, a miejscami ponad 100 stopni. Temperatura odczuwalna może dochodzić nawet do 105–115°F, czyli około 40–46°C.
W strefie zagrożenia znajdują się m.in. Boston, Nowy Jork, Filadelfia, Baltimore, Waszyngton, Chicago, Minneapolis, St. Louis, Nashville, Atlanta, Orlando i Cleveland.
Najgoręcej w poniedziałek ma być w środkowej części USA, gdzie temperatury sięgną 90–100°F, a temperatura odczuwalna 100–110°F. Niebezpieczne warunki utrzymają się tam przez cały tydzień, a od środy fala upałów rozszerzy się na północny wschód kraju i potrwa przez weekend świąteczny.
We wtorek spodziewany jest wysoki lub ekstremalny poziom zagrożenia upałem. Szczególnie niebezpieczne będą ciepłe noce, które nie dadzą organizmowi odpoczynku i zwiększą ryzyko chorób związanych z przegrzaniem.
Najsilniejsze upały przypadną od czwartku do soboty w rejonie Midwestu, Wielkich Jezior, stanów środkowego Atlantyku i północnego wschodu. Do 4 lipca może paść blisko 100 dziennych rekordów temperatury.
W Nowym Jorku w piątek temperatura może dojść do 95°F, a odczuwalna do 106°F. W Waszyngtonie i Raleigh pod koniec tygodnia prognozowane są temperatury około 103°F, z odczuwalną odpowiednio 108 i 107°F.
Burmistrz Chicago Brandon Johnson ostrzegł mieszkańców podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, że ekstremalne upały „mogą być bardzo niebezpieczne”. Chicago objęte jest ostrzeżeniem przed ekstremalnym upałem do środy.
„Jeśli możecie, zostańcie w środku przy włączonej klimatyzacji” — powiedział Johnson. „Jeśli nie macie klimatyzacji, trzymajcie rolety zasłonięte, ale okna lekko uchylone”.
Burmistrz poinformował też, że w mieście otwartych zostanie sześć centrów chłodzenia. Zachęcił mieszkańców do picia dużej ilości wody i sprawdzania, czy starsi oraz bardziej narażeni sąsiedzi są bezpieczni.
Meteorolog Mike Bardou z National Weather Service przypomniał falę upałów z 1995 roku, która zabiła w Chicago setki osób. Ostrzegł, że skutki upału często pojawiają się podstępnie.
„Upał jest pod pewnym względem zdradliwy. W przeciwieństwie do burzy czy śnieżycy, nie zawsze od razu czujesz jego skutki — aż może być za późno” — powiedział Bardou. „Działanie wysokiej temperatury kumuluje się dzień po dniu. Jeśli organizm nie ma szansy się ochłodzić i zregenerować, sytuacja się pogarsza”.
Na Zachodzie USA nadal trwa walka z pożarami. W weekend wybuchło wiele nowych ognisk, szczególnie w Utah i Kolorado.
W poniedziałek około 2 miliony osób było objętych alertami pożarowymi w regionie Four Corners — czyli w Arizonie, Kolorado, Nowym Meksyku i Utah — a także w częściach Wyoming, Dakoty Południowej i Nebraski.
Podczas walki z pożarami na granicy Kolorado i Utah zginęło trzech strażaków. Zidentyfikowano ich jako 27-letnią Sydney Watson, 27-letniego Nicka Hutchersona i 38-letnią Emily Barker. Dwóch kolejnych strażaków zostało rannych i znajduje się pod opieką medyczną.
Największy z pożarów, Cottonwood Fire w południowo-zachodnim Utah, objął już ponad 93 tysiące akrów i według danych WatchDuty pozostaje w 0 procentach opanowany.
W całym kraju płonie ponad 50 dużych pożarów, które objęły łącznie ponad 460 tysięcy akrów. W dużej części Kolorado obowiązują również alerty dotyczące jakości powietrza z powodu dymu z pożarów.
Ryzyko kolejnych pożarów w regionie i na południowym zachodzie USA pozostaje podwyższone, a we wtorek ma ponownie wzrosnąć do poziomu krytycznego w częściach Utah, Kolorado, Arizony i Nowego Meksyku.





Dodaj komentarz