41-letni obywatel Zimbabwe, który przyjechał do Lublina na festiwal „Africa Days”, najpierw odepchnął stojącego przy barze mężczyznę. Doszło do wymiany zdań, która na chwilę się uspokoiła. Nagle agresor wrócił i z zaskoczenia uderzył Polaka w tył głowy trzymaną w ręku szklanką z piwem .
Poszkodowany 40-latek trafił do szpitala z rozległą raną szyi. Konieczne było założenie szwów. Dodatkowo stwierdzono u niego obrażenia rdzenia kręgowego. Jak mówi świadek, „zaledwie kilku centymetrów brakowało, by sprawca przeciął tętnicę” .
Napastnik miał ponad 1,5 promila alkoholu. Trafił do izby wytrzeźwień. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut z art. 157 par. 2 Kodeksu karnego – spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu. Został wypuszczony na wolność. Policja potraktowała zdarzenie jak zwykłą sprzeczkę słowną.
Mimo rozległej rany ofiary i obrażeń kręgosłupa, policja nie złożyła wniosku o deportację. Powód? Kwalifikacja prawna czynu była stosunkowo niska. Policjanci potraktowali to jako „zwykłą sprzeczkę słowną, która zakończyła się rękoczynami” – takich zdarzeń nawet nie odnotowuje się w policyjnych kronikach .
Zaledwie kilka dni przed atakiem głośno było o wypowiedzi Wiktorii Herun, ukraińskiej wicedyrektor w lubelskim ratuszu, która w podcaście UMCS chwaliła się, że miasto od lat ściąga imigrantów z całego świata – w tym z Afryki, Indii i Bangladeszu – razem z całymi rodzinami .
„Kiedyś student przyjeżdżał sam, teraz studenci przyjeżdżają z rodziną, z mężem, z żoną, z dziećmi” – mówiła Herun .
Krzysztof Bosak, lider Konfederacji, mówi wprost o skandalu. „Imigrant został nadzwyczaj łagodnie potraktowany, prawie zabił świętującego urodziny 40-latka, atakując go z tyłu i rozcinając mu szyję” – napisał .
Przemysław Czarnek skomentował wcześniejszą wypowiedź ukraińskiej urzędniczki: „Lublin nie potrzebuje programu masowego sprowadzania migrantów z Afryki razem z rodzinami. Tym bardziej szokuje fakt, że koordynuje to Ukrainka zatrudniona przez samorząd”





Dodaj komentarz