Patrick Henry nie był prezydentem, generałem ani autorem Konstytucji. A jednak bez niego trudno wyobrazić sobie narodziny Stanów Zjednoczonych. Był człowiekiem, którego największą bronią nie był miecz, lecz głos.
Zaczynał od porażek. Nie był wybitnym uczniem, nie sprawdził się w handlu ani w rolnictwie. Dopiero praca blisko sądu w Wirginii otworzyła mu drogę do prawa i polityki. Szybko okazało się, że ma niezwykły talent: potrafił przemawiać tak, że zwykli ludzie czuli, iż mówi w ich imieniu.
Zasłynął podczas sprawy Parson’s Cause, później ostro wystąpił przeciwko Stamp Act i brytyjskiemu opodatkowaniu kolonii bez ich reprezentacji. Stał się jednym z najważniejszych głosów sprzeciwu wobec Londynu.
Jego najsłynniejszy moment przyszedł w 1775 roku w Richmond, gdy podczas obrad Konwencji Wirginii miał wypowiedzieć słowa:
„Give me liberty, or give me death!”
„Dajcie mi wolność albo dajcie mi śmierć!”





Dodaj komentarz