Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przyznał, że polskie władze nadal nie otrzymały żadnej odpowiedzi ze Stanów Zjednoczonych w sprawie ekstradycji Zbigniewa Ziobry. Jak stwierdził na antenie Polsat News, dokumenty zostały skierowane zarówno do amerykańskiej służby imigracyjnej ICE, jak i tradycyjną drogą dyplomatyczną. Problem w tym, że minister nie potrafił nawet potwierdzić, czy wniosek zdążył już dotrzeć do odpowiednich instytucji.
– Proszę zapytać Stanów Zjednoczonych – odpowiedział Żurek, pytany o termin ewentualnego powrotu byłego ministra sprawiedliwości do Polski.
Ta wypowiedź pokazuje, że medialne zapowiedzi rządu zderzyły się z amerykańską rzeczywistością. W Polsce sprawa Ziobry przedstawiana jest niemal jak przesądzona, tymczasem po drugiej stronie Atlantyku nie widać na razie ani pośpiechu, ani szczególnego zainteresowania żądaniami Warszawy.
Prokuratura zarzuca Ziobrze popełnienie 26 przestępstw związanych z funkcjonowaniem Funduszu Sprawiedliwości. Wniosek ekstradycyjny ma obejmować 19 czynów, które – zdaniem polskich śledczych – spełniają wymóg podwójnej karalności. O tym, czy dowody i argumenty przedstawione przez rząd będą wystarczające, zdecydują jednak amerykańskie organy oraz tamtejszy system sądowniczy, a nie konferencje prasowe polskich ministrów.
Dla obecnej władzy sprowadzenie Ziobry do kraju byłoby ogromnym sukcesem politycznym i propagandowym. Były minister sprawiedliwości jest jednym z najważniejszych symboli poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości, dlatego jego zatrzymanie mogłoby zostać przedstawione jako dowód skutecznego „rozliczania PiS”.
Krytycy rządu zwracają jednak uwagę, że postępowanie coraz bardziej przypomina polityczny spektakl. Najpierw pojawiają się mocne zapowiedzi, konferencje prasowe i informacje o kolejnych zarzutach, a później minister sprawiedliwości przyznaje, że nie wie nawet, czy wysłane przez niego dokumenty dotarły już do adresata.
Żurek zapewnia, że Ziobro jest traktowany „jak każdy, który ma być ścigany”. Trudno jednak nie zauważyć, że niewiele podobnych spraw otrzymuje tak ogromną oprawę medialną i tak duże zainteresowanie polityków rządzącej koalicji.
Warto również pamiętać, że zarzuty prokuratury nie są prawomocnym wyrokiem. Ziobro pozostaje osobą podejrzaną, a o jego odpowiedzialności może zdecydować dopiero niezależny sąd. Amerykanie będą natomiast oceniali nie polityczne emocje w Warszawie, lecz przedstawione dokumenty, dowody oraz zgodność całej procedury z umową ekstradycyjną między Polską i USA.
Czy Waszyngton uzna sprawę Ziobry za zwykłe postępowanie kryminalne, czy dostrzeże w niej element politycznej zemsty obecnego rządu na opozycji? Na odpowiedź trzeba będzie poczekać. Na razie jedno jest pewne: Żurek wysłał pisma, ale Ameryka milczy.





Dodaj komentarz